Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Okiem związkowca: Czy związkowcy z Rzeszowa wygrają?

infotrans
29.04.2008 19:41
W sobotę, 26 kwietnia między godz. 5 a 7 rano autobusy rzeszowskiego MPK nie wyjechały na linie. Pracownicy miejskiego przewoźnika, którzy domagają się podwyżki płac w wysokości 20 procent. Kolejny strajk –30 kwietnia.
Ostatnie wydarzenia w Rzeszowie –Krzysztof Kuchta
Tak jak zapowiadał komitet strajkowy, w sobotę, 26 kwietnia między godz. 5 a 7 rano autobusy rzeszowskiego Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego nie wyjechały na linie. Pracownicy miejskiego przewoźnika, którzy domagają się podwyżki płac w wysokości 20 procent zjawili się na swoich stanowiskach pracy, ale autobusy nie opuściły zajezdni. Wyjechały z niej dopiero o godz. 7. Związkowcy podkreślają, że celowo na przeprowadzenie protestu wybrali sobotni poranek, aby strajk nie uderzył rzeszowian. Większość z nich wiedziała o planowanym proteście. –„Z tego co zaobserwowali koledzy większego utrudnienia dla mieszkańców nie było”- opowiada Stanisław Sadlej, przewodniczący Wolnego Związku Zawodowego Pracowników MPK. Niektórzy na komplikacje poskarżyli się bezpośrednio do zarządu spółki. –„Odebrałem kilka telefonów od osób zaskoczonych tą sytuacją”- mówi Wiesław Pomianek, prezes MPK. Czy teraz dojdzie do zapowiedzianego już na środę 30 kwietnia strajku całodziennego? –„My jesteśmy cały czas otwarci na rozmowy –mówi Sadlej. –Nie otrzymaliśmy jednak oficjalnego sygnału w tej sprawie ze strony ratusza.
Związkowcy liczą, że decyzje władz miasta w sprawie problemów MPK zapadną szybko. Prezes Pomianek sądzi, że kluczowe znaczenie mieć będzie wtorkowa debata o sytuacji w MPK na sesji Rady Miasta. W razie strajku władze miasta przygotowują się do uruchomienia w środę komunikację zastępczą. W tym celu odbyły się już rozmowy z kilkoma przewoźnikami.
Średnie płace w MPK Rzeszów w 2007 r.:
Kierowca autobusu – 3239,12 zł* (wraz z premią za paliwo)
Regulator ruchu – 2804,16 zł*
Robotnik obsługi zajezdni – 2703,5 zł*
Robotnik magazynowy – 2594,74 zł*
Sprzedawca biletów – 2322,19 zł*
(*kwoty brutto wraz z nagrodami jubileuszowymi, odprawami emerytalnymi i funduszem nagród)
W sobotę przez dwie godziny autobusy MPK zostały w zajezdni
Okiem związkowca: czy związkowcy z Rzeszowa wygrają? Pisze Włodzimierz Winek
Znów dochodzą sygnały o kolejnych falach strajków w przedsiębiorstwach komunikacji miejskiej. Były niepokoje w Bydgoszczy, są niepokoje na Górnym Śląsku a teraz zdesperowani związkowcy z MPK Rzeszów grożą strajkiem ostrzegawczym a później stałym aż do osiągnięcia zadowalającego ich rozwiązania, czyli średnio 590 zł podwyżki miesięcznie. Jednak strajk nie ma tylko podłoża płacowego. Na rozpoczęcie akcji strajkowej wpłynęło także zwiększające się zadłużenie władz miasta Rzeszowa względem swojej firmy transportu miejskiego. Powiększenie zadań bez zabezpieczenia pieniędzy na ich wykonanie i wreszcie zupełny brak zainteresowania władz stałym i systematycznym rozwojem komunikacji miejskiej według jakiegoś wieloletniego planu, strategii. Te i inne naleciałości z poprzednich lat doprowadziły do sytuacji patowej, czyli groźby paraliżu komunikacyjnego w mieście. A żadna ze stron nie chce ustąpić, –mimo iż chcą rozmawiać.
Patrząc na kolejne strajki w przedsiębiorstwach komunikacji miejskiej w Polsce należałoby się zastanowić czy aby przypadkiem nie teraz nastąpiło „pękniecie owego wrzodu”, o którym już przeszło dwa lata temu ostrzegali związkowcy. Ostrzegali, apelowali do władz samorządowych, państwowych, że już najwyższa pora uregulować sprawy komunikacji miejskiej, że czas uzmysłowić samorządom, że są odpowiedzialne za własną komunikację miejską. Że już najwyższy czas, aby samorządy podchodziły do komunikacji miejskiej z należytym szacunkiem i rozwagą i nie traktowały jej po macoszemu. Wolny rynek, konkurencja prywatnych firm komunikacyjnych nie sprawdza się w warunkach komunikacji miejskiej. Udowodniły to doświadczenia zachodnich metropolii, a także i w Polsce coraz więcej prywatnych firm wycofuje się z rynku usług w komunikacji miejskiej (ot, choćby ostatnio Veolia w Warszawie). Związkowcy wielokrotnie ostrzegali, aby samorządy zaprzestały eksperymentów na własnej komunikacji. To właśnie związkowcy widząc indolencję samorządów postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i unormować wreszcie ten rozregulowany do końca rynek. Podjęli działania zmierzające do ostatecznego, prawnego uregulowania spraw miedzy innymi poprzez stworzenie ustawy o publicznym transporcie zbiorowym (prace są na ukończeniu i należy się na dniach spodziewać rozpoczęcia procedur legislacyjnych w Radzie Ministrów i w Sejmie). Ustawa ma miedzy innymi uzmysłowić wreszcie samorządom, że zabezpieczenie transportu publicznego jest również ważne jak zapewnienie mieszkańcom dostępu do opieki medycznej, socjalnej czy oświatowej i muszą znaleźć się odpowiednie pieniądze na wykonywanie tych zadań a nie „łatanie dziur”, jak ma to miejsce dotychczas. Praktyka „gaszenia ognia a nie pożaru”, którą obserwujemy w wykonaniu samorządów na dłuższą metę nie ma szans powodzenia. Bez odpowiednich, planowych rozwiązań sytuacje konfliktowe będą powtarzać się coraz częściej i w dodatku będą miały coraz bardziej dokuczliwy dla mieszkańców charakter. Także i dla władz samorządowych, bo wcześniej czy później wyborcy ocenią radnych i władze za ich nieudolność i krótkowzroczność i pozbawią intratnych, czasami, posad.
Akcja strajkowa w rzeszowskim MPK, która przybiera na sile ma uzmysłowić radnym i władzom miasta, że rozmawiając o podwyżkach trzeba patrzeć na sprawy komunikacji znacznie szerzej. Jednorazowe rozwiązanie sprawy odsunie tylko na jakiś czas kolejne akcje strajkowe i to nie koniecznie na tle płacowym, ale również istnienia w Rzeszowie komunikacji będącej własnością samorządu. Istnienia firmy jako takiej. Firmy należącej do jednej z najlepiej wyposażonych w nowy tabor. Rozbudowującej komunikację ekologiczną (autobusy CNG). Czy stać będzie Rzeszów na opłacenie ewentualnej konkurencji prywatnej, która zapewni nie mniejszy poziom obsługi i taboru? Czy przypadkiem nie zieje wśród radnych Rzeszowa zbyt dużym optymizmem, że prywatni przewoźnicy rozwiążą problem? A, że nie rozwiążą zapewne da przykład planowanego na środę 30 kwietnia całodniowego strajku. Ciekawe czy ktoś skrupulatnie policzy ile miasto na takiej komunikacji straci. Przykładów, ze straci nie trzeba szukać daleko. Wystarczy zapoznać się z symulacjami dla warszawskiej komunikacji, w której wreszcie zauważono, że droga do prywatyzacji to zagrożenie dla finansów miasta, nie mówiąc o zagrożeniu zmniejszeniem jakości usług przy znacznie wyższych kosztach jej utrzymania. Co również można było zauważyć w Warszawie na przykładzie firmy Conex a potem Eolii, która przejęła tabor od poprzednika.
Jeśli teraz rozsadek, rozwaga, wsparcie kolegów związkowców z innych firm w Polsce i ich argumenty będą na tyle przekonywujące, iż radni Rzeszowa zaczną widzieć strajk MPK nie tylko jako kolejne, bezzasadne żądanie płacowe a większy problem, który należy rozwiązać, należy mieć nadzieję, że związkowcy wygrają. Być może to ostatnia szansa na wspólne, za przykładem, choćby Warszawy, rozwiązanie problemu na wiele lat do przodu. Przykład Warszawy pokazuje, że związkowcy jednak potrafią się dogadać z samorządem i wypchnąć wspólnie firmy na właściwe tory. Potrafią doprowadzić do rozmów, których wynikiem są wieloletnie umowy na wykonywanie usług zapewniające dostosowanie finansów miasta do zmiennych cen paliwa, eksploatacji, rozwoju i co ważne zapewnienie odpowiednich środków na ewentualne podwyżki wynagrodzeń w latach następnych.
Należy mieć nadzieję, że związkowcy z Rzeszowa skorzystają z doświadczeń związkowców z Warszawy, ale także Poznania i innych miast, gdzie podjęto starania o unikniecie konfliktu znacznie wcześniej, nie czekając do ostatniej chwili.
Mogą liczyć na poparcie wielu innych związkowców z innych miast, oby tylko zaczęto rozmawiać używając argumentów a nie straszaków w postaci strajków czy wprowadzenia prywatnej konkurencji. A swoja drogą, mimo iż w MPK działa aż 7 organizacji związkowych to wreszcie udało się skonsolidować siły i wspólnie wystąpić w słusznej sprawie. Przypomnę, rzecz idzie nie tylko o podwyżki dla pracowników, ale o cos więcej. O istnienie samorządowej komunikacji i jej miejsca w organizmie miejskim na niemal równych prawach z innymi powinnościami, obowiązkami samorządów względem mieszkańców.
A w zakończeniu przytoczę fragment pisma skierowanego do Konwentu Marszałków Województw przypominające im ich powinności: –„Mając na uwadze zaspokojenie potrzeb społeczeństwa w dziedzinie publicznego transportu zbiorowego, co jest jednym z obowiązków konstytucyjnych zarówno władz rządowych i samorządowych, jak również ograniczenie zanieczyszczeń środowiska nadmierną, niewydolną komunikacją indywidualną, zwracamy się do Pana Marszałka z prośbą o wyznaczenie spotkania, podczas którego chcielibyśmy przedstawić aktualnie prowadzone prace nad Polityką Transportową Państwa w latach 2007 –2013. Chcielibyśmy zaprezentować również prace nad ustawą o wspieraniu i finansowaniu transportu publicznego. Oba dokumenty są spójne z programem operacyjnym –Infrastruktura i Środowisko i są niejako wypełnieniem postanowień i kierunków powyższego programu. Również cytowane powyżej dwa rządowe dokumenty, mają być spójne z Regionalnymi Programami Operacyjnymi. Aby w pełni spełniały oczekiwania powinny być współtworzone także przez samorządy wszystkich szczebli, bo to samorządy będą w przyszłości odpowiedzialne za wykonanie postanowień obu dokumentów. Odpowiedzialne będą również na monitoring wykonania i rozdział środków finansowych, także pod potrzeby komunikacji zbiorowej, nie tylko regionalnej, ale również i tej miejskiej, aglomeracyjnej i metropolitarnej.”