Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Okiem związkowca: Transportowe podsumowanie roku. Lipa czy sukces?

infotrans
15.01.2009 20:08
Koniec roku, na ogół, kojarzy się podsumowaniem, tego, co udało się zrobić i z tym, co pozostało dalej w sferze planów czy marzeń. Zawsze staramy się, aby lista sukcesów była jak najdłuższa, opleciona glorią chwały w blasku fleszy i szumie medialnym. A lista tego, co nie udało się zrobić była krótka i najlepiej „szeptana”, żeby nie powiedzieć przemilczana. Patrząc na dokonania Ministerstwa Infrastruktury w 2008 roku w dziedzinie publicznego transportu miejskiego chyba nie ma powodów do chwały. Właściwie nie zrobiono nic mimo szumnych zapowiedzi. Najważniejsze dla funkcjonowania tego sektora transportu ustawy, zarządzenia, ciągle są w fazie projektów i konsultacji. Dopiero w drugiej połowie roku, a dokładnie pod koniec sierpnia, października i listopada pojawiły się jako takie długo oczekiwane projekty konkretnych aktów prawnych. Być może jeszcze nie wszystkich, potrzebnych dla prawidłowego funkcjonowania, ale zasadnych by uznać je jako te pierwsze, spełniające rolę nadrzędnych i podstawowych dla tworzenia następnych aktów prawnych. Na pewno do takich należą projekty ustaw o publicznym transporcie zbiorowym, o prowadzących pojazdy i zmieniające ustawy o prawie drogowym i pracy kierowców, choć do pełni szczęścia brakuje jeszcze kilku innych ustaw i rozporządzeń, które gdyby były na pewno wreszcie ustabilizowały podstawy działania dla wszystkich firm zajmujących się przewożeniem osób w skali transportu zbiorowego. Wszystkich, to znaczy i tych na drogach, na szynach, na wodzie i w powietrzu.
Mówiąc o tych brakujących należy wymienić wszystkie ułatwiające korzystanie z funduszy pomocowych Unii. Czyli upraszczające procedury pozyskiwania funduszy, ułatwiające wypełnianie ton niezbędnych formularzy, wniosków, aplikacji związanych z uzyskaniem dotacji. Wskazujących prawa współwłasności i odpowiedzialności za infrastrukturę komunikacyjną w postaci przystanków, węzłów przesiadkowych, dworców, pętli autobusowych, tramwajowych, aby nie było tak, że teren pod pętlę był własnością gminy miasta, za które są pobierane opłaty dzierżawy, a koszt utrzymania był ponoszony przez firmę transportową korzystającą z tego terenu. Niekiedy opłaty utrzymujące infrastrukturę przystankową są kilkakrotnie większe, niż zakładane w rocznym budżecie firmy. Krótko mówiąc, te i inne sprawy, na linii samorząd –firma komunikacyjna, były zawarte w ustawie o własności samorządu i współgospodarzeniu. Fakt, nie do końca powinna być dziełem Ministerstwa Infrastruktury a kilku, wśród nich Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, Finansów, itd.
Gdyby taka ustawa powstała, uregulowałaby także wiele innych spraw. Na pewno uprościłaby procedury pozyskiwania terenów pod infrastrukturę komunikacyjną w postaci terenów pod nowe podstacje dla trakcji tramwajowej, trolejbusowej czy Szybkiej Kolei Miejskiej, metra. Pod nowe zajezdnie, pętle krańcowe czy coraz częściej sprawdzające się w wielu krajach –„nocne zajezdnie autobusowe”–wydzielone pętle, na których w godzinach nocnych jest przetrzymywana część autobusów, przez co oszczędza się na przejazdach, paliwie, z zajezdni na kraniec.
Powstanie ustawy pozwoliłoby również na unormowanie spraw związanych z odpowiedzialnością samorządów za własne samorządowe przedsiębiorstwa komunikacji zbiorowej, miejskiej. Co jest zgodne z ogólnym trendem w innych krajach Unii, gdzie już dawno wyznaczono samorządy jako właściciela komunikacji zbiorowej. To tylko kilka ważnych elementów, które powinna regulować, umownie nazywana –ustawa własności i współgospodarzenia samorządów.
Inną dość ważną ustawą, rozporządzeniem dla komunikacji zbiorowej, bez której trudno mówić o normalności komunikacji, jest zbudowanie aktu prawnego umożliwiającego otrzymywanie ulg podatkowych z tytułu innowacyjności, wprowadzania nowych technologii, nie mówiąc łatwiejszym pozyskiwaniu środków finansowych na badania i wprowadzanie nowych rozwiązań. Aktu prawnego, a właściwie zbioru aktów prawnych, którymi posługują się firmy transportowe w Wielkiej Brytanii. Francji, Niemczech, dzięki którym stać je na zlecanie instytutom badawczym konkretnych prac w celu uzyskania obniżenia kosztów, zwiększenia mobilności itd. Również i w tym przypadku Ministerstwo Infrastruktury powinno współdziałać z Ministerstwem Finansów, Nauki i Szkolnictwa Wyższego, itd.
Jakby nie patrzeć, w obu przypadkach, „ktoś”musi zainicjować powstanie takiej ustawy czy rozporządzenia. Wydaje się, że chyba najlepiej by było, aby to było właśnie Ministerstwo Infrastruktury, które dzięki miedzy innymi ustawie o publicznym transporcie zbiorowym jest właściwe dla inicjowania wszelkich aktów prawnych, w których jest mowa, choć w części o transporcie zbiorowym. Niestety, w chwili obecnej, oba akty prawne, są jak na razie chyba tylko w sferze marzeń szefów firm komunikacyjnych, bo chyba nie urzędników z Ministerstwa.
Mówiąc o brakujących aktach prawnych, może nie istotnych, jak powyższe, ale ważnych, warto wspomnieć o innych, które funkcjonują w krajach Unii. Jednym z takich, jest ustawa o partycypacji finansowej pracowników w firmie, w której pracują. Sukcesy finansowe, społeczne tej regulacji prawnej, szczególnie w przedsiębiorstwach komunikacji miejskiej we Francji coraz częściej skłaniają także inne kraje, aby iść, właśnie, tą drogą.
Pewnym uzupełnieniem powinny być ustawy, rozporządzenia o zabezpieczeniu socjalnym, o równych prawach pracowniczych itd. Te ustawy, rozporządzenia wynikają miedzy innymi z traktatu lizbońskiego i zapisów o Europie socjalnej, w której człowiek tworzy pieniądz a nie odwrotnie, co w Polsce zostało zupełnie zapomniane i zepchnięte na rych nie sposób wymienić na raz, powinny funkcjonować w polskim ustawodawstwie od dawna. Gdyby istniały, wzajemnie uzupełniały się, zapewne w dniu dzisiejszym wykorzystanie funduszy z Programu Operacyjnego „Infrastruktura i Środowisko”, w którym jest do wykorzystania ponad 2 miliardy euro tylko na komunikację miejską i ponad 5 miliardów na komunikację kolejową, byłoby znacznie większe. A faktycznie wykorzystanie jest poniżej 20 procent, a czas ucieka. Program trwa do 2013 roku, czyli jeszcze tylko 5 lat. Tylko, bo w tym tempie uchwalania ustaw, rozporządzeń, które jest teraz może nam zabraknąć czasu na pełne wykorzystanie funduszy. Program funkcjonuje od 2007 roku, a my dalej nie mamy kompletu ustaw ułatwiających pozyskanie funduszy i wszystko wygląda na to, że dopiero pod koniec 2009 roku, przy dobrych wiatrach, będziemy mieli pakiet podstawowych zapisów a gdzie im jeszcze do przepisów wykonawczych, czasowych –funkcjonujących tylko na potrzeby Programu Operacyjnego. Właściwie można powiedzieć, że już zmarnowaliśmy 2 lata i marnujemy dalej czas i pieniądze. Według obserwatorów, analityków, ekonomistów z krajów Unii, prawdopodobnie przyznane nam fundusze wykorzystamy w 40-50 procentach. Po takim wykorzystaniu trudno będzie liczyć na przedłużenie możliwości składania odpowiednich aplikacji o kilka lat. Trudno będzie również liczyć na następne środki, skoro nie potrafimy wykorzystać tych, które zostały nam przyznane na naprawdę preferencyjnych warunkach. Naszym zadaniem było tylko szybkie dostosowanie przepisów prawnych. Niestety, nie zrobiliśmy tego i wszystko wskazuje, że zapewne do końca nie zrobimy.
Zatem jak patrzeć na zorganizowaną 15 grudnia 2008 roku przez Ministerstwo Infrastruktury przy udziale Ministerstwa Rozwoju Regionalnego konferencję „Fundusze europejskie dla rozwoju infrastruktury i środowiska”? Konferencję, w której uczestniczyły także Ministerstwa Zdrowia, Środowiska, Nauki Szkolnictwa Wyższego, Gospodarki? Czyli wszyscy, chyba najbardziej żywotnio zainteresowani tym Programem?
Znowu padły piękne słowa, które warto zacytować, i które w pełni pokazują, o czym właściwie była cała konferencja zamiast konkretnych rozmów, co należy zrobić. Oto kilka wypowiedzi:
– Program Operacyjny Infrastruktura i Środowisko to obecnie największy program operacyjny i największe wyzwanie dla Polski –powiedziała Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Infrastruktury Patrycja Wolińska-Bartkiewicz – Bez dobrej infrastruktury nie będziemy mieli rozwoju gospodarczego.
Program Operacyjny Infrastruktura i Środowisko to m. in. ponad 11 miliardów euro przeznaczonych na budowę i modernizację dróg, blisko 5 miliardów euro –na rozwój transportu kolejowego, a 2 miliardy–na transport miejski. Komisarz UE ds. Polityki Regionalnej Danuta Hübner powiedziała, że europejska polityka spójności wytycza nowy kierunek zmian strukturalnych, w tym dotyczących infrastruktury. Dobrze rozwinięta infrastruktura to pierwszy krok do gospodarki konkurencyjnej i innowacyjnej –powiedziała Komisarz D. Hübner. Trudno sobie dziś wyobrazić sprawne przedsiębiorstwo bez innowacyjnej i skutecznej infrastruktury –dodała Komisarz. Podkreśliła również, że przy realizacji projektów, w tym infrastrukturalnych, bardzo ważne jest dobre zarządzanie, stabilność instytucjonalna i przejrzyste prawo. Słowa, słowa –a za nimi niewiele widać. Przynajmniej w dziedzinie ustaw, rozporządzeń, zarządzeń, które już dawno powinny czekać, aby zadziałać z całą mocą właśnie przy obecnym Programie Operacyjnym. Czy nie można odebrać słów Pani Komisarz Hübner jako swoistego „przytyku”w stronę Ministerstwa Infrastruktury, że ważne jest dobre zarządzanie, stabilność i przejrzyste prawo, bo jak na razie jakoś nie zdąża za tym wszystkim? 
Powstaje, zatem pytanie. Czy w 2009 roku będziemy mogli powiedzieć, że publiczny transport zbiorowy nareszcie ma podstawy do działania i rozwoju? Jeśli nie chcemy stracić bezpowrotnie europejskich funduszy, to musimy, dosłownie od pierwszych dni stycznia 2009 roku zakasać rękawy i dążyć, aby wszystkie ustawy, rozporządzenia wreszcie trafiły na podatny grunt i zafunkcjonowały jako akty prawne.
Niewątpliwie dużo w tej materii będą musiały odegrać związki zawodowe działające w publicznym transporcie zbiorowym. Nie tylko jako organ opiniujący, konsultujący, ale również często jako uczestnik tworzenia odpowiednich zapisów. Sukces projektu ustawy o publicznym transporcie zbiorowym, który trafił już pod obrady Rady Ministrów i nabiera mocy projektu rządowej ustawy zachęca związkowców, aby pójść sprawdzoną drogą po raz kolejny. Znowu powołać Komisję ds. stworzenia kolejnych zapisów ułatwiających nie tylko szybkie pozyskanie funduszy, ale przede wszystkim ustabilizowania publicznego transportu zbiorowego.
Jedno jest pewne. Związkowcy na pewno nie zmarnują kolejnego roku tylko na słowa.