Tragiczny wypadek polskiego autokaru w Chorwacji [AKTUALIZACJA]
6 sierpnia w godzinach porannych na trasie A-4 niedaleko Zagrzebia miał miejsce wypadek polskiego autobusu z pielgrzymami podróżującymi do Medjugorie.
Według ostatnich potwierdzonych informacji śmierć poniosło 12 osób, a 33 zostały ranne i hospitalizowane. Jak poinformowało polskie MSZ, autokarem jechała zorganizowana przez Biuro Bractwa św. Józefa pielgrzymka do Medjugorie. Do wypadku doszło na autostradzie A4, w położonym na północ od Zagrzebia regionie varażdińskim, między miejscowościami Jarek Bisaszki i Podvorec. Autokar jechał w kierunku Zagrzebia.
specjalna infolinia
Do Chorwacji na polecenie Premiera RP Mateusza Morawieckiego i Ministra Spraw Zagranicznych Zbigniewa Raua udają się dzisiaj Minister Zdrowia Adam Niedzielski oraz Wiceminister Spraw Zagranicznych Marcin Przydacz, a także medycy i psychologowie z Zespołu Pomocy Humanitarno-Medycznej. Ambasada RP w Zagrzebiu uruchomiła infolinię + 385 148 99 414, pod którą członkowie rodzin ofiar mogą uzyskać informacje.
Po wypadku drogowego na autostradzie A4 w szpitalu w Varażdinie odbyła się konferencja prasowa z udziałem Bożinovicia i szefowej chorwackiej obrony cywilnej Maji Grba-Bujević.
"Informację o wypadku dostaliśmy od polskiego obywatela, który był w autobusie. Na miejsce pojechały wszystkie służby ratunkowe, 16 zespołów ratowniczych, strażacy, policja (...). Na tę chwilę mamy informację, że 11 osób zmarło (na miejscu wypadku - PAP). 32 osoby zostały przewiezione do szpitali i jedna z nich zmarła w szpitalu. Z przekazanych informacji wynika, że wielu pasażerów jest poważnie rannych" - powiedział Bożinović, cytowany przez portal dziennika "Vecernji List". Dodał, że pozostaje w kontakcie z władzami Chorwacji i Polski, w tym premierem Mateuszem Morawieckim.
Autobus wciąż jest podnoszony i zawsze może się okazać, że pod spodem uwięziony jest jeszcze ktoś z pasażerów, ale mamy nadzieję, że tak nie jest – dodała Grba-Bujević. Ranni zostali przewiezieni do szpitali w Zagrzebiu, Varażdinie i Czakovcu.
Nowe informacje dotyczące wypadku polskiego autokaru w Chorwacji rzecznik MSZ przekazał w TVN24. "Niestety musimy potwierdzić, że mamy więcej ofiar - dwunasta osoba, uczestnik, uczestniczka tego, co się zdarzyło pod Varazdinem, nie żyje - ofiara zmarła w szpitalu" - poinformował. Jasina przekazał także, że autokar posiadał numery rejestracyjne z Grodziska Mazowieckiego.
Jasina poinformował wcześniej, że wszystkie ofiary wypadku to polscy obywatele. Premier Mateusz Morawiecki dodał, że byli to pielgrzymi, zmierzający do Medziugorje.
Twelve people were killed and more than 40 were injured when a bus with Polish licence plates skidded off the road on Saturday on the highway in the direction of Zagreb, Minister of the Interior Davor Božinović said. Many of injured have suffered multiple trauma. pic.twitter.com/oFhT70kn5Y
— HINA (@Agencija_HINA) August 6, 2022
Jaka przyczyna?
Najbardziej prawdopodobną przyczyną wypadku polskiego autokaru było zaśnięcie kierowcy - podała chorwacka telewizja publiczna HRT. W wypadku zginęło 12 osób, jest wielu rannych. Na miejsce zdarzenia przybyli przedstawiciele chorwackiego rządu, wicepremier i minister spraw wewnętrznych Davor Bożinović oraz wicepremier i minister ds. weteranów Tomo Medved
"W szpitalu w mieście Varażdin (gdzie karetki przewiozły niektórych rannych - PAP) odbywa się konferencja prasowa, w której udział biorą m.in. minister spraw wewnętrznych i szef Sztabu Ochrony Ludności Davor Bożinović oraz dyrektor Chorwackiego Instytutu Medycyny Ratunkowej, Maja Grba-Bujević" - podał portal HRT.
Według straży pożarnej rannych przewieziono do szpitali w Varażdinie i Zagrzebiu. Na początku informowano o 11 ofiarach śmiertelnych i 34 rannych. Później przekazano informację o kolejnej ofierze, która zmarła w szpitalu.
"Do szpitalu KBC w Zagrzebiu przywieziono sześć ciężko rannych osób. Resuscytacja jednego z rannych rozpoczęła się jeszcze w karetce, jednak mężczyzna zmarł. Pozostali mają poważne urazy wewnętrzne i narządu ruchu, więc niektórzy już są operowani. Mamy nadzieję, że do południa wszyscy będą zoperowani – powiedział HRT szef chirurgów w szpitalu, Anko Antabak.
Według lekarza życie pozostałych rannych nie jest zagrożone.
Polscy policjanci pełniący służbę w Chorwacji zostali skierowani do pomocy służbom chorwackim. Policjanci polscy z Rijeki są na miejscu tragedii, a pełniący służbę w okolicach Zagrzebia skierowani zostali do szpitali, w których umieszczono rannych.
— Polska Policja ?? (@PolskaPolicja) August 6, 2022
Rodzinom składamy kondolencje. pic.twitter.com/fSxmwOyIvs
Aktualizacja 12.00
Mariusz Ciarka, rzecznik prasowy Komendanta Głównego Policji insp. Mariusz Ciarka poinformował PAP, że 12 policjantów obecnych już w Chorwacji zostało skierowanych do akcji pomocy w związku z wypadkiem polskiego autokaru w tym kraju.
"2 policjantów zostało skierowanych do zabezpieczenia bagażu podróżnych i rzeczy osobistych na miejscu wypadku autokaru, a pozostali mają służyć pomocą poszkodowanym polskim obywatelom znajdującym się w szpitalu w Zagrzebiu” - podkreślił Ciarka.
— Ministerstwo Infrastruktury (@MI_GOV_PL) August 6, 2022
Aktualizacja 12.30
Autobus, który uległ wypadkowi w Chorwacji był zarejestrowany w Polsce i posiadał wszystkie wymagane prawem przeglądy - poinformowało w sobotę Ministerstwo Infrastruktury. W wypadku autokaru, którym podróżowały 44 osoby zginęło 12 osób.
Pojazd został wyprodukowany w 2011 r., był zarejestrowany w Polsce i posiadał wszystkie wymagane prawem przeglądy, badanie techniczne zostało wykonane w czerwcu br. i było ważne do 13 grudnia 2022 r. - poinformował resort infrastruktury w komunikacie zamieszczonym na Twitterze.
Jak podkreśliło ministerstwo, więcej informacji o przebiegu wypadku będzie można uzyskać po analizie urządzeń rejestrujących, obecnych w autobusie. Polskie służby, w tym Inspekcja Transportu Drogowego pracują, aby ustalić przyczyny wypadku i upewnić się, że takie wypadki nie będą się zdarzały w przyszłości - zaznaczyło ministerstwo. Złożono też wyrazy głębokiego współczucia rodzinom ofiar.
Wypadek autokaru w Chorwacji. @AlvinGajadhur: wczesna pora i prosta droga wskazują, że kierowca mógł zasnąć | @PolskieRadio24 https://t.co/46pn3eFhwb
— PolskieRadio24.pl (@PR24_pl) August 6, 2022
Aktualizacja 12.45
Diecezja włocławska poinformowała, że wśród ofiar wypadku autokaru w Chorwacji, są osoby z terenu tej diecezji. "Z diecezji włocławskiej w feralnym autokarze znajdowało się 10-12 osób. Nie wszyscy przeżyli wypadek" - podała kuria na stronie internetowej.
"Rano dotarła do nas wiadomość o wypadku w Chorwacji polskiego autokaru z pielgrzymami jadącymi do Medjugorie. Wśród nich byli pielgrzymi z diecezji włocławskiej z księdzem pełniącym opiekę duchową. Po rozmowie z duchownym wiemy, że pielgrzymi pochodzili z różnych stron Polski. Z diecezji włocławskiej w feralnym autokarze znajdowało się 10-12 osób. Nie wszyscy przeżyli wypadek" - poinformowała diecezja.
Biskup włocławski Krzysztof Wętkowski złożył wyrazy współczucia rodzinom ofiar. Wszystkich poszkodowanych pielgrzymów oraz ich rodziny otacza modlitwą.
Aktualizacja 13.00
Jak poinformowano w komunikacie przekazanym PAP, na polecenie Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobry w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie wszczęte zostało śledztwo w sprawie sprowadzenia w dniu 6 sierpnia na autostradzie A4 w pobliżu miejscowości Podvorec w Chorwacji katastrofy w ruchu lądowym zagrażającej życiu lub zdrowiu wielu osób, w następstwie której śmierć poniosło 12 osób.
Podkreślono, że chodzi o czyn z art. 173 par. 3 Kodeksu karnego.
Przepis ten przewiduję karę pozbawienia wolności od lat 2 do 12 dla sprawcy katastrofy w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, której następstwem jest śmierć człowieka lub ciężki uszczerbek na zdrowiu wielu osób.
"W toku postępowania przygotowawczego podjęte zostaną czynności procesowe umożliwiające wszechstronne wyjaśnienie okoliczności zdarzenia, w szczególności zaś ustalenie przyczyny katastrofy" - czytamy w komunikacie rzeczniczki prasowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie Aleksandry Skrzyniarz.
Aktualizacja 13.30
32 osoby ranne w wypadku autokaru w Chorwacji znajdują się w pięciu szpitalach, w tym w trzech w Zagrzebiu, część z nich jest w stanie ciężkim; są też takie osoby, które są w stanie komunikatywnym - poinformował wiceszef MSZ Marcin Przydacz, który w sobotę uda się na miejsce.
Podczas briefingu pod siedzibą MSZ wiceminister Przydacz poinformował, że autokarem, którym pielgrzymi jechali z Polski do Medziugorje, podróżowały 44 osoby - w tym dwóch kierowców.
"Według informacji, które posiadł nasz konsul będący już tam na miejscu, 11 osób niestety zmarło na miejscu na skutek tego wypadku, dwunasta osoba zmarła po przewiezieniu już do szpitala" - przekazał. Poinformował, że "pozostałe 32 osoby znajdują się w kilku różnych, chorwackich szpitalach - w trzech różnych szpitalach w Zagrzebiu, w miejscowości Cakovec i w miejscowości Varażdin, gdzie miał miejsce wypadek".
"Niestety część poszkodowanych jest w stanie ciężkim" - powiedział Przydacz i dodał, że "są też takie osoby, które są w stanie komunikatywnym" i polska konsul rozmawiała z tymi osobami.
Pytany o osoby, które są w najlepszym stanie, powiedział, że w miarę możliwości zostaną jak najprędzej przetransportowane do Polski. "To wszystko będzie zależało od opinii lekarzy, w jaki stanie są ci poszkodowane" - zaznaczył Przydacz.
Poinformował, że "grupa pielgrzymów podróżowała w sposób zorganizowany przez jedną z organizacji mieszczących się w Warszawie - Biuro Brata Józefa". "Ta grupa podróżowała częściowo z Warszawy, częściowo z Częstochowy - to były punkty zborne, punkty zbioru pielgrzymów, natomiast pielgrzymi byli z różnych miejsc z Polski" - powiedział.
Przekazał także, że organizator pielgrzymki nie był właścicielem autokaru.
Aktualizacja 15.30
Przebywający w Chorwacji polscy policjanci przyjechali na miejsce sobotniego wypadku autokaru wiozącego do Medjugorje polskich pielgrzymów - poinformowało chorwackie MSW. Funkcjonariusze przebywają w Chorwacji w ramach projektu "Bezpieczny turystyczny kierunek".
Policjanci są już w Varażdinie na północy kraju, gdzie pomagają chorwackim funkcjonariuszom w komunikacji z poszkodowanymi w wypadku polskimi pielgrzymami - podano w oświadczeniu resortu spraw wewnętrznych.
Chorwacki dziennik "Jutarnji list" opublikował nagranie z przydrożnej kamery, która zarejestrowała przejazd autokaru na kilka minut przed wypadkiem. Nie widać na nim niczego, co wskazywałoby na późniejszą utratę kontroli nad pojazdem przez kierowcę. Chorwackie służby rozpoczęły usuwanie z autostrady wraku autokaru.
Aktualizacja 20.00
Jacek Antoszkiewicz z firmy Megapol, której autokar miał wypadek w Chorwacji - w drodze do bośniackiego Medjugorje - zapewnił w rozmowie z PAP, że autobus, którym jechali pielgrzymi "był sprawny technicznie, kierowcy byli wypoczęci z doświadczeniem".
Do wypadku doszło ok. godz. 5.40, w położonym na północ od Zagrzebia regionie varażdińskim, między miejscowościami Jarek Bisaszki i Podvorec. Jadący w kierunku Zagrzebia autobus zjechał z drogi i wpadł do rowu przy autostradzie - przekazała policja. Chorwacka telewizja publiczna HRT podała, że najbardziej prawdopodobną przyczyną wypadku było zaśnięcie kierowcy.
Jarosław Miłkowski z biura "U Brata Józefa", które pośredniczyło w zorganizowaniu wyjazdu do Bośni i Hercegowiny wyjaśniał, że wyjazd do Medjugorje był organizowany przez jedną z sióstr zakonnych, która tam również jechała. W autokarze jechały 44 osoby - 42 pielgrzymów oraz dwóch kierowców. Uczestnicy wyjazdu pochodzili z Sokołowa Podlaskiego, Konina i Jedlni k. Radomia.
Miłkowski informował ponadto, że firma, z której autokar jechał do Medjugorje, była sprawdzona i biuro współpracowało z nią od kilku lat.
Aktualizacja 7 sierpnia 12.00
"Wczoraj zostały zidentyfikowane praktycznie wszystkie osoby żyjące, a dzisiaj jest taki trudny dzień, ponieważ dzisiaj będzie oficjalna identyfikacja tych osób, które nie przeżyły. Można powiedzieć tych jedenastu ciał, bo kierowca był zidentyfikowany, ponieważ był zakleszczony za kierownicą w zapiętych pasach, czyli nie było żadnych wątpliwości, co do jego tożsamości" - powiedział insp. Ciarka.
W sobotę rzecznik KGP poinformował, że 12 policjantów obecnych już w Chorwacji, zostało skierowanych do akcji pomocy w związku z wypadkiem polskiego autokaru w tym kraju.
Ciarka przyznał, że polscy policjanci musieli wcielić się w rolę psychologów, bo byli pierwsi na miejscu.
"Na policjantów spadła taka trochę ciężka rola. Wiadomo, że zanim przyleciał z Polski śmigłowiec, samolot z psychologami, z zespołem medycznym, to praktycznie polscy policjanci byli pierwsi, którzy z tymi ludźmi prowadzili rozmowy, a więc było bardzo dużo pytań np. +co się stało z moją żoną+, bo do różnych szpitali byli zabierani. Żeby wytłumaczyć, podtrzymać na duchu, żeby powiedzieć, że żona żyje, zabrana została do innego szpitala" - powiedział Ciarka.
Rzecznik zaznaczył, że współpraca polskich policjantów, będących na miejscu w Chorwacji ze stroną chorwacką jest bardzo dobra. "Jest dużo empatii ze strony chorwackiej. Przebiega to wszystko w sposób prawidłowy" - podkreślił.
Dodał, że bagaże osób poszkodowanych są zabezpieczone, a decyzja, czy rzeczy te wydać to rodzinom, czy będą potrzebne dla biegłego zapadnie później.
Aktualizacja 7 sierpnia 14.00
Niewykluczone, że w najbliższych dniach będą wracać do Polski osoby, które w średnim stanie przebywają w dwóch szpitalach na północy Chorwacji. Tutaj decyzja wkrótce zapadnie - powiedział w niedzielę w TVN24 rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz.
Andrusiewicz poinformował, że cztery osoby, które wróciły w sobotę do Polski - wraz z delegacją pod przewodnictwem ministra Adama Niedzielskiego - wprost z samolotu trafiły do szpitala w Warszawie.
"Te osoby są bardzo poobijane w wyniku tego wypadku. Oczywiście z doświadczeniem traumy psychicznej, więc wymagają obserwacji szpitalnej" - wyjaśnił.
Według Andrusiewicza ranni, którzy są w średnim stanie, wciąż przebywają na północy Chorwacji w dwóch szpitalach. "Niewykluczone, że w najbliższych dniach będą wracać do Polski. Tutaj decyzja wkrótce zapadnie" - poinformował.
Dodał, że 19 osób jest w stanie ciężkim. "Tutaj naprawdę sytuacja jest trudna do przewidzenia. Jesteśmy dobrej myśli, ale, niestety, każdy scenariusz w odniesieniu do każdej z tych 19 osób jest możliwy" - zastrzegł.
Zaznaczył, że jeżeli transport którejkolwiek z tych osób na długotrwałą rehabilitację do Polski będzie możliwy, to będą one przewożone. "Na pewno w najbliższych dniach transport samolotem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego się odbędzie. W odniesieniu do których pacjentów - tu jeszcze zapadnie decyzja na linii polskie ratownictwo medyczne, polscy lekarze a lekarze z Chorwacji" - powiedział rzecznik MZ.
Aktualizacja 8 sierpnia 08.00
Stan wielu osób poszkodowanych w wypadku polskiego autokaru w Chorwacji poprawia się; nie mieliśmy informacji co, do pogarszającego się stanu zdrowia poszkodowanych, wręcz przeciwnie wszystko zmierza w dobrym kierunku - powiedział wiceszef MSZ Marcin Przydacz.
Przydacz powiedział w poniedziałek w Programie Trzecim Polskiego Radia, że osoby poszkodowane w wypadku polskiego autokaru w Chorwacji czują się dobrze zaopiekowane. "Część z nich chciała wrócić do kraju, ale dlatego, że została tak zakwalifikowana przez lekarzy, inna część będzie kwalifikowana do powrotu w najbliższych godzinach czy dniach" - powiedział wiceszef MSZ.
Aczkolwiek - dodał - "informacja sprzed chwili, bo kontaktowałem się z ambasadą, stan wielu z nich poprawia się". "Nie mieliśmy informacji co, do pogarszającego się stanu zdrowia poszkodowanych, wręcz przeciwnie wszystko zmierza w tym dobrym kierunku" - poinformował.
Przydacz pytany był też o to, dlaczego procedura identyfikacyjna poszkodowanych trwa tak długo. "Przekazywaliśmy od samego początku, że z 44 osób 12 osób poniosło śmierć, 32 osoby są hospitalizowane i rodziny wszystkich tych osób, które są w szpitalach, które znajdują się w chorwackich szpitalach otrzymują takie informacje. Jeśli zaś chodzi o osoby, które poniosły śmierć, to konieczne jest tutaj przeprowadzenie procedury identyfikacyjnej. Nie chciałbym wchodzić tutaj w naprawdę bardzo trudne szczegóły, ale to był wypadek komunikacyjny, w którym sytuacja była bardzo trudna, więc także i identyfikacja miejscami jest bardzo trudna" - mówił wiceminister.
Według niego, "żeby móc przekazać odpowiedzialne informacje rodzinie takie co, do których mamy stuprocentową pewność musi się zakończyć procedura identyfikacyjna, która trwała wczoraj cały dzień". "I dzisiaj również wspólnie z polskimi konsulami pracują tam na miejscu prokuratorzy chorwaccy. Więc tak, jak mówię, kiedy będzie stuprocentowa pewność, to te informacje będą przekazywane" - podkreślił Przydacz.
Jak dodał, "mamy listę pasażerów, ale nie możemy wykluczyć, że ktoś w międzyczasie mógł na przykład wysiąść z jakiegoś powodu z tego autobusu, a ktoś inny wsiąść". "Nie możemy przekazać rodzinie informacji o na przykład ewentualnej śmierci takiego pielgrzyma w sytuacji, w której nie mamy co, do tego absolutnej pewności, stąd też ta procedura potrwa jeszcze. Ja mam nadzieję, że ona dzisiaj, najpóźniej jutro się zakończy" - mówił wiceminister.
Wiceszef MSZ został też zapytany, jak układa się współpraca ze stroną chorwacką, jeśli chodzi o ten wypadek. "Układa się bardzo dobrze. Jeśli chodzi o współpracę lekarzy nie ma tutaj żadnych zarzutów. Wręcz sam słyszałem od poszkodowanych, od pacjentów, że w tym takim bardzo trudnym okresie początkowych kilku godzin zostali obdarzeni naprawdę dużym wsparciem i takim powiedziałbym otwartym sercem Chorwatów. Także i na poziomie organizacyjno-politycznym te relacje układały się bardzo dobrze" - zaznaczył Przydacz.
Aktualizacja 8 sierpnia 16.00
Rzecznik oddziału prokuratury krajowej w Varażdinie Darko Galić przekazał agencji Hina, że opublikowano wyniki sekcji wszystkich zmarłych w wypadku. Potwierdzono, że wśród ofiar śmiertelnych był także drugi kierowca.
Wcześniej informowano, że w wypadku zginął jeden z kierowców autokaru. Z nieoficjalnych ustaleń portalu Eska.pl wynika, że kierowca, który prowadził autokar w chwili wypadku, miał 72 lata.
Prawdopodobnie dość poważnemu zniszczeniu uległ tachograf autobusu. Nieoficjalnie takie informacje potwierdzają polskie służby. Z tego powodu nie będzie możliwe odczytanie prędkości pojazdu w momencie katastrofy.
Zachowały się natomiast karty kierowców. Polskie Radio potwierdziło, że są one w posiadaniu chorwackiej policji. Ich odczyt pozwoli ustalić, jak zmieniali się kierowcy i jaki przebiegał ich odpoczynek.
Aktualizacja 8 sierpnia 18.00
Mazowieccy inspektorzy ITD przekazali w poniedziałek przedsiębiorcy, której autokar miał w sobotę nad ranem wypadek w Chorwacji, zawiadomienie o zamiarze wszczęcia kontroli - poinformowała rzeczniczka Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego Monika Niżniak.
Jak przekazała rzeczniczka Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego, w poniedziałek mazowieccy inspektorzy ITD przekazali firmie Megapol, której autokar miał w sobotę nad ranem wypadek w Chorwacji, zawiadomienie o zamiarze wszczęcia kontroli. "Tego rodzaju kontrole, zgodnie z obowiązującymi przepisami mogą zostać wszczęte nie szybciej niż 7 dni i nie później niż 30 dni od dnia dostarczenia zawiadomienia" - zaznaczyła Monika Niżniak.
"W ramach tego rodzaju kontroli, kontroli w przedsiębiorstwie sprawdzanych jest szereg aspektów dotyczących działalności transportowej. Sprawdzana jest wszelka dokumentacja, którą dysponuje przedsiębiorca, w tym przede wszystkim dokumentacja dotycząca zatrudnionych kierowców, ich czasu pracy, aby wykluczyć możliwość, że dochodzi do naruszeń czasu pracy. Sprawdzane są też uprawnienia kierowców, w tym również, czy posiadają aktualne badania lekarskie, badania psychologiczne" - wyliczyła.
Wskazała przy tym, że weryfikowana będzie również dokumentacja dotycząca pojazdów, którymi dysponuje przedsiębiorca. "Między innymi sprawdzone zostaną dokumenty, które mówią o stanie technicznym pojazdów" - podała.
"To są żmudne działania, żmudny czynności, które na pewno potrwają dłuższy okres, dlatego jeszcze za wcześnie jest mówić o ostatecznym terminie zakończenia czynności" - dodała rzeczniczka GITD.
historia autokarowych wypadków
W wypadku, do którego doszło w 6 sierpnia 2022 r. nad ranem na autostradzie A4 na północ od stolicy Chorwacji Zagrzebia, zginęło 12 osób, a 32 zostały ranne, z których 19 jest w stanie ciężkim. Wszystkie ofiary wypadku to polscy obywatele, którzy pielgrzymowali do Medjugorje. Przypominamy inne katastrofy polskich autokarów.
6 lipca 2022 roku jedna osoba zginęła, a osiem osób zostało rannych w wyniku wypadku autokaru z Polakami na pokładzie, do którego doszło w rumuńskim mieście Moisei. Autokarem podróżowało 49 osób.
10 sierpnia 2020 roku jedna osoba zginęła, a 34 zostały ciężko ranne w wyniku wypadku autobusu wiozącego polskich turystów ze Śląska, którzy wracali z Bułgarii do kraju, do którego w okolicy miejscowości Kiskunfélegyháza na południu Węgier.
9 listopada 2019 roku 13 osób zostało rannych, w tym siedem ciężko, kiedy autokar, którym jechało 50 osób przewrócił się na bok na autostradzie A1 w Niemczech niedaleko Hamburga.
11 lipca 2017 roku jedna osoba zginęła, kiedy doszło do wypadku polskiego autobusu z dziećmi na trasie Subotica - Nowy Sad, w pobliżu miejscowości Feketić. Autobus wypadł z trasy i przewrócił się na bok. Autobusem jechało 50 pasażerów, w tym 27 dzieci w wieku 13-16 lat, wracających z wakacji w Grecji oraz trzech kierowców.
19 lipca 2014 roku dziesięć osób, w tym trzy z Polski, zginęło kiedy doszło do wypadku na autostradzie A4 pod Dreznem z udziałem autokarów z Polski i Ukrainy oraz polskiego minibusa. Polski autobus uderzył w tył ukraińskiego autokaru, przebijając barierkę zjechał na lewy pas ruchu i zderzył się czołowo z nadjeżdżającym z przeciwnego kierunku polskim minibusem, a następnie stoczył się z 10-metrowego nasypu do rowu. Pojazd przekoziołkował i pozostał na jezdni na lewym boku.
14 kwietnia 2013 roku zginęło pięć osób, kiedy polski autokar na drodze E34 w miejscowości Oelegem niedaleko Antwerpii w Belgii uderzył w barierkę i spadł z wiaduktu. Autobus na polskich tablicach rejestracyjnych przewoził grupę nastolatków z Rosji i Ukrainy.
15 lutego 2012 roku jedna osoba zginęła, a siedem zostało lekko rannych w wypadku polskiego autobusu na autostradzie A4 w Saksonii (Niemcy). Pojazd z 49 osobami na pokładzie wpadł w poślizg i uderzył tyłem w filar wiaduktu.
26 września 2010 roku zginęło 14 spośród 47 pasażerów, a 28 osób zostało rannych, kiedy samochód osobowy uderzył w polski autokar na autostradzie pod Berlinem. Kierująca autem Niemka została skazana przez sąd w Poczdamie na karę pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata za nieumyślne spowodowanie wypadku.
1 lipca 2010 roku około 30 osób zostało poszkodowanych w wypadku polskiego autobusu na autostradzie w Bawarii. Pojazd jadący w kierunku Norymbergi zderzył się z ciężarówką
5 września 2009 roku sześcioro Polaków zostało rannych w wypadku autokaru na autostradzie Stambuł-Ankara. Autobusem podróżowało po Turcji 45 Polaków.
15 sierpnia 2008 roku autokar wiozący 46 polskich uczniów wpadł do rowu na zachodzie Rumunii. Rannych zostało 26 uczniów i bułgarski kierowca autobusu.
27 lipca 2008 roku ponad 20 osób zostało rannych, gdy polski autokar wywrócił się w pobliżu miejscowości San Dona di Piave na północy Włoch. Autobusem podróżowało 71 turystów.
11 lipca 2008 roku sześć osób zginęło i 13 zostało ciężko rannych w katastrofie autokaru z 66 polskimi turystami w pobliżu serbskiej miejscowości Indija, 20 km od Belgradu.
29 marca 2008 roku polski autokar zjechał z autostrady koło miasta Wels w Górnej Austrii i przewrócił się. Jedna osoba zginęła, a około 40 zostało rannych.
8 sierpnia 2007 roku polski autobus wywrócił się na zjeździe z autostrady na parking koło Dunkierki w północnej Francji. Zginęły trzy osoby, około 25 zostało rannych.
22 lipca 2007 roku we francuskich Alpach autokar uderzył na zakręcie w barierkę, stoczył się kilkadziesiąt metrów w dolinę rzeki i stanął w płomieniach. Zginęło 26 osób, a 24 zostały ranne. Autokarem podróżowało po europejskich sanktuariach maryjnych 47 pielgrzymów, dwóch kierowców i pilotka. Większość pochodziła z woj. zachodniopomorskiego.
W czerwcu 2007 roku na Węgrzech miał miejsce wypadek polskiego autokaru wiozącego pielgrzymów z ośrodka maryjnego w Medjugorje. Zginęła jedna osoba, a 28 zostało rannych. Kilka dni później w wypadku polskiego autokaru jadącego z Olsztyna do Paryża, do którego doszło w Niemczech, zostało rannych 9 osób.
13 kwietnia 2006 roku w wypadku autokaru z 20 polskimi turystami, do którego doszło w Egipcie, jedna osoba zginęła, a 9 odniosło obrażenia. Autobus jechał z kurortu Szarm asz-Szajch do Kairu.
14 maja 2005 roku 15 osób zostało rannych, w tym trzy ciężko, kiedy polski autobus spadł z trzymetrowej skarpy w Czechach. Pod jadącym pod górę autokarem zarwało się pobocze. Na wycieczkę jechało z ośrodka w Ustroniu 32 uczestników czwartej edycji Rajdu Poczty Polskiej, głównie rodzice z dziećmi. Dwa tygodnie później 19 polskich turystów, wracających z wycieczki do Chorwacji, zostało lekko rannych w wypadku autokaru, do którego doszło w Mohelnicy niedaleko Szumperka, także w Czechach.
20 stycznia 2005 roku w wypadku polskiego autokaru, do którego doszło w Niemczech na autostradzie na północ od Chemnitz w Saksonii, dziewięć osób zostało ciężko rannych, a 20 odniosło lekkie obrażenia. Autokar jechał z Wałbrzycha do Norymbergi, Augsburga, Ulm i Monachium w Bawarii.
27 października 2003 roku w Egipcie autokar z polskimi turystami, wracając z wycieczki z Kairu do hotelu w Hurghadzie, wypadł z szosy i dachował. Na miejscu zginęło sześciu polskich turystów oraz egipski kierowca i przewodnik, 21 osób zostało rannych.
14 lipca 2002 roku doszło do wypadku polskiego autokaru w Rumunii, w pobliżu miasta Deva, około 400 km od Bukaresztu. Zginęło sześć osób - pięcioro dzieci i osoba dorosła. Rannych zostało kilkanaście osób. Autobus wiózł 47 dzieci na kolonie do Bułgarii.
4 lipca 2002 roku polski autokar jadący na wycieczkę do Włoch i San Marino uległ wypadkowi w Górnej Austrii. Zginęły dwie osoby, a pięć zostało poważnie rannych.
1 lipca 2002 roku 19 polskich turystów zginęło, a 32 odniosło obrażenia, kiedy autokar wiozący pielgrzymów z Lubelszczyzny przewrócił się na rondzie w okolicach Balatonu na Węgrzech.
26 sierpnia 2001 jedna osoba zginęła, a 15 zostało rannych w wypadku autokaru w Nowym Mieście nad Wagiem na Słowacji. Chcąc uniknąć zderzenia z nadjeżdżającym z naprzeciwka z dużą prędkością samochodem osobowym, autokar zjechał z dwumetrowej skarpy i przewrócił się na bok.
29 lipca 2001 roku w Bułgarii w zderzeniu polskiego autobusu z jadącym przed nim TIR-em zginęła jedna osoba, a pięć zostało rannych. Wypadek wydarzył się 50 km na zachód od Sofii, w rejonie miasta Kostenec. (PAP)