Węgry: Roboty przymusowe za grafitti na środkach komunikacji publicznej
Jak informuje agencja HavariaPress oraz dziennik Népszabadság, na Węgrzech wprowadzono radykalne środki walki z wandalami, niszczącymi wagony kolejowe, tramwajowe, metra, górskiej kolei zębatej, trolejbusy i autobusy swoimi malowidłami. W stosunku do przyłapanych złoczyńców, postanowiono wprowadzić sądownictwo doraźne i nie zawieszanie kar więzienia, a także wlepianie maksymalnych grzywien jako dodatkowe kary. Plaga uprawiających przestępczy „sport“graffiti z roku na rok rośnie. Już nie tylko ściany budynków stają się brudne od niezmywalnych plam, ale także, kupione za olbrzymie sumy, nowe pojazdy.
Nie tak dawno – 7 lipca wieczorem w Miszkolcu przyłapano na gorącym uczynku trójkę młodocianych przestępców dekorujących nowy autobus miejski. Trzy młode dziewczyny – uczennice szkoły średniej, wsiadły do jednego z autobusów rejsowych i zaczynały malować tylne siedzenia i szyby pojazdu. Pasażerowie natychmiast dali znać kierowcy, a ten przez radiotelefon policji, która na najbliższym przystanku aresztowała pseudo-artystki i zabrała prosto do sądu, gdzie skazano je na połączone z aresztem miesięczne roboty publiczne oraz wypłacenie dosyć wysokiego odszkodowania zakładom komunikacyjnym. Do centralnego rejestru skazanych trafi również odpowiednia adnotacja, co stanowić będzie wielką przykrość dla młodocianych przestępców, bo mogą stać się bezrobotnymi i nie przyjmą ich na żadną uczelnię. Jeżeli wszystkie sądy uczynią to samo, liczba przestępczych graficiarzy znacznie zmniejszy się.