Witamy na stronie Transinfo.pl Nie widzisz tego artykułu, bo blokujesz reklamy, korzystając z Adblocka. Oto co możesz zrobić: Wypróbuj subskrypcję TransInfo.pl (już od 15 zł za rok), która ograniczy Ci reklamy i nie zobaczysz tego komunikatu Już subskrybujesz TransInfo.pl? Zaloguj się

Kraków: Monitoring w tramwajach i autobusach pomaga łapać przestępców

infotrans
09.07.2009 20:08
0 Komentarzy

Monitoring w tramwajach i autobusach pomaga policji w identyfikacji sprawców przestępstw, popełnianych w komunikacji zbiorowej. Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacji zabezpiecza ok. 20 nagrań na miesiąc.
Pętla tramwajowa na Krowodrzy Górce. 27 czerwca, godzina 23.19. Do tramwaju numer 50 wpada petarda, która rani pasażerkę w nogę. Obrażenia są na tyle lekkie, że poszkodowana nie wzywa karetki. Sprawa trafia jednak na policję. Dzięki zamontowanym w tramwaju kamerom, policjanci mogą jeszcze raz przyjrzeć się całemu zdarzeniu. Obecnie trwają poszukiwania sprawcy.
Podobnie w przypadku próby gwałtu, który miał miejsce 24 czerwca w okolicach ulicy Białoruskiej. Autobus, w którym podróżowała zaatakowana kobieta jechał z Woli Duchackiej. Sprawa trafiła do podgórskiej prokuratury. Nagranie z kamer zamontowanych w autobusie jest dowodem w sprawie. Kamery tramwajowe i autobusowe rejestrują ok. 20 podobnych zdarzeń miesięcznie.
– Monitoring jest bardzo przydatny. Pomaga nam rozpoznawać przestępców, a nagranie może być dowodem w sprawie. Możemy się np. przyjrzeć agresywnie zachowującym się mężczyznom w kapturach – podkreśla Katarzyna Padło z Komendy Wojewódzkiej Policji. – Poza tym kamery mają działanie prewencyjne. Dzięki temu pasażerowie czują się bezpieczniej – dodaje.
Kamery chronią przed kieszonkowcami
Spraw, które są rozwiązywane dzięki monitoringowi jest bardzo wiele – dewastacje pojazdów, pobicia, awantury czy napady.
– Kamery bardzo pomagają w rozwiązywaniu spraw kradzieży. Pasażerowie często w tłumie nie zwracają uwagi na torby czy plecaki. Dlatego kieszonkowcy tak chętnie działają w pojazdach komunikacji zbiorowej – zauważa Katarzyna Padło.
Dzięki kamerom, bezpieczniej może się również czuć samo MPK. – Często jest tak, że pasażerowie złapani na jeździe bez biletu, próbują różnych sposobów, żeby uniknąć kary. Tłumaczą np. że szli dopiero kasować bilet, podczas gdy zerwali się z siedzenia dopiero, jak zobaczyli kontrolera – zauważa Marek Gancarczyk. – Zapis z kamer pozwala zweryfikować, jak było w rzeczywistości. Jeśli kontroler wypisał mandat osobie, która rzeczywiście szła do kierowcy kupić bilet, wtedy rozstrzygamy sprawę na korzyść pasażera.
Kamery znajdują się w tym momencie w 50 tramwajach niskopodłogowych oraz w ponad 100 autobusach.
Monitoringiem objęte jest całe wnętrze pojazdu. W niektórych kamery znajdują się również z przodu na zewnątrz tramwaju czy autobusu. – To rozwiązanie jest przydatne w przypadku kolizji, np. kiedy samochód zarysuje autobus. Mamy wtedy dowód, czyja to była wina – mówi Marek Gancarczyk. – Dzięki monitoringowi wyjaśniliśmy kiedyś interwencję, w której pasażer oskarżał kierowcę o potrącenie. Nagranie pokazało, że nie było żadnego potrącenia – dodaje Gancarczyk.
Po nagranie tylko w asyście policji
Nagrania z kamer autobusowych i tramwajowych przechowywane są tylko cztery dni. Potem się je kasuje. – Nie można przyjść do nas i poprosić o nagranie. Wydajemy je tylko policji. Dlatego jeśli byliśmy świadkiem przestępstwa w autobusie lub tramwaju, trzeba zgłosić się z tym na policję – podkreśla Marek Gancarczyk.
MPK stopniowo dąży do tego, a by monitoring był we wszystkich pojazdach. – W starych autobusach nie opłaca się montować kamer, ale każdy nowy pojazd jest już w nie wyposażony – zapewnia Marek Gancarczyk.

Komentarze