Witamy na stronie Transinfo.pl Nie widzisz tego artykułu, bo blokujesz reklamy, korzystając z Adblocka. Oto co możesz zrobić: Wypróbuj subskrypcję TransInfo.pl (już od 15 zł za rok), która ograniczy Ci reklamy i nie zobaczysz tego komunikatu Już subskrybujesz TransInfo.pl? Zaloguj się

Kraków: Gapowicz też ma prawa

infotrans
14.07.2009 16:14
0 Komentarzy

Pasażer bez biletu nie jest zbrodniarzem, terrorystą, zdradzieckim wrogiem transportu publicznego. Ma prawa i godność.
Rocznie w krakowskim Miejskim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym rejestruje się ok. 60 tys. przypadków jazdy na gapę. Podróż bez biletu kosztuje stówę. Jeśli gapowicz nie będzie zwlekał z płaceniem, ma prawo do zniżki. Opłata podwyższona zostanie zredukowana o 30 procent, gdy pasażer ureguluje ją w ciągu siedmiu dni.
Jeśli gapowicz nie płaci w ogóle, wysyła mu się tzw. przypomnienie. Potem do pasażera trafia tzw. upomnienie, a dwa miesiące później dane gapowicza przekazywane są do Krajowego Rejestru Długów. Wpis w KRD może utrudnić zaciąganie pożyczek i korzystanie z różnych usług. Dług w MPK może też sprawić, że gapowicz będzie miał do czynienia z pracownikiem firmy windykacyjnej lub komornikiem.
Kontroler nie jest policjantem. Nie ma prawa skuć pasażera kajdankami, przytrzymać za klapy marynarki. Jednak nie jest bezsilny, gdy ktoś nie chce poddać się kontroli. Jak wyjaśnia Marek Gancarczyk z krakowskiego Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego, można zatrzymać gapowicza w pojeździe i czekać na interwencję służb mundurowych.
– Kontroler może zablokować drzwi pojazdu, zastawić je ciałem. Wolno mu też bronić się przed agresją osoby, która próbuje siłowo przedrzeć się przez taką blokadę. Kontrolujący pozostaje człowiekiem i ma prawo do obrony swojej nietykalności – tłumaczy Gancarczyk. Możliwość legitymowania pasażerów jest częściowo ograniczona. Choć ustawa z 1984 r. daje uprawnienia do sprawdzanie tożsamości, kontrolerowi nie wolno szukać w naszych kieszeniach dowodu osobistego. Nic na siłę! Kontrolujący może wezwać funkcjonariuszy z orzełkami na czapkach (policjantów lub strażników miejskich), którzy wylegitymują pasażera. Według danych MPK, spece od kontroli korzystają z pomocy służb ok. 70 razy w ciągu miesiąca.
Co ciekawe, mundurowi nie przekazują personaliów kontrolerom. Dane podlegają ochronie. Firma komunikacyjna uzyska je na drodze urzędowej.
W tramwaju, w autobusie wolno nie mieć dokumentu tożsamości. Jeśli gapowicz ma pieniądze na karną opłatę, żaden dowód osobisty nie jest potrzebny. Jeżeli pasażer bez dokumentów nie ma też grosza przy duszy, sytuacja komplikuje się. Kontroler ma wtedy dwa wyjścia – ustalać tożsamość przy pomocy służb mundurowych lub zaufać pasażerowi.
Pierwsze rozwiązanie oznacza stratę czasu, bo na patrol zwykle trzeba poczekać. Jeśli kontrolujący wybierze zaufanie, spisuje się oświadczenie. Pasażer podaje personalia ustnie, potem podpisuje formularz. Da się nakłamać w takich papierach, ale – jak tłumaczy Katarzyna Cisło z policji – fałszowanie dokumentów to już jest przestępstwo.
Pasażer ma prawo poskarżyć się. Według MPK, miesięcznie wpływa ok. 150 skarg na kontrolerów. Zastrzeżenia można zgłaszać w referacie przy ul. Wawrzyńca 14, ale szansa na umorzenie kary jest – w świetle statystyk MPK – niewielka. Na ok. 60 tys. ujawnionych przypadków jazdy na gapę, które firma rejestruje w ciągu roku, przypada ok. 200 rozstrzygnięć na korzyść pasażera. Źródło: http://krakow.naszemiasto.pl/wydarzenia/1023496.html.

Komentarze