Rowerowe spotkanie z historią
Rowerowe spotkanie z historią
Smutna historia eksterminacji Polaków w czasie ostatniej wojny zdominowała program listopadowego rajdu Sekcji Rowerzystów Miejskich. Choć pogoda nastrajała do świata optymistycznie, trudno było uniknąć smutnych refleksji po obejrzeniu muzeum w Żabikowie –czytamy na stronie Sekcji Rowerzystów Miejskich
Listopadowy rajd prowadził z Sołacza do dawnego hitlerowskiego obozu koncentracyjnego tuż za rogatkami Poznania.
Dodatkowe atrakcje zafundowali nam poznańscy drogowcy –z uwagi na przebudowę ulic Marcelińskiej i Grunwaldzkiej w niektórych miejscach trasa zamieniała się w tor przeszkód, który nie wszyscy dali radę pokonać bez zsiadania z roweru.
Dalej droga prowadziła przez Junikowo, gdzie tunelem przekroczyliśmy tory kolejowe i podmiejskie ulice Kotowa, pod wiaduktem drogi numer pięć do Lubonia. Stamtąd jeszcze kawałek przed siebie ulicą Kotowo i byliśmy na miejscu. PRZESIĄDŹ SIĘ NA: Pozostałości obozu w Żabikowie to miejsce, o którym wielu słyszało, ale niewielu tam dotarło. A szkoda, bo wystawione w muzeum eksponaty opowiadają historię smutną wprawdzie, ale ważną: obrazujących do jakich okropności łatwo doprowadzić może wojna, gdy sprawy wymykają się spod kontroli: bicie i tortury, praca ponad siły o głodzie, wreszcie –mordowanie więźniów, gdy tylko załodze obozu przyszła na to ochota. Myślę, że w naszych niepewnych czasach warto o tym pamiętać… W końcu od tamtych, dziś wydających się nieprawdopodobnymi okrucieństw minęło niewiele ponad pięćdziesiąt lat…
Ekspozycję uzupełnia film „Zniewolony Poznań”, opowiadający historię hitlerowskiego terroru w mieście –począwszy od dawnego Domu Żołnierza –więzienia i siedziby Gestapo (dziś mieści się tam Teatr Muzyczny) gdzie aresztowani trafiali zwykle najpierw, przez pierwszy obóz koncentracyjny w Forcie VII (przejeżdżaliśmy obok niego po drodze do Marcelina) a kończąc na samym Żabikowie, gdzie rozrastający się obóz przeniesiono w roku 1943. Opowieść zamyka historia masowego mordu związanego z likwidacją obozu tuż przed końcem wojny.
Ekspozycja zrobiła wielkie wrażenie na wielu uczestnikach rajdu, choć byli i tacy, którym trudno było uwierzyć, że to wszystko działo się naprawdę.
Źródło: http://www.srm.eco.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1272&Itemid=36
Na samym początku –niespodzianka. Uczennice trzeciej klasy poznańskiej Szkoły Podstawowej numer 6 –czyli zespół Green Girls – rozdały na starcie uczestnikom rajdu ulotki zachęcające do głosowania w internecie na ich klasę. Klasa bierze udział w konkursie na promocję roweru jako środka transportu alternatywnego wobec samochodu –a więc temat jak najbardziej ważny dla miejskich rowerzystów.

W czasie naszej wizyty obok stałej ekspozycji dotyczących samego obozu karno –śledczego mogliśmy zapoznać się z wojenną historia budowy autostrady (dopiero teraz inwestycja dobiega końca) której trasa to także cmentarz Żydów –robotników przymusowych. W muzeum gościła też wystawa o innym obozie koncentracyjnym –Dachau, pierwszym takim miejscu urządzonym przez hitlerowców jeszcze przed wojną na terenie Niemiec. Wkrótce podobnie miała wyglądać cała Europa…
Trasa powrotna wiodła przedmieściami Lubonia i przez poznańskie Świerczewo na Górczyn. Po drodze mieliśmy okazję wypróbować inną, istniejącą od niedawna ścieżkę rowerową –w ulicach Bohaterów Westerplatte i częściowo Ostatniej. Ostatni odcinek trasy prowadził ścieżką rowerową wzdłuż ulicy Głogowskiej. Warto dodać, że niemal wszystkie odcinki dróg rowerowych (lub pieszo-rowerowych), które tym razem przemierzyliśmy, to drogi wysokiej jakości, z asfaltową nawierzchnią. Właśnie na końcu takiej ścieżki –u zbiegu ulic Głogowskiej i Ściegiennego –wyznaczyliśmy tym razem metę rajdu.


