Tarnów: Kierowcy MPK chcą podwyżek i wymiany taboru
Czy tarnowskie autobusy MPK nie wyjadą na miasto? – pyta Gazeta Krakowska. To najgorszy ze scenariuszy sporu zbiorowego między związkami zawodowymi a zarządem przedsiębiorstwa. W najbliższych dniach do Tarnowa przyjedzie mediator z Warszawy, by wysłuchać racji jednych i drugich oraz znaleźć wyjście z sytuacji. Zatrudnieni w MPK kierowcy mają już dość obietnic poprawy zarobków. –Podwyżek nie było od sześciu lat. Jak długo można jeszcze czekać? Pensje zamrożone, życie drożeje, a roboty tyle samo, co kiedyś –mówi Janusz Drwal ze Związku Zawodowego Pracowników, który zwraca uwagę na to, że coraz więcej kierowców decyduje się na pracę w prywatnych firmach bądź wyjazd za granicę. W tarnowskim MPK zatrudnionych jest 176 kierowców. Miesięcznie pracują ok. 180 godzin, w tym także w niedziele i święta, często w nocy. Na rękę dostają średnio ok. 1100 zł. –Żądamy podwyżki około trzech złotych na stawkę godzinną, która wynosi teraz ponad siedem złotych, a także wymiany taboru. Autobusy są wysłużone, często się psują. Występujemy nie tylko w interesie swoim, ale i pasażerów –twierdzą związkowcy. Prezes MPK Henryk Łabno mówi, że przedsiębiorstwo nie jest w tym momencie w stanie spełnić żądań pracowniczych. –Jesteśmy w stu procentach spółką miejską i to miasto może o tym zdecydować –wyjaśnia. –Tabor jest przestarzały, to prawda. Staramy się go uzupełniać i doraźnie naprawiać. Między innymi dzięki pieniądzom z Eko–Funduszu w ośmiu autobusach zostanie zamontowana instalacja na gaz ziemny. Przystosujemy także do naszych potrzeb trzy dziesięcioletnie pojazdy ze Szwecji. Zakup nowego nie wchodzi w grę. To wydatek rzędu 850 tys. zł. Tarnowskie MPK ma 80 autobusów. Kierowcy są zdesperowani. Liczą na pomoc mediatora i grożą strajkiem. Wczoraj podpisali protokół rozbieżności, dzisiaj oflagują autobusy.