Bydgoszcz: MZK grożą strajkiem
Związkowcy z Miejskich Zakładów Komunikacyjnych znów grożą strajkiem. Zapowiadają, że jeśli nie otrzymają 300 zł podwyżki, autobusy i tramwaje pozostaną w zajezdniach – pisze Gazeta Wyborcza. Bydgoszczanie znów mogą mieć problemy z dojazdem do pracy. Członkowie działającego z MZK Związku Zawodowego Pracowników Komunikacji Miejskiej ostrzegają, że jeśli od października tego roku nie otrzymają 300 zł podwyżki, w ciągu kilku tygodni dojdzie do strajku.
– Mamy już dość – kwituje Andrzej Arndt, przewodniczący związku. – Atmosfera jest bardzo gorąca, a kierowcy i motorniczy chcą wstrzymać ruch, nie patrząc na całą procedurę, która jest potrzebna do ogłoszenia protestu. Dzięki temu, że apelowałem o cierpliwość, jeździliśmy w Święto Zmarłych, a wcześniej w czasie mistrzostw świata w lekkiej atletyce. Nasze postulaty i tak nie są wygórowane, bo jeśli chcielibyśmy mieć płace podobne do innych przedsiębiorstw w kraju, to żądalibyśmy 700-800 zł więcej.
Kierowcy i motorniczy już w tym roku otrzymali podwyżki i od maja zarabiają o 139 zł więcej. Teraz kierowca autobusu zarabia średnio 3103 zł brutto, a motorniczy tramwaju 2994 zł. Miasto zdecydowało także o tym, że spłaci w sześciu corocznych ratach zakup tramwaju, które MZK kupiło w tym roku. Dzięki temu do kasy firmy w tym roku wpłynie 1,1 mln zł. Zarząd firmy zaproponował, że pracownicy otrzymają ok. 68 zł podwyżki oraz jednorazową nagrodę świąteczną w wysokości 819 zł.
– Ludzie nie chcą nagród, tylko podwyżki – odpowiada Arndt. – Mamy świadomość, że nasz zarząd nie jest w stanie wygenerować dodatkowych środków na ten cel. Dlatego domagamy się spotkania z prezydentem.
Drugi działający w MZK związek zawodowy NSZZ 'Solidarność’ nie przyłącza się do tych żądań. – Można żądać i dwóch tysięcy podwyżki. Ale trzeba też zapytać, czy firmę na to stać. Nie jest sztuką wywoływać strajk. Warto jednak pomyśleć, czy nie doprowadzi to do wyeliminowania firmy z rynku. Dlatego my nie popieramy tej akcji – mówi Marek Napierała, przewodniczący Solidarności. Jednak jego stanowisko nie przesądza sprawy. W styczniu, kiedy strajkujący wstrzymali ruch autobusów i tramwajów na dwie godziny, członkowie Solidarności przyłączyli się do kolegów z ZZPKM, pomimo tego że jej szefowie nie popierali akcji. Paweł Czyrny, prezes MZK, ma jednak nadzieję, że pracownicy złagodzą stanowisko. – Chcę rozmawiać z załogą i mam nadzieję, że na drodze dialogu uda się dojść do porozumienia – wyjaśnia. – Prawda jest jednak taka, że nie ma w budżecie firmy środków na zaspokojenie tych postulatów. Szczegóły w Gazecie Wyborczej: http://miasta.gazeta.pl/bydgoszcz/1,87204,5880844,Komunikacji_grozi_paraliz__MZK_groza_strajkiem.html .