Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Okiem związkowca: opłaty dodatkowe za sprzedaż biletów

infotrans
05.11.2008 19:58
Co jakiś czas na łamy prasy codziennej i fachowej wraca temat dopłat do biletów za sprzedaż biletów jednorazowych w pojazdach komunikacji miejskiej. W zależności od miasta, jego wielkości te dopłaty czasami wynoszą 20 groszy czasami nawet 70 groszy czy złotówkę. Czasami owe dopłaty pasażerowie przyjmują ze spokojem i bez zbędnej dyskusji płacą za droższy bilet kierowcy czy motorniczemu wychodząc z założenia, że za luksus kupna w autobusie czy tramwaju trzeba zapłacić. Jednak są i tacy, którym dopłacenie do biletu przeszkadza i czują się pokrzywdzeni, że muszą zapłacić więcej niż pasażer obok, który kupił bilet w stałym punkcie sprzedaży. I trzeba powiedzieć, że w pewnym sensie mają rację, dlatego, że właściwie sprawa nie jest do końca uregulowana jednoznacznymi przepisami prawnymi.
Czy kierowca powinien pobierać opłaty za sprzedaż biletów?
Otóż Naczelny Sąd Administracyjny (NSA) w swoim orzecznictwie stwierdził, że pobieranie opłat za sprzedaż biletów w pojeździe jest niedozwolone. Swoje stanowisko wyraził w dwóch wyrokach z 18 czerwca 2002 i z 20 lutego 2003. W uzasadnieniu stwierdził, że nie można różnicować pasażerów, którzy jadą ta sama trasą, w oparciu o miejsce nabycia biletu. Swoje uzasadnienie oparł na przepisach Prawa Przewozowego i Ustawy o cenach. Teoretycznie wyrok NSA powinien być wyrokiem jednoznacznym i niewymagającym komentarzy, tym bardziej, że był wydany dwukrotnie w podobnych sprawach. Jednak poszczególne firmy transportu miejskiego, przemilczały ten fakt i dalej prowadziły sprzedaż biletów w pojazdach komunikacji miejskiej. Wydawać by się mogło, że robiły to nielegalnie. Jednak opierały się one na opinii wydanej przez Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Otóż Prezes UOKIK w swych prawomocnych decyzjach z marca i kwietnia 2008 potwierdził swoje poprzednie stanowisko, że nie stwierdza stosowania przez komunalną spółkę przewozową praktyki ograniczającej konkurencję w związku z pobieraniem opłat dodatkowych za sprzedaż biletów w pojazdach komunikacji miejskiej.
Jak widać na pierwszy rzut oka są dwie sprzeczne decyzje, jednak tylko na pierwszy rzut. Otóż NSA patrzyło pod kątem pasażera, natomiast UOKiK pod kątem tylko konkurencji jakby zupełnie pomijając pasażera. Jednak w swym uzasadnieniu decyzji stwierdził:
  • sprzedaż biletów w środkach transportu z dopłatą dotyczy wszystkich pasażerów, którzy z różnych powodów nie zakupili biletów w innych punktach sprzedaży;
  • ceny biletów zakupionych u kierowcy, podwyższone są o opłatę dodatkową, której poniesienie przez pasażera stanowi odrębne świadczenie;
  • każdy pasażer ma swobodę wyboru miejsca nabycia biletu na przejazd w innych, zorganizowanych punktach sprzedaży biletów jednorazowych;
  • wprowadzenie dodatkowej formy dystrybucji biletów jednorazowych stanowi jedynie wyjątek od generalnej zasady, iż sprzedaż biletów prowadzona jest przez sieć stacjonarnych punktów handlowych, a podwyższone koszty prowadzenia sprzedaży biletów przez kierowcę nie powinny być, –co do zasady –przerzucane na pasażerów niekorzystających z tej formy zakupu;
  • możliwość nabywania biletu u kierowcy, jest dla niego korzystna, pozwala mu zrealizować przejazd bez ponoszenia ryzyka zapłaty opłaty dodatkowej karnej za przejazd bez ważnego biletu;
  • jest rzeczą oczywistą, ze dystrybucja biletów jednorazowych poprzez sprzedaż prowadzoną przez kierowcę generuje określone koszty dodatkowe, którym odpowiadają uzyskane przychody z pobieranych opłat dodatkowych.
Jak zatem widać z powyższego decyzja UOKiK z jednej strony zezwala na wprowadzenie opłaty dodatkowej, ale w jednym z zapisów raczej sugeruje, aby jednak nie przerzucać podwyższonych kosztów sprzedaży biletów przez kierowcę na pasażera. Można, zatem stwierdzić, że UOKiK w jakiejś części popiera wyrok NSA, ale nie do końca. I to właśnie niejednoznaczne stanowisko, które nie jest raczej wiążące a jedynie wyrażające stanowisko i pogląd na sprawę wzbudziło kolejne emocje na łamach prasy i innych mediów. Rozgorzała dyskusja podsycana różnymi emocjami. Ta z kolei wzbudziła niepokoje wśród firm transportowych i kierowców i motorniczych. Jakby nie patrzeć, od jej końcowego wyniku będzie zależeć czy firmy i sprzedający bilety w pojazdach komunikacji miejskiej nie stracą małych, bo małych, ale zawsze dodatkowych pieniędzy. A jak dyskusja dotyczy pieniędzy, to wcześniej czy później zatacza coraz szersze kręgi i powstają niedopowiedzenia, niedomówienia. Często fałszywe zdania, opinie traktowane są jako ostateczne i wiążące. To z kolei zmusiło związki zawodowe do podjęcia działań w porozumieniu z Zarządami, Dyrekcjami firm w celu wyjaśnienia sprawy. Wyjaśnienia w oparciu o swe statutowe obowiązki obrony praw pracowniczych swoich związkowców. A jednym z nich jest miedzy innymi dbałość o wynagrodzenie za pracę. Związki zawodowe stoją na stanowisku, że sprawa dodatkowych opłat powinna być jednoznacznie, prawnie uregulowana. Jakby nie patrzeć –sprzedaż biletów jest zajęciem dodatkowym, niejednokrotnie wpływającym na jakość pracy (opóźnienie względem rozkładu, dekoncentracja prowadzącego pojazd, czasami niemiłe rozmowy z pasażerami powodujące stres i zdenerwowanie). Często nie jest zapisana w obowiązkach pracownika na stanowisku pracy kierowcy czy motorniczego. A jeśli jest zajęciem dodatkowym to powinno być dodatkowo wynagradzane. To czy będzie wynagradzane z opłaty dodatkowej umieszczonej odpowiednim zapisem na bilecie czy w inny sposób nie powinno być tematem rozmów.
Czy kierowca powinien pobierać opłaty za sprzedaż biletów?
Na pewno cała tę dyskusję zakończyłoby powszechne wprowadzenie łatwo dostępnych automatów do sprzedaży biletów, gdzie cena biletu była jednakowa. Czy to w stacjonarnym punkcie sprzedaży czy pojeździe komunikacji miejskiej czy podmiejskiej. Jednak zapewne i tutaj będą trwały spory, kto ewentualnie pokryje koszty zainstalowania a potem utrzymania np. w Warszawie ponad 6 tysięcy automatów (ilość pojazdów, przystanki, centra handlowe itd. –na tyle jest wyliczone zapotrzebowanie na automaty). Zapewne wprowadzenie automatów podniesie cenę biletów, ale to już inna sprawa.
Jakby nie patrzeć wprowadzenie tylu automatów w ciągu miesiąca raczej nie jest możliwe a znając polskie realia będzie to trwało raczej latami niż miesiącami. A skoro będzie się tak ślimaczyło, to zapewnie i sprawa dodatkowych opłat do biletów sprzedawanych w pojazdach komunikacji miejskiej będzie jeszcze nie raz powracała przy okazji różnych dyskusji.