Kraków: Wysiąść z rowerem, gdy robi się tłoczno?
– Wsiadam z rowerem do autobusu (bo już teraz wolno) na pierwszym przystanku, wtedy w środku jest prawie pusto, nikomu rower nie przeszkadza. Ale jadę przez pół miasta i po drodze może się zrobić tłok. Czy będę musiał wysiąść, żeby zrobić miejsce pasażerom bez rowerów? – zastanawia się jeden z Czytelników Dziennika Polskiego. Od dwóch tygodni obowiązuje nowy przepis, który pozwala wchodzić do krakowskich tramwajów i autobusów z rowerami. Wcześniej było to możliwe tylko w szczególnych sytuacjach: gdy nagle załamała się pogoda lub rower się zepsuł i nie dało się kontynuować jazdy. Teraz generalnie można wchodzić z rowerem do środka – o ile nie zachodzą szczególne okoliczności uniemożliwiające wniesienie roweru, a więc gdy nie ma na niego miejsca. Ale co robić, gdy miejsce początkowo jest, lecz ubywa go z każdym kolejnym przystankiem?
– Przepis mówi, że dopuszczone jest wniesienie roweru do środka pojazdu, o ile nie zachodzą okoliczności szczególne, np. znaczna ilość pasażerów w pojeździe, niepozwalająca na swobodne wprowadzenie i ustawienie roweru. Jeśli więc pasażer wszedł z rowerem do autobusu na pierwszym przystanku, to taka okoliczność nie zaistniała i zgodnie z przepisami nie zrobił nic złego. Nie musi wysiadać w trasie, gdy autobus się zapełni – wyjaśnia rzecznik MPK Marek Gancarczyk.
Zarazem należy przypomnieć, że zgodnie z przepisami dotyczącymi przewozu osób i bagażu w komunikacji miejskiej w Krakowie, w pojazdach nie wolno przewozić przedmiotów, które mogą wyrządzić szkodę innym pasażerom lub mogą uszkodzić albo zanieczyścić pojazd. W przypadku, gdy pasażer nie stosuje się do tego – kierujący pojazdem ma prawo odmówić mu przewozu. – Dotyczy to więc także rowerzystów. Jeśli rower np. ma zabłocone koła i może zabrudzić pasażerów lub zanieczyścić autobus, kierowca może rowerzystę wyprosić z pojazdu – tłumaczy rzecznik MPK.