Pijani sprawcy wypadków – kto szkodzi głównie sobie, a kto innym? Cz. 1
Pijani sprawcy wypadków –kto szkodzi głównie sobie, a kto innym? Cz. 1
Wokół pijanych rowerzystów –sprawców wypadków drogowych narosło sporo mitów. Najczęściej słychać tezy o tym, że „pijany rowerzysta jest tak samo niebezpieczny jak pijany kierowca i analogicznie może tak samo kogoś zabić”. Mity obalają dane z systemu SEWiK: pijany rowerzysta jest tylko trochę bardziej niebezpieczny od pijanego pieszego, a pijani piesi też mogą być sprawcą śmierci osoby trzeciej. Ofiar pijanych rowerzystów nijak nie da się zestawić z ofiarami pijanych kierowców samochodów osobowych –pisze Adam Łaczek z I bike Kraków
Metodologia
Nie ma sensu porównywać bezwzględnych danych dotyczących skutków wypadków spowodowanych przez pijanych sprawców. Jaką wartość niesie informacja, że pijani rowerzyści byli sprawcami wypadków, w których w danym okresie zginęło x osób, a analogiczne zestawienie dla pijanych pieszych wskazuje że zginęło 10*x osób? Żadną, nie znamy przecież liczebności poszczególnych grup uczestników ruchu drogowego, a w szczególności liczebności tej pijanej części tych grup.
Można jedynie przyjąć, że ze względu na podobną liczbę skazywanych co roku pijanych kierowców i rowerzystów ich liczebność jest zbliżona. Sytuacje zaciemnia także fakt, że w policyjnych statystykach na sumaryczną liczbę zabitych składa się zsumowana liczba zabitych sprawców, jak i ich ofiar. Na dowolne 50 osób, które zginęły w wypadkach spowodowanych przez pieszych większość z nich to tak naprawdę sami piesi sprawcy wypadków i nijak nie da się ich zestawić pod względem szkodliwości społecznej z 50-tką zabitych, gdzie sprawcą był kierowca samochodu osobowego. W tym drugim przypadku będą to w zdecydowanej mierze osoby trzecie. Dane z okresu 1.2011-10.2011 dostarczył mi Zespół Profilaktyki i Analiz Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji, a w części dotyczącej kierowców samochodów posłużyłem się danymi opracowanymi przez Karola Mocniaka, a pochodzącymi z kopii policyjnej bazy danych SEWiK (Policja nie była w stanie dokonać potrzebnych mi zapytań).
By określić zagrożenie jakie niesie ze sobą dana grupa użytkowników dróg bezwzględne dane porównałem z liczbą wypadków –otrzymałem w ten sposób w miarę uniwersalne proporcje, które powinny być zachowane również przy zmianie liczebności danych grup. By uprościć przekaz w analizie skupiłem się jedynie na 3 grupach sprawców, a więc na pijanych pieszych, pijanych rowerzystach i pijanych kierowcach samochodów osobowych.
Kto zagraża sobie?
Pijani piesi i rowerzyści zagrażają głównie sobie. Odpowiednio w 98,3% i 98,1% procentach wypadków sami zginęli lub zostali ranni. W przypadku kierowców samochodów osobowych sprawca był również ofiarą wypadku w zaledwie 58% wypadków. Jeśli pijany sprawca jest pieszym/rowerzystą to za swoje przewinienie prawie zawsze sam płaci zdrowiem wysoką cenę, czego nie da się powiedzieć o nietrzeźwych kierowcach samochodów.
Szokuje wysoka śmiertelność pijanych pieszych: 12,7% wypadków, przy 4,7% dla pijanych rowerzystów i 4,7% dla pijanych kierowców samochodów. Jeśli surowe kary dla pijanych rowerzystów –jak to gdzieś przeczytałem –mają „chronić ich życie”z jednej strony, a z drugiej „chronić kierowców przed tramą i ciąganiem po sądach za zabicie pijanego”to zgodnie z tą retoryką należałoby surowo karać przede wszystkim pieszych, a nie rowerzystów. Wysoką śmiertelność pijanych pieszych należy też powiązać z ogólnie dużym współczynnikiem liczby zabitych pieszych na 100 pieszych ofiar wypadków drogowych. Polskie drogi może i są niebezpieczne dla rowerzystów, ale jeszcze gorsze są dla pieszych…
Kto zagraża innym?
Pijani piesi zrobili krzywdę osobom trzecim w jedynie 3,9% wypadków, natomiast rowerzyści w 7,5 % wypadków. Obydwie grupy stwarzają więc małe zagrożenie dla innych uczestników ruchu drogowego. Sytuacja wygląda zupełnie odwrotnie u kierowców: tu na 1 wypadek spowodowany przez pijanego kierowcę samochodu osobowego przypada aż 1,02 ofiary, będącej osobą trzecią (teoretyczne 102,1% wypadków). Pijani kierowcy powodują śmierć lub ranią osoby trzecie statystycznie zawsze. Pijani piesi są większym niż rowerzyści zagrożeniem dla kierujących i ich współpasażerów: jeśli wśród ofiar uwzględnimy jedynie kierowców i pasażerów pojazdów mechanicznych to pijani rowerzyści zrobili krzywdę osobom trzecim jedynie w 2,8% wypadków, przy 3,8% wypadków spowodowanych przez pieszych.Zupełnie irracjonalny jest więc duży strach trzeźwych kierowców przed pijanymi rowerzystami. Jeśli trzeźwi kierowcy mają się kogoś bać to na pewno pijanych …kierowców, bo co ciekawe ofiarami pijanych kierowców są głównie nie niechronieni uczestnicy ruchu drogowego, ale inni kierujący pojazdami mechanicznymi i ich pasażerowie.
Pijani niechronieni też są sprawcami śmierci osób trzecich
Często powtarzanym argumentem za wysokimi karami dla nietrzeźwych cyklistów jest hasło: „pijany rowerzysta może też zabić”. Pijany pieszy też może –w badanym okresie pijani piesi spowodowali śmierć 3 osób trzecich (0,3 % wypadków), podczas gdy nietrzeźwi rowerzyści 0. Nie należy jednak wyciągać pochopnych wniosków. W okresie 01.2007-02.2012 pijani rowerzyści spowodowali śmierć 2 osób trzecich (a więc mniej niż 0,4 osoby/rok). Jakby nie patrzeć straszenie ludzi śmiercią z ręki pijanego rowerzysty nie ma nic wspólnego z prawdziwym prawdopodobieństwem takiej sytuacji, a na tle wszystkich wypadków odsetek takich przypadków wynosi mniej niż u pieszych: 0,17%. Można wyciągnąć z tego wniosek że pijany rowerzysta chociaż częściej niż pijany pieszy kogoś trzeciego zrani, to za to rzadziej będzie sprawcą śmierci osoby trzeciej. Za to stosunkowo dosyć prawdopodobna jest śmierć z ręki pijanego kierowcy: 8,45 % wszystkich wypadków spowodowanych przez pijanego kierowcę samochodu (13,7 % jego wszystkich pieszych ofiar i 16,6 % jego wszystkich rowerzystów ofiar)
Trzeźwi sprawcy wypadków
By móc prawidłowo ocenić ryzyko wywołane alkoholem należy posiadane dane skonfrontować z danymi dla trzeźwych sprawców wypadków:
1. Pijani piesi sprawcy wypadków w stosunku do trzeźwych:
– tak samo często sami płacą własnym zdrowiem za wypadek, który spowodowali (98,3% dla pijanych vs 98,4 % dla trzeźwych)
– rzadziej sami giną (12,7% dla pijanych vs 17,1% dla trzeźwych)
– tak samo często robią krzywdę osobom trzecim (3,9% dla pijanych vs 4,1% dla trzeźwych)
2. Pijani rowerzyści sprawcy wypadków w stosunku do trzeźwych:
– częściej płacą własnym zdrowiem za wypadek, który spowodowali (98,1% dla pijanych vs 88,8 % dla trzeźwych)
– rzadziej sami giną (4,7% dla pijanych vs 7,8% dla trzeźwych za okres 1-10.2011 lub 7% dla pijanych vs 10,2% dla trzeźwych za okres 2007-2011)
– rzadziej robią krzywdę osobom trzecim (7,5% dla pijanych vs 11,5% dla trzeźwych), co więcej nawet jak już kogoś ranią to rzadziej ciężko (22,7% wszystkich rannych dla pijanych vs 24,3% wszystkich rannych dla trzeźwych)
– tak samo często są sprawcami śmierci osoby trzeciej (0,17% dla pijanych za okres 01.2007-02.2012 vs 0,18% dla trzeźwych za okres 2007-2011)
3. Zarówno trzeźwi rowerzyści, jak i trzeźwi piesi mogą spowodować śmierć osoby trzeciej, jednak są to jednostkowe przypadki. W stosunku do pijanych pieszych odnotowano zwiększenie prawdopodobieństwa spowodowania śmierci osoby trzeciej, czego nie odnotowano u pijanych rowerzystów, u których częstotliwość takich przypadków jest zbliżona zarówno dla pijanych jak i trzeźwych.
4. Pijani kierowcy samochodów osobowych –sprawcy wypadków w stosunku do trzeźwych:
– częściej sami giną (4,7% dla pijanych vs 3,4% dla trzeźwych), częściej sami są ciężko ranni (15.1% dla pijanych vs 6.2% dla trzeźwych) i częściej są lekko ranni (38.2% dla pijanych vs 20% dla trzeźwych)
– częściej są sprawcami śmierci osoby trzeciej (8,4% dla pijanych vs 4,9% dla trzeźwych)
– chociaż rzadziej ranią osoby trzecie (93,6 % dla pijanych vs 108,3% dla trzeźwych), to częściej ranią je ciężko (26.20% dla pijanych vs 23.76% dla trzeźwych), ogółem tylko 21.95% wszystkich osób trzecich rannych z winy trzeźwych kierowców i aż 27.98% wszystkich osób trzecich rannych z winy pijanych kierowców to osoby ciężko ranne.
Istnieje więc silna korelacja między spożyciem alkoholu przez kierowcę samochodu osobowego, a fatalnymi skutkami wypadku spowodowanego przez niego (mimo że pijany rzadziej rani, to prawie dwukrotnie częściej jest sprawcą śmierci kogoś trzeciego i częściej rani innych ciężko). Brak jednak tej korelacji dla pijanych rowerzystów, gdzie alkohol nawet zmniejszał ryzyko obrażeń u osób trzecich, jak i ryzyko śmierci samego rowerzysty. O ile mamy silne dowody przemawiające za surowymi karami dla pijanych kierowców, których wypadki jak widzimy są wyjątkowo krwawe dla osób trzecich, to brak jest dowodów potwierdzających słuszność obecnych srogich kar dla pijanych cyklistów, a nawet ten materiał dowodowy podważa konstytucyjność srogich kar dla cyklistów.
Liczebność, a zagrożenie
Ilość rocznych zatrzymań zarówno pijanych rowerzystów jak i pijanych kierowców jest zbliżona na przestrzeni lat 2001-2010 (670 tys. kierowców vs 600 tys. rowerzystów za przestępstwa z Art. 178a kk), co oznacza, że tak naprawdę na przestrzeni lat rzeczywista liczba pijanych kierowców i pijanych rowerzystów –czyli także tych nie wykrytych –w wartościach bezwzględnych jest podobna. W każdym razie nie ma dowodów pozwalających twierdzić, że rzeczywista liczba pijanych rowerzystów jest kilkakrotnie większa od rzeczywistej liczby pijanych kierowców i odwrotnie. Wahania na przestrzeni lat to 50%. Mimo teoretycznie zbliżonej liczebności pijanych rowerzystów i pijanych kierowców samochodów osobowych ilość osób trzecich poszkodowanych przez obie grupy różni się ponad 113-krotnie, a gdyby uwzględnić tylko zabitych to wielokrotność idzie już w tysiące (ok. 5500), co także pokazuje absurd obecnej sytuacji prawnej w Polsce (nie mogę tu szczegółowo porównać stosunku liczebności obu grup, ponieważ nie wiem jaka część skazanych z Art. 87 §1 KW i Art. 178a §1 KK to kierowcy samochodów osobowych).
Mniejsza szansa na spowodowanie wypadku
Ilość zatrzymanych kierowców w 2011: 25084 (Art. 87 §1 KW) i 84939 (Art. 178a §1 KK), łącznie 110023 osób. Ilość zatrzymanych rowerzystów w 2011: 9919 (Art. 87 §2 KW) i 63546(Art. 178a §2 KK), łącznie 73465 osób (dane za opracowaniem KGP). Przyjmując że rzeczywista liczba pijanych kierowców pojazdów mechanicznych i rowerzystów jest w jakiś sposób proporcjonalna do ilości wykrytych przestępstw zakładam, że rzeczywista bezwzględna liczba pijanych kierowców w 2011 jest większa od liczby pijanych rowerzystów o 49,76%. Jednak jeśli porównamy liczbę wypadków spowodowaną przez obie grupy to okaże się że nietrzeźwi kierowcy pojazdów mechanicznych spowodowali w okresie 1-10.2011 aż 9,9436 razy więcej wypadków niż nietrzeźwi rowerzyści (2118 vs 213). Uwzględniając ich większą liczebność należy stwierdzić, że pijani kierowcy pojazdów mechanicznych powodują wypadki 6,6396 razy częściej niż pijani rowerzyści. Dlatego porównując statystyki rannych/zabitych osób trzecich przez nietrzeźwych: rowerzystów i kierowców samochodów osobowych należy mieć na uwadze to, że nie dość, że pijani rowerzyści rzadko kiedy robią krzywdę komuś trzeciemu to wypadki z ich udziałem zdarzają się ponad 6,6 razy rzadziej, co również jest argumentem za dekryminalizacją.
„Zdarzenia drogowe z udziałem rowerzystów 2006–2008”GDDKiA
W tym opracowaniu na stronie 36 tabela 6.4 przedstawia skutki zdarzeń drogowych(czyli zarówno wypadki jak i kolizje) z udziałem nietrzeźwych rowerzystów w odniesieniu do wszystkich zdarzeń z udziałem rowerzystów (również te nie z ich winy). Według tego opracowania nietrzeźwi rowerzyści uczestniczyli w 8.2% wszystkich zdarzeń z udziałem rowerzystów. Natomiast po rozbiciu osobno rożnych typów zdarzeń uczestniczyli w 8.5% kolizji, w 8% wypadków gdzie byli ranni oraz 6,3% wypadków w których były ofiary śmiertelne. Dane te wskazują, żezdarzenia drogowe są łagodniejsze w skutkach gdy uczestnikami są rowerzyści nietrzeźwi, niż gdy uczestnikami są rowerzyści trzeźwi.
Ryzyko przemnożone przez obecną karę
Na potrzeby eksperymentu przeliczyłem obecne kary wg. stopnia zagrożenia jakie generują poszczególne grupy pijanych uczestników ruchu drogowego dla innych. Za bazę przyjąłem obecne kary dla rowerzystów: do 1 roku czasu pozbawienia wolności, do 365 stawek dziennych (do 1 080 000 zł grzywny), oraz od 1-10 lat odebrania prawa jazdy. Przyjmując te wartości za bazę obliczyłem że kara dla pieszego powinna wynosić proporcjonalnie: do 6 miesięcy pozbawienia wolności, do 191 stawek dziennych (do 566 331 zł grzywny) i od 6 miesięcy do 5 lat i 3 miesięcy odebrania prawa jazdy. Dla kierowców jest jeszcze ciekawiej: do 13 lat i 8 miesięcy pozbawienia wolności, do 4995 stawek dziennych (do 14,8 mln zł grzywny), a odebranie prawa jazdy na okres od 13 lat i 8 miesięcy do 136 lat i 10 miesięcy (w praktyce dożywotnie odebranie prawa jazdy). Dodajmy, że kara dla kierowców i tak powinna być znacznie wyższa ze względu na to, że w 8,45 % wypadków powodują śmierć swojej ofiary, czego się nie da powiedzieć o pieszych i rowerzystach.
Alkohol u rowerzysty, a „prędkość”u kierowcy
Zaprezentowane powyżej dane wskazują też, że nietrzeźwi rowerzyści stanowią i tak wielokrotnie mniejsze ryzyko dla osób trzecich niż trzeźwi kierowcy. Główny problem w tym, że Ci trzeźwi kierowcy często są „pijani prędkością”, a jak wskazuje dyrektor Biura Ruchu Drogowego KGP Marek Fidos: „od ponad dwudziestu lat ponad 30 proc. wypadków jest spowodowanych nadmierną prędkością”. Patrząc na dysproporcje w skutkach wypadków dla obu tych grup, czyli nietrzeźwych rowerzystów i kierowców jeżdżących z nieprzepisową prędkością, wydaje się być zasadne zestawienie kar jakie grożą im za te przewinienia.
Jak to możliwe że grupie, która co roku do śmierci, lub ran u kilku tysięcy osób (głównie trzecich) na polskich drogach grozi co najwyżej 500 zł mandat, a innej grupie, która najczęściej tylko rani kilkanaście osób trzecich w ciągu roku grozi: do 1 roku kary pozbawienia wolności, od 1-10 lat utraty prawa jazdy, lub/i zakazu jazdy na rowerze, oraz grzywna w wysokości nawet do 365 stawek dziennych (do 1 080 000 zł)!? Nie można tego nazwać inaczej jak zwyczajnym szowinizmem transportowym! Zgodnie z wyrażoną w Konstytucji RP zasadą proporcjonalności kara musi być proporcjonalna do wagi i szkodliwości naruszenia, a zgodnie z tym kara dla pijanych rowerzystów po prostu nie może być wyższa niż kary dla kierowców znacznie przekraczających obowiązujące limity prędkości!
Ocena ryzyka i ustalenie kary –przykłady z zagranicy
W Szwajcarii mandat dla pijanego rowerzysty (powyżej 0,5 ‰alkoholu we krwi –mandat waha się w granicach 60-200 CHF w zależności od kantonu) jest zazwyczaj mniejszy niż mandat dla kierowcy przekraczającego prędkość o 11-15 km/h (250 CHF). W Holandii mandat dla pijanego rowerzysty (powyżej 0,54 ‰alkoholu we krwi –130 EUR) jest mniejszy niż mandat dla kierowcy przekraczającego prędkość o 12 km/h w strefie Tempo 30 (132 EUR), lub o 16 km/h w obszarze zabudowanym (131 EUR), lub o 17 km/h poza obszarem zabudowanym (134 EUR). W Danii nietrzeźwemu rowerzyście, który stwarza zagrożenie dla siebie lub innych grozi mandat w wysokości 500 DKK, co jest równoważne mandatowi dla kierowcy, który przekroczył dozwoloną prędkość w obszarze zabudowanym o 1-9 km/h.
Odnosząc to do wysokości polskich mandatów za „prędkość”należy stwierdzić, że mandat dla nietrzeźwych rowerzystów powinien więc mieścić się w granicach 0-100 zł!Docelowo wysokość mandatów dla kierowców jeżdżących z nieprzepisową prędkością należy znacząco podnieść (dostosować do europejskich norm), jednak nie zmienia to faktu, że mandat dla nietrzeźwego rowerzysty proporcjonalnie nie powinien być wyższy niż mandat dla kierowcy przekraczającego obowiązującą prędkość do 20 km/h w obszarze zabudowanym. To może w Polsce szokować, ale właśnie tak w krajach o wiele bardziej od Polski rozwiniętych oszacowano ryzyko związane w pijanymi rowerzystami. Szacunki te potwierdzają także polskie dane z SEWiK zaprezentowane w tym tekście. Obecne kary dla nietrzeźwych cyklistów są skrajnie niedostosowane do ryzyka jakie generuje pijany rowerzysta i niekonstytucyjne w stosunku do kar dla kierowców za „nieprzepisową prędkość”. Zresztą sami się zastanówcie: gdyby Wam przystawiono pistolet do głowy i kazano wybierać między skokiem: tuż przed nadjeżdżającego pijanego rowerzystę, lub tuż przed samochód osobowy nadjeżdżający z prędkością o wiele większą niż ta dozwolona –to gdzie byście skoczyli? Czemu zatem Waszego wyboru nie odzwierciedla obecny system prawny?
Realne skutki, a realna kara
Na każdego pijanego kierowcę skazanego na karę pozbawienia wolności bez zawieszenia jej wykonania (842 przypadków w 2010) przypadają mniej więcej 2,5 osoby trzecie, które ucierpiały w wypadkach z pijanymi kierowcami samochodów osobowych (a przecież nie liczę osób, które ucierpiały w zderzeniach z kierowcami pojazdów mechanicznych innych typów!). Z kim jednak zestawimy liczbę 923 rowerzystów skazanych w 2010 na karę pozbawienia wolności bez zawieszenia jej wykonania (w przeciętnym wymiarze 5 miesięcy)? Z kilkunastoma osobami trzecimi, które zranili pijani rowerzyści?
Na każdego osadzonego w więzieniu rowerzystę przypada mniej więcej 1/50 ofiary, czyli ok 124 razy mniej niż dla pijanych kierowców! Gdybyśmy porównali tylko zabitych to na 100 osadzonych pijanych kierowców przypada ok. 18 zabitych, tymczasem 100 osadzonych pijanych rowerzystów przypada na 0,036 zabitego w wypadku spowodowanym przez rowerzystę, czyli ok. 493 razy mniej niż dla pijanych kierowców! Można też policzyć ilu pijanych pieszych trzeba zamknąć w więzieniach by osiągnąć wskaźniki jak dla rowerzystów, a wynik byłby dokładnie tak samo absurdalny jak obecne prawo dla nietrzeźwych rowerzystów.
Lepiej ranić lub spowodować czyjąś śmierć niż być pijanym rowerzystą
Kara więzienia dla rowerzystów z Art. 178a §2 kk. wydaje się być skrajnie niesprawiedliwa biorąc pod uwagę fakt, że w okresie 01.2007-02.2012 pijani rowerzyści spowodowali śmierć tylko 2 osób, a w okresie 2007-2010 skazano na karę bezwarunkowego pozbawienia wolności aż 5 256 rowerzystów. W tym samym okresie 2007-2010 z 9 233 osób, (Art. 177 §2 kk) które spowodowały czyjąś śmierć lub poczyniły ciężki uszczerbek na czyimś zdrowiu (np. czyniąc z kogoś kalekę) do więzienia trafiło jedynie 519 osób. Oznacza to, że na 1 osobę, która zginęła z winy pijanego rowerzysty w więzieniach przypada aż 3394 pijanych rowerzystów skazanych za iluzoryczne zagrożenie, a na 1 osobę która zginęła (lub z ciężkim uszczerbkiem na zdrowiu) w wyniku wypadku komunikacyjnego, spowodowanego głównie przez kierowców pojazdów silnikowych, przypada zaledwie 0,056 osoby odsiadującej za taki czyn karę bezwzględnego pozbawienia wolności.
Osoby, które spowodowały czyjąś śmierć traktujemy więc 60 000 razy łagodniej niż nietrzeźwych rowerzystów, których szansa na spowodowanie śmieci kogoś trzeciego jest czysto iluzoryczna. Zwróćmy również uwagę że w samym tylko 2007 roku w wypadkach drogowych spowodowanych niedostosowaniem prędkości do panujących warunków zginęło aż 1 749 osób (za KRBRD), wielokrotnie były to osoby trzecie. Nietrudno dojść do wniosku, że obecna sytuacja nietrzeźwych rowerzystów przypomina procesy czarownic. Surowo karzemy za zagrożenie którego nie ma, lub które jest niewielkie, natomiast za generowanie realnego, śmiertelnego zagrożenia (nadmierna prędkość) rozdaje się jedynie mandaty. Warto zwrócić uwagę, że drogowi „mordercy”oskarżeni z Art. 177 §2 kk to w zdecydowanej większości przypadków nie rowerzyści, a najczęściej kierowcy-miłośnicy hasła„jeżdżę szybko, ale bezpiecznie”. Nie jest to dla wszystkich oczywiste, ale pijany rowerzysta, który zrobi komuś krzywdę jest i tak karany z innego paragrafu (niż Art. 178a §2 kk)., tj. Art.178 §1 kk w zw. z art. 177 §1 lub §2 kk.
Zagrożenie a kara
Przytoczone dane pokazują, że jeśli chodzi o stwarzane zagrożenie to nietrzeźwemu rowerzyście jest bliżej do pijanego pieszego, natomiast nie ma cech wspólnych z pijanymi kierowcami samochodu osobowego. Matematyki i fizyki po prostu nie da się oszukać. Trudno więc znaleźć jakieś racjonalne uzasadnienie dla utrzymania tak srogich kar dla pijanych rowerzystów. Oczywiście mogą pojawić się głosy, że łagodniejsze prawo przyczyni się do zwiększenia ilości pijanych rowerzystów, tyle że nijak się to nie ma do zagrożenia jakie powodują, bo w razie czego „zapłacą”za to i tak głównie sami pijani rowerzyści, a nie ich ofiary. Ktoś może też pytać „czemu nie utrzymać mniejszej liczby zabitych nietrzeźwych cyklistów przy zachowaniu obecnego prawa”? Jeśli jednak np. kilku ocalonych rowerzystów jest wartych ok. kilku tysięcy rowerzystów w więzieniu, to może warto ocalić kilkunastu pieszych kosztem np. kilkudziesięciu tysięcy pijanych pieszych w więzieniu? Czemu nie skryminalizować pijanych pieszych dla uzyskania mniejszej liczby wypadków? Przecież pijani piesi giną częściej!
W sprawie surowych kar dla pijanych rowerzystów jaskrawo widać, że nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu. Dodajmy zresztą, że przykład Niemiec udowadnia, że liberalizacja prawa nie musi się skończyć zwiększeniem liczby wypadków z udziałem nietrzeźwych rowerzystów, a z drugiej strony są kraje gdzie odsetek takich wypadków jest większy niż w Polsce (np. Wielka Brytania), a nikomu tam nie przychodzi do głowy wsadzać przez to rowerzystów do więzień.
Abstrahując od alkoholu, to z danych widać, że niezależnie czy pieszy/rowerzysta jest trzeźwy czy pijany to jeśli jest sprawcą wypadku to płaci zdrowiem/życiem najczęściej tylko on sam, a szkody u osób trzecich zdarzają się relatywnie rzadko. Zupełnie odwrotnie wygląda to u kierowców, gdzie za ich „błędy”zdrowiem i życiem płacą głównie inni. To oczywista rekomendacja dla Policji w kwestii tego na kim powinny skupiać się akcje prewencyjne i edukacyjne.