Rzeszów: Czy ZTM uzdrowi komunikację?
Poniedziałkowy strajk ostrzegawczy rzeszowskiego MPK wpłynie na przyspieszenie powołania przez władze miasta Zarządu Transportu Miejskiego. Jeśli tak się stanie 80 osób w MPK może stracić pracę.
Poniedziałkowy strajk ostrzegawczy rzeszowskiego MPK wpłynie na przyspieszenie powołania przez władze miasta Zarządu Transportu Miejskiego. Jeśli tak się stanie 80 osób w MPK może stracić pracę. Tylko teoretycznie powinny one znaleźć zatrudnienie w ZTM. Przyczyną strajku jest brak wypłat premii dla załogi miejskiej spółki za sierpień, wrzesień i październik. Autobusy nie wyjechały w poniedziałek na ulice miasta między godz. 4 a 6. Komunikację zastępczą zorganizowano tylko dla 9 kursów. Według Krzysztofa Chojnackiego, prezesa MPK spółki nie stać na wypłatę ok. 360 tys. zł na premie. MPK ma jeszcze przeanalizować stan swoich finansów, ale w pierwszym rzędzie musi pokryć koszty zakupu paliw i pensji. Premie się w tych priorytetach nie mieszczą. Natomiast związkowcy na 15 grudnia zapowiadzieli strajk całodzienny, a od 17 grudnia strajk ciągły.
Tymczasem władze miasta wracają do pomysłu utworzenia Zarządu Transportu Miejskiego. Zapowiadano to już kilka miesięcy temu, lecz w końcu powołano tylko specjalistę ds. transportu miejskiego. –„ZTM przejąłby od MPK wszystkie obowiązki organizatora komunikacji, czyli ustalanie rozkładów jazdy, taryf, dystrybucję i kontrolę biletów oraz budowę i utrzymanie przystanków – mówią w ratuszu o zadaniach nowej jednostki. – MPK zostałoby sprowadzone do roli przewoźnika, który musiałby na równych zasadach rywalizować w przetargach na obsługę linii. Przykłady innych miast np. Kielc pokazują, że konkurencja wymusza obniżenie wysokości dopłaty do wozokilometra. –Rzeczywiście przymierzamy się do powołania Zarządu Transportu Miejskiego – mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta. – Przyglądamy się funkcjonowaniu takich jednostek w innych miastach.
Koncepcja powołania ZTM ma być gotowa w ciągu najbliższych dni. Jego organizacja potrwa kilka miesięcy. W tej chwili przy wykonywaniu zadań przyszłego Zarządu Transportu Miejskiego w MPK pracuje ok. 80 osób. Urzędnicy mówią nieoficjalnie, że w nowej strukturze z 80 osób wystarczyłaby połowa. Oznacza to, że tylko część mogłaby przejść do nowej jednostki. –Nie zostawimy tych ludzi na lodzie –zapewniają z kolei związkowcy. Gdy obsługę części linii przejmie konkurencja, dalsze zwolnienia w MPK będą jednak nieuchronne. Według przewodniczącej Rady Nadzorczej spółki Teresy Kubas-Hul, jeśli załoga nie odstąpi od strajku rada rozważy różne warianty, w tym prywatyzację MPK.