Okiem związkowca: jeszcze o etanolu
Po posiedzeniu Komitetu Autobusowego UITP w Warszawie wszystko wskazuje na to, że największą przyszłość dla zasilania pojazdów komunikacji miejskiej ma etanol.
Podczas ostatniego posiedzenia Komitetu Autobusowego UITP w Warszawie (15-16 maja 2008r) rozmawiano wiele o nowych rodzajach napędu. Wszystko wskazuje, że chyba największą przyszłość dla komunikacji miejskiej ma mieszanka etanolu z 5 procentowym dodatkiem ulepszaczy, które dodaje się do tradycyjnego oleju napędowego uzyskiwanego z ropny naftowej. Przyszłość nie tylko ze względu na swoje fenomenalne właściwości porównywalne z olejem napędowym, ale również na znikome zanieczyszczanie środowiska czy wreszcie kosztem uzyskania tego typu paliwa. A co najważniejsze uzyskuje się je z odnawialnych źródeł pochodzenia roślinnego, chociaż nie tylko. Ostatnio podjęto próby uzyskiwania etanolu z odpadów przemysłowych i śmieci, które podlegają naturalnej fermentacji. Jednak przy dzisiejszym zawansowaniu technologicznym w produkcji etanolu jak również możliwościach pozyskania surowca do jego produkcji należy brać, szczególnie w warunkach klimatycznych Polski, uprawy ziemniaka, buraków cukrowych, kukurydzy czy zbóż.
Polska od wielu lat zaliczana jest do europejskiej czołówki producentów ziemniaka, mimo iż z roku na rok spada ilość upraw pod względem obsianego areału. Pod koniec lat sześćdziesiątych (1968 najlepszy rok) w Polsce uprawy ziemniaków zajmowały 2 miliony 763 tysiące hektarów. Wówczas średni plon wynosił około 11 ton z hektara. W latach późniejszych zmniejszał się areał pól ziemniaczanych, ale zwiększała się wydajność, aby w roku 1993 osiągnąć poziom ponad 20 ton z hektara. W 2002 roku łączna ilość obsianych pól spadła do 860 tysięcy hektarów. Czyli zmniejszono pola uprawne o 2/3 powierzchni. To pociągnęło za sobą drastyczny spadek ogólnych plonów z 50 milionów 820 tysięcy ton (1968) do 16 milionów 340 tysięcy ton (2002). W tym czasie kraje Unii Europejskiej nie zmniejszały areału a skoncentrowały się na zwiększeniu wydajności z hektara i w 2002 roku mogły się pochwalić plonem ponad 35 ton z hektara. Podobne warunki wydajności można również osiągnąć w Polsce w ciągu kilku lat. Jednak na dzień dzisiejszy trzeba brać pod uwagę średnia wydajność ok. 23 ton z hektara. Trzeba zaznaczyć, że ¾produkowanych w Polsce ziemniaków jest przeznaczone na pasze lub pod cele przemysłowe. Spadek areału spowodowany był miedzy innymi poprzez zamianę sposobów skarmiania trzody hodowlanej jak również zmiany nawyków żywieniowych społeczeństwa. Byłe pola upraw ziemniaka zamieniono pod uprawy odmian zbóż w postaci mieszanek (pszenżyto i podobne). Jednak rolnicy nie zyskali na tych zmianach upraw. Dalej na słabych ziemiach sadzi się odmiany zbożowe przeznaczona na pasze niż i wydajność z jednego hektara jest poniżej norm.
W polskich gorzelniach, na ogół przestarzałych, niedoinwestowanych o dużych stratach i kosztownej produkcji etanolu średnio uzyskuje się około 600 litrów etanolu o wartości 98 procent czystego spirytusu z jednej tony ziemniaka. Licząc dalej z jednego hektara można uzyskać około 13,8 tony etanolu, czyli około 13 800 litrów. Przy niewielkiej modernizacji te ilości mogą wzrosnąć o dodatkowe 10 procent. Gdyby teraz przeliczyć te ilości tylko przez 100 tysięcy hektarów, które można w ciągu dwóch lat dodatkowo pozyskać pod uprawy ziemniaka najprostszej, najtańszej odmiany przeznaczonej tylko na cele przemysłowe –moglibyśmy uzyskać około 1 milion 380 tysięcy ton etanolu (w 2006 roku w Polsce zużyto 7,5 miliona ton ON), czyli 1 miliard 380 milionów litrów surowca wyjściowego do produkcji paliwa etanolowego nazywanego w Europie E-95.
W Polsce według danych GUS z 2004 roku przedsiębiorstwa komunikacji miejskiej posiadały ponad 10 tysięcy autobusów, które obsługiwały łączną ilość tras o długości prawie 40 tysięcy kilometrów. Średnio autobusy w ciągu dnia pokonywały około 350 km ( w dużych miastach ten wskaźnik jest znacznie większy) wypalając ok. średnio 180 litrów oleju napędowego (ON) (Ikarus spala 40 litrów na 100/km a MAN –80/km –stad średnio 60 litrów, choć dane mogą być zawyżone). Daje nam (oczywiście obliczenia są przybliżone i hipotetyczne) zużycie ON dzienne całej komunikacji na poziomie 1,8 miliona do 2 milionów litrów. Jeżeli teraz podzielimy uzyskany etanol przez dzienne średnie zużycie –to otrzymamy wynik wskazujący, iż możemy z tej ilości etanolu zabezpieczyć 700 dni eksploatacji. Czyli prawie 2 lata. A trzeba zaznaczyć, że powyższe obliczenia są tylko poglądowe i przyjęto, że tona etanolu to 1000 litrów a faktycznie jedna tona zawiera więcej litrów. Podobnie przyjęto plon ziemniaka z hektara. Jednak jakby nie patrzeć obsianie tylko 100 tysięcy hektarów ziemniakiem przeznaczonym na produkcję etanolu może zapewnić komunikacji miejskiej pełną wystarczalność pod względem paliwa z dużą rezerwą na cały rok. Patrząc teraz na to, iż mamy możliwość obsiana znacznie większego areału jak 100 tysięcy hektarów, możemy śmiało patrzeć na etanol jako paliwo dla komunikacji miejskiej a w przyszłości całego transportu ciężarowego.
W przypadku poddania fermentacji cukru uzyskanego z buraka cukrowego wskaźnik jest jeszcze większy dochodzący nawet do 75-78 procent. Czyli z jednej tony cukru można uzyskać do 780 litrów czystego etanolu. Są rejony plantatorskie gdzie uzyskuje się do 49 ton buraka cukrowego z hektara daje to średnio około 8,4 tony cukru. Zamieniony na etanol da 6,3 tony etanolu z hektara. Podobne wyniki uzyskamy z przetworzenia kukurydzy czy zbóż. Widać, zatem, że najbardziej opłacalne jest pozyskiwanie etanolu z ziemniaka i chyba najszybciej możliwe do osiągnięcia.
W przypadku przekonania odpowiednich czynników politycznych możemy stać się potentatem w produkcji etanolu w stosunkowo krótkim czasie. Jednak nie należy zbytnio przyspieszać wzrostu upraw, głównie ze względu, iż potrzeba kilku czy nawet kilkunastu lat, aby polska komunikacja miejska przestawiła się na napęd tylko etanolem (ograniczenia w produkcji silników, autobusów i przede wszystkim względy finansowe). Nie mówiąc o tym, ze w niektórych rejonach bliskość dostępu do naturalnych, polskich źródeł gazu ziemnego będzie skłaniała niektóre firmy do przejścia na gaz ziemny jako paliwa do swego taboru. Zatem część autobusów nie będzie korzystała z etanolu.
Według danych miedzy innymi Rafinerii, które trzymają puls na bioetanolu, koszt wytworzenia 1 litra bioetanolu oscyluje w granicach 2,5 zł. Ciekawe jest to, iż koszt produkcji jednego litra ON kosztuje około 1,80 zł w rafinerii jednak jego końcowa cena poprzez akcyzy, marże wzrasta do ponad 4 zł. Bioetanol jak na razie jeszcze takiej akcyzy i narzutów nie ma, ale w przypadku, gdy komunikacja zacznie śmielej sięgać po etanol, zapewne rafinerie i tutaj będą chciały zarobić i podniosą cenę, podobnie jak rząd.
Tak czy inaczej jak na razie etanol E-95 jest tańszy od ON i przede wszystkim czystszy dla środowiska. A druga nie mniej ważna sprawa, to, to, iż pochodzi z naszych krajowych, odtwarzalnych surowców i które mogą być mniej podatne na wahania cen. Oczywiście nie można dać takiej pewności, dopóki sprawy produkcji, dystrybucji, kontraktacji nie zostaną przez państwo uregulowane. A regulacja powinna być, bo z czasem etanol stanie się strategicznym nośnikiem energii podobnym do gazu czy benzyn w chwili obecnej. A tam, gdzie zachodzi niebezpieczeństwo zagrożenia interesów państwa (a bezpieczeństwo energetyczne jest takim interesem) powinien interweniować rząd, parlament odpowiednimi ustawami, regulacjami prawnymi. To, co dzieje się w chwili obecnej w polskich gorzelniach, które bankrutują z powodu braku odbioru metanolu przez rafinerie, które zainteresowane są zakupem zagranicznego etanolu (podobno z powodu tańszych cen) wymaga natychmiastowej interwencji państwa. W przeciwnym wypadku nasze nadzieje, że staniemy się potęgą europejską w produkcji E-95 legną w gruzach, a „cudowna ręka wolnego rynku”po raz kolejny zaprzepaści szansę rozwoju nie tylko polskiego rolnictwa, przemysłu przetwórczego, ale również rozwoju ekologicznie czystej i taniej komunikacji miejskiej i międzymiastowej. Dlatego należy coraz częściej rozmawiać o etanolu i uważnie przyglądać się poczynaniom polskiego lobby paliwowego, który tak łatwo nie odstąpi od swoich zysków ze sprzedaży produktów pochodzących z ropy naftowej. A skoro nie odstąpi, to może warto by było, aby zaczął inwestować w produkcję etanolu. Tym bardziej, że z jego możliwościami finansowymi obsianie 100 tysięcy hektarów, wybudowanie jednej dużej gorzelni nie będzie nastręczało zbyt dużego wysiłku.
Oby tylko jeszcze producenci autobusów, samorządy lokalne potrafiły w miarę szybko zakupić nowy tabor. To jednak potrwa zapewne kilka lat a przez to jest nadzieja, że i rynek etanolu w Polsce będzie działał bardziej stabilnie i nie będzie podatny spekulacjom, które obecnie mają miejsce, właśnie między innymi dzięki brakowi regulacji prawnych.
Także przyszłość polskiej komunikacji miejskiej i międzymiastowej w tanim, w 100 procentach czystym, polskim paliwie zależy od wielu czynników. Bez interwencji państwa sprawa może naprawdę obrać zły obrót, a my po raz kolejny stracimy szansę na przyspieszenie do Europy. Jednak nie można czekać na pierwszy krok, który ma zrobić rząd czy parlament. Działania w kierunku etanolu, jako paliwa przyszłości, powinny być również ze strony samych zainteresowanych. Czyli firm transportowych, które powinny wywierać naciski na różnego rodzaju organy ustawodawcze czy regulujące, aby jak najszybciej stworzyły odpowiednie regulacje prawne. Jednym słowem powinno być współdziałanie nie tylko firm transportowych pomiędzy sobą, ale również z samorządami i instytucjami zajmującymi się ochroną środowiska. Być może wspólne działanie podobne do tego, jakie w chwili obecnej tworzy lobby paliwowe dwóch polskich koncernów naftowych?
Tak czy inaczej o etanolu trzeba rozmawiać nie tylko w kategoriach nowinki technicznej, ale również pod względem wprowadzenia go na polski rynek jako polskiego, z polskich surowców, w polskich przetwórniach –wytworzonego paliwa dla transportu publicznego i ciężarowego.
A na zakończenie warto przypomnieć dane z 2006 roku. Polska zużyła w 2006 roku 7,5 miliona ton ON. Polskie rafinerie zabezpieczyły tylko 75 procent tego zużycia. Reszta pochodziła z importu. A zużycie ON z roku na rok stale wzrasta. Obsianie ziemniakami tylko 500 tysięcy hektarów zabezpiecza całkowicie polskie zapotrzebowanie na ON. Jednak trzeba zacząć myśleć kategoriami zabezpieczenia energetycznego kraju a nie tylko zabezpieczenia interesów konkretnego koncernu, monopolisty. Co prawda za rok, nie będziemy mogli wytworzyć takiej ilości etanolu, zresztą nie ma jeszcze tak zapotrzebowania na nie, ale myśleć o tym trzeba już teraz.
W tekście wykorzystano dane z Instytutu Hodowli Ziemniaka w Radzikowie, danych „Cukrowni Łapy”, Instytutu Chemii Organicznej w W-wie, portalu Interia –biznes, Izby Gospodarczej Komunikacji Miejskiej i materiałów własnych.