Pruszków poza strefą wspólnego biletu?
Mieszkańcy Pruszkowa zbulwersowani postawą radnych, którzy odmówili ponad 30 tys. zł miesięcznej dopłaty do biletu aglomeracyjnego. Od połowy listopada miał obowiązywać w pociągach do tego miasta i w warszawskiej komunikacji -czytamy w Gazecie Wyborczej. Po zaskakującym wyniku głosowania na pruszkowskich samorządowców sypią się gromy na lokalnych forach internetowych. 'To jest zamach na mieszkańców miasta! Kolesie siedzą na posadkach, do pracy mają pięć minut, ale zapominają, że pieniążki na nich jadą codziennie z Warszawy w skandalicznych warunkach (pociąg co 40 min w szczycie). Trzeba wybierać ludzi, którzy pracują w Warszawie jak większość z nas i dojeżdżają’ – pisze internauta 'lesny_dziadzio’ na pruszkowskim forum w portalu Gazeta.pl. Czytamy tam, że z powodu ogromnych korków w Al. Jerozolimskich niedawno kursy zawiesił właściciel prywatnej linii autobusowej Rapid.
Dziś wspólny bilet na pociągi i komunikację miejską obowiązuje w granicach Warszawy oraz na linii do Ząbek i w WKD do stacji Opacz. Decyzję o rozszerzeniu jego zasięgu ogłosili przed tygodniem prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz i szef Zarządu Transportu Miejskiego Leszek Ruta. Zapowiedzieli, że od 15 listopada bilet aglomeracyjny będzie ważny także w pociągach Kolei Mazowieckich między Sulejówkiem, Warszawą, Piastowem a Pruszkowem. Władze dwóch pierwszych podstołecznych miejscowości zadeklarowały już, że będą dokładać ustaloną wcześniej kwotę. Odmówili tylko radni Pruszkowa.
– W tej sytuacji strefę wspólnego biletu rozszerzymy jedynie o Sulejówek i Piastów. W tych miejscowościach szykujemy już lepszy dojazd autobusami do stacji – zapowiada dyrektor Leszek Ruta. I dodaje, że jest pod wrażeniem internetowej kampanii, która ma wywrzeć nacisk na pruszkowskich samorządowców. – Może zrozumieją, że mieszkańcy po to płacą podatki, żeby mieć także przyzwoitą komunikację. A ta jest zadaniem każdej gminy – podkreśla.
Nie dla wszystkich jest to jednak takie oczywiste. Np. Jarosław Olszak, radny rządzącego miastem Porozumienia Pruszkowskiego, zwierza się na swojej stronie internetowej: 'Czy powinno się wydawać publiczne pieniądze, by jednostkom żyło się wygodniej? Czy powinno się z pieniędzy miejskich dopłacać komuś do dojazdu do pracy? Na pewno nie’. 'Ignorant’ to chyba najłagodniejszy z epitetów, które po tym wyznaniu spadły na radnego.
O losy biletu aglomeracyjnego pytamy Andrzeja Królikowskiego, wiceprezydenta miasta, którego hasło brzmi notabene: 'Kolej na Pruszków’.
– Była drobna wpadka podczas głosowania, bo wśród radnych przeważyły głosy, że dosyć już finansowania ZTM i ratusza w Warszawie [Pruszków dokłada około miliona złotych za jedną linię nocną, kursy Szybkiej Kolei Miejskiej, jest też udziałowcem WKD]. Wytłumaczyliśmy jednak radnym, że wspólny bilet rozwiązałby problem z dojazdem wielu naszym mieszkańcom. Uchwała wraca na sesję 13 listopada, jestem pewien, że tym razem przejdzie – deklaruje.
Do końca roku Pruszków miałby dopłacić do biletu aglomeracyjnego 30 tys. zł, a w przyszłym – 800 tys. zł na spółkę z Piastowem. Dyrektor ZTM zapowiada, że po 15 listopada zaczyna rozmowy z burmistrzami innych podwarszawskich miejscowości na temat rozszerzenia strefy wspólnego biletu o następne linie kolejowe. Szczegóły: http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,95190,5884154,Pruszkow_poza_strefa_wspolnego_biletu_na_kolej_.html .