Kielce: Kontrowersyjne losowanie przystanków dla busów
Zamieszanie z przystankami dla busów w centrum Kielc. W poniedziałek wylosowano szczęśliwców, którzy mogą się zatrzymywać na ul. Żytniej. Takie rozwiązanie nikogo jednak nie satysfakcjonuje. – Nie mieliśmy innego wyjścia. O możliwość zatrzymania się o określonej godzinie na tym przystanku ubiegało się czterech przewoźników. Musieliśmy kogoś wybrać – mówi Grzegorz Witkowski, kierownik referatu handlu i usług w kieleckim ratuszu.
W listopadzie władze miasta zadeklarowały, że przy ul. Żytniej wytyczą przystanek dla prywatnych przewoźników, którzy teraz nie mogą się legalnie zatrzymywać na tej ulicy. Taką decyzję podjęto po proteście busiarzy. Miejski Zarząd Dróg określił, że na przystanku busy mogą się zatrzymywać co trzy minuty. – Przewoźnicy nie dogadali się między sobą i chcą przyjeżdżać niemal równocześnie. Ponad 70 proc. wniosków od 30 przewoźników dotyczy tych samych godzin – tłumaczy Witkowski.
Urzędnicy zorganizowali więc wczoraj losowanie. Miało wskazać przewoźników, którym miasto wyda zgody na zatrzymywanie się przy ul. Żytniej. Tymczasem w losowaniu nie wzięli udziału przedstawiciele busiarzy, którzy walczyli o przystanek. Byli tylko pojedynczy przewoźnicy – My wręcz domagaliśmy się wstrzymania losowania, skoro w mieście z powodzeniem działają przystanki, gdzie ograniczenia nie są przestrzegane, na przykład na ul. Tarnowskiej, gdzie zatrzymują się prywatni przewoźnicy i autobusy komunikacji miejskiej. A tu jest przystanek tylko dla prywatnych przewoźników i ograniczenia powinny być mniejsze niż trzy minuty – argumentuje Rafał Chmiel, reprezentant przewoźników. – Losowanie to nie jest najlepsze wyjście, ale innego nie było – przyznaje wiceprezydent Czesław Gruszewski i zapowiada na środę kolejne spotkanie z prywatnymi przewoźnikami. – Jeszcze raz będę rozmawiał z MZD o odstępach czasowych i możliwości powiększenia przystanku, by mogły tam się naraz zatrzymać przynajmniej dwa mikrobusy – zapowiada.
Zmiany nie będą jednak łatwe, bo MZD twierdzi, że trzyminutowy odstęp jest konieczny. – Ze względów bezpieczeństwa. Nie chciałbym porównywać przystanków na ul. Żytniej i Tarnowskiej, bo zainteresowanie nimi i natężenie ruchu też jest inne – komentuje Piotr Wójcik, dyrektor MZD.