Gliwice: 30 autobusów dziennie
Gliwice mają szansę wyprzedzić Katowice, jeśli chodzi o budowę międzynarodowego dworca autobusowego. O ile w stolicy województwa po kilku latach fiaskiem zakończyły się rozmowy między Urzędem Miasta a inwestorem, o tyle w mieście nad Kłodnicą właśnie ruszyły prace, dzięki którym plac przy ulicy Toszeckiej stanie się centrum przesiadkowym z prawdziwego zdarzenia. Budowa ma się zakończyć w 2009 roku. Czy więc przewoźnicy przeniosą się do Gliwic?
Z Gliwic co miesiąc odprawianych jest około 1800 autobusów, głównie z pracownikami zmierzającymi do Niemiec i Anglii. Jako miejsce zbiórki wyznaczają je także biura podróży. Docelowo Gliwice mają przejąć część przelotowych połączeń krajowych. PKS z własnych funduszy realizuje inwestycję. Na razie Andrzej Solnica, prezes PKS przyznaje, że trudno nazwać użytkowane teraz miejsce dworcem. Jego zdaniem to co najwyżej przystanek.
– Nie można mówić o europejskim standardzie, gdy jedynym miejscem, gdzie mogą odpocząć turyści jest zadaszona wiata. Nie lepsze warunki mają także kierowcy. Ale za kilka lat będzie tu pierwszy na Śląsku międzynarodowy dworzec autobusowy w pełni zasługujący na swą nazwę. Modernizację rozpoczęliśmy od budowy drogi łączącej dworzec z ulicą Toszecką. W połowie roku zaczynamy starania o pozwolenie na budowę budynku z poczekalnią, punktami gastronomicznymi, węzłem sanitarnym z łazienkami. Na miejscu będzie można wykupić ubezpieczenie oraz zapoznać się z ofertami biur podroży – wylicza Andrzej Solnica.
Zgodnie z aktualnymi przepisami, w budynku znajdą się osobne pomieszczenia dla matek z dziećmi, a obiekt ma być dostosowany do potrzeb niepełnosprawnych. Dworzec ma być przygotowany na jednorazowe przyjęcie 30 autobusów. W ostatnim etapie powstanie myjnia, stacja paliw i diagnostyczna oraz laboratorium badające sprawność tachografów.
Również sąsiednie Zabrze ma zyskać nowoczesny dworzec międzynarodowych linii autobusowych. Prace mają ruszyć za rok w związku z przygotowaniami do Euro 2012, a obiekt ma się wpisać w budowę Centrum Przesiadkowego, obejmującego dworzec kolejowy i autobusów miejskich. Marian Zych, naczelnik Wydziału Rozwoju Miasta katowickiego magistratu od PDZ dowiedział się o rosnącej w Gliwicach konkurencji. – Jedna inwestycja drugiej nie wyklucza. O szansach Katowic na podobną inwestycję nie chciałbym na razie mówić, bo już przegrałem z tego tytułu zakład – przyznaje Zych. Krzysztof Retmańczyk, właściciel biura podróży Retman z Opola twierdzi, że wieść o tym, że w Gliwicach turyści oraz kierowcy mogą odpocząć w lepszych warunkach, na pewno szybko się rozniesie.
– Z dworca przy ul. Sądowej w Katowicach nie sposób jednak zrezygnować. Dziś podróżni chcą mieć blisko z domu do miejsca zbiórki. Może się jednak zdarzyć tak, że będziemy tu tylko przystawać na chwilę, a w Gliwicach będzie czas i warunki na dłuższą przerwę – mówi.