Unia nie chce obwodnicy Augustowa
Wydając zgodę na budowę obwodnicy Augustowa rząd polski złamał prawo europejskie – napisał w specjalnym oświadczeniu przedstawiciel Komisji Europejskiej. List-oświadczenie zostało skierowane do Warszawy –pisze Kurier Poranny. Polska ma teraz dwa miesiące na ustosunkowanie się do zarzutów. Jeśli komisja odrzuci nasze wyjaśnienia, może nam wytoczyć proces w trybunale unijnym. – Chodzi tutaj o dwie sprawy. Pierwszą jest przebieg obwodnicy. Tu komisja tylko prosi o wyjaśnienia, dlaczego wybrano taką, a nie inną trasę, i czy łamie ona normy ochrony środowiska. Drugą sprawą jest naruszenie dyrektywy chroniącej ptactwo i siedliska. Tę część można potraktować już jako ostrzeżenie – wyjaśnia Barbara Kudrycka, poseł do Parlamentu Europejskiego. To ostrzeżenie jest jednak tylko pośrednio związane z obwodnicą Augustowa. Zdaniem Kudryckiej, Komisja Europejska wytyka rządowi polskiemu, że ten nie przedstawił wystarczająco dużej liczby obszarów chronionych Natura 2000 na terenie Polski.
– Nie przestraszyliśmy się. Nie wycofamy się – zapowiada Leszek Cieślik, burmistrz Augustowa. Od razu zareagowali drogowcy. – Budowa obwodnicy Augustowa nie narusza ani polskich, ani europejskich przepisów dotyczących ochrony środowiska – twierdzi Tadeusz Topczewski, dyrektor białostockiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Jego zdaniem, komisja nie ma prawa kwestionować budowy finansowanej z naszych pieniędzy. – Na jakiej podstawie komisarz wyraził swoją opinię? Przecież rok temu w Augustowie byli przedstawiciele Brukseli i powiedzieli nam, że ta obwodnica to sprawa polskiego rządu. Co się więc zmieniło? – dziwi się. Jednocześnie w swoim komunikacie GDDKiA podkreśla, że wybrany wariant posiada wszelkie uzgodnienia, a w październiku 2005 roku NSA uznał, że jest on najbardziej odpowiedni m.in. ze względu na… ochronę środowiska. Drogowcy przypominają, że alternatywny wariant, zaprojektowany przez ekologów, spowoduje konieczność wyburzenia, co najmniej 30 gospodarstw.