Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Zawirowania wokół Tramwajów Śląskich

infotram
18.11.2008 18:55
Nikogo już chyba nie zdziwi, że największy folklor i twórcze rozwiązania istnieją na Górnym Śląsku, który ma tego jednego pecha być skazanym na komunikację miejską organizowaną przez KZK GOP. Tylko pod auspicjami tego związku mogą przechodzić w przetargach autobusy z 1985 roku będące fikcyjnymi „samami”z 2007 roku. Zapewne też nikogo nie zdziwi, że KZK GOP jako właściciel Tramwajów Śląskich działa na jego szkodę snując radosne plany zawieszeń i likwidacji kolejnych linii tramwajowych. „Wieś tańczy, wieś śpiewa”i nie ważne że wszystko dzieje się w prawie 2 milionowe konurbacji. Podczas spotkania zorganizowanego przez ambasadę Francuską Dominique Bussereau –Sekretarz Stanu ds. Transportu w Ministerstwie Ekologii, Energetyki, Zrównoważonego Rozwoju i Zagospodarowania Przestrzennego Republiki Francji powiedział: „My we Francji popełniliśmy jeden błąd – zlikwidowaliśmy tramwaje i teraz musimy je odbudowywać – nie popełniajcie tego błędu w Polsce.”Mimo tych słów, a może na przekór nim KZK GOP z uporem maniaka dąży do zamknięcia kolejnych linii tramwajowych czy i tym razem ten zamach na tradycję zostanie zakończony sukcesem jak w przypadku linii 8 i 25?
Śląsk nadal zdominowany jest przez zdezelowane IK280, mimo tego KZK GOP uważa je za nowoczesne. Fot. R. Piech
Geneza problemu
Już od wielu lat jest jasne, że KZK GOP jest niezdolne do przeprowadzenia jakiejkolwiek reformy sieci komunikacyjnej aby była bardziej wydajna i przez to mniej kosztowała. Przez lata związek tolerował radosne tabuny autobusów kursujące wzdłuż linii tramwajowych, nie przykładał wagi do możliwości łączenia linii i takiego prowadzenia przebiegów aby komunikacja była przejrzysta i wydajna. Sprawy nie poprawiały przetargi, gdzie praktycznie każdy miał inne założenia dotyczące taboru, dziwnym zrządzeniem losu pokrywające się z parkiem taborowym jednego z przewoźników. Związkowi nie przeszkadzały również autobusy Renault PR180 wybudowane w 1985 roku a zarejestrowane w 2007 roku jako sam (samoróbka). W ten radosny sposób można w GOP wygrać przetarg na linię autobusową. Jednak takiego triku nie da się zrobić w tramwajach, co najwyraźniej staje się solą w oku związku. Bowiem pomimo przejęcia spółki Tramwaje Śląskie przez KZK GOP nowy właściciel prowadzi działania na niekorzyść właśnie tej spółki. Bowiem nie da się inaczej nazwać rodzących się od połowy roku planów likwidacji kolejnych linii tramwajowych.
Linia 24 również znajdowała się na liście do likwidacji. Fot. R. Piech
Wbrew przyjęciu programu modernizacji spółki Tramwaje Śląskie, wbrew wpisaniu tych planów na listę indykatywną programu Infrastruktura i Środowisko KZK GOP zamierzało już zlikwidować linię tramwajową 21, co zaowocowało ostrym sprzeciwem, potem to samo zaplanowano w stosunku do linii 27, czemu ponownie sprzeciwiły się władze Sosnowca więc gdy podobny pomysł wystosowano w stosunku do linii 24 nie zdziwił ponowny protest i rezygnację z planów. Podobne plany pojawiły się w stosunku do linii 18, gdzie również jasny sprzeciw spowodował rezygnację z likwidacji. W efekcie na chwilę obecną najbardziej zagrożona jest linia numer 12, której problematykę przybliżymy w dalszej części artykułu. Co więc jest powodem takiej lawiny absurdalnych pomysłów? KZK GOP stara się dać na wszelki możliwy sposób do zrozumienia, że dostaje za mało pieniędzy. Wszystko jest tłumaczone spadkiem liczby pasażerów i rosnącymi cenami paliw płynnych. Najwyraźniej związek nic sobie nie robi z doświadczeń innych regionów kraju, czy nawet zagranicy, gdzie pomimo wysokiego wskaźnika motoryzacji indywidualnej pasażerowie wybierają transport publiczny, tylko czemu go wybierają –bo jest tańszy i szybszy od samochodu osobowego w mieście. Niestety ofertę KZK GOP ciężko nazwać atrakcyjną skoro pasażer wsiadając do autobusu teoretycznie z 2007 roku wsiada do pojazdu wyprodukowanego w 1985 roku, czemu odpowiada zarówno stan techniczny jak i estetyczny wnętrza. Taką ofertą ciężko przekonać kogokolwiek o wyższości transportu zbiorowego nad indywidualnym. Nawet rosnące ceny paliw, kiepski stan dróg publicznych (częstsze kosztowne awarie) oraz zwiększona ilość kolizji i wypadków wydaje się przyjemniejsza od podróży transportem zbiorowym.
Tramwaje mogą być nowoczesne. Fot. P. Piech
Jedynym wyjątkiem okazują się tramwaje, które dzięki własnym wydzielonym torowiskom i pierwszeństwu w ruchu pozwalają w miarę sprawnie pokonać miejską dżunglę. Jednak i o tym KZK GOP usilnie myśli od lat zmniejszając pojemność taboru kursującego na liniach. O ile kiedyś w godzinie szczytu trzeba było przepuścić jeden tramwaj o tyle obecnie trzeba przepuścić ich cztery by z braku wizji poprawy wbić się w zapchany piąty. Mimo tych ograniczeń oraz kiepskiego stanu technicznego torowisk pasażerowie nadal chętnie wybierają tramwaj. W związku z tym trzeba przedsięwziąć bardziej stanowcze środki, czyli wspomniane już wcześniej likwidacje. Bowiem nic tak nie sprzyja rezygnacji z transportu zbiorowego jak publiczne straszenie jego likwidacją. Miast szukać pasażerów KZK GOP szuka jedynie sposobów ograniczenia ich ilości. Winni są oczywiście pasażerowie, którzy nie chcą korzystać z usług przewoźnika. O tym, że związek został powołany w celu realizacji usług społecznych, władze związku zdają się zapominać. Niedawno bowiem gminy dołożyły do kasy związku 22 miliony złotych, a skoro apetyt rośnie w miarę jedzenia związek biorąc za zakładników pasażerów chce wyciągnąć kolejne środki z budżetów miast i gmin. W związku z tym stanem odłączeniem się od KZK GOP grożą ponownie Gliwice.
Linia 12 do likwidacji?
Czy linia 12 na zawsze pozostanie w zajezdni? Fot. P. Piech
Jednak z tych wszystkich pomysłów najbliżej zagrożona jest likwidacją linia numer 12 łącząca Siemianowice Śląskie z Chorzowem. Na łamach Polska Dziennik Zachodni można było przeczytać: „- Jest to efekt analizy tego, co jest niezbędne i kosztów – mówi Marek Kopel, prezydent Chorzowa. – Linia numer 12 okazała się najmniej efektywna. Gdyby została, miasto rocznie musiałoby dopłacić do jej funkcjonowania prawie milion złotych. A po co, skoro to jest najmniej obciążona linia? – pyta Kopel.”Zresztą ton wypowiedzi w sprawie tej linii był jednoznaczny i wskazywał na dawno już przegraną sprawę. Jednak w obronie tej i innych linii zaczęły działać struktury miłośnicze, które założyły stronę internetową www.ratujmytramwaje.pl. Trwała również zbiórka podpisów pod protestem przeciwko likwidacji tramwajów w regionie. Jednak czerwone światło dla likwidacji tramwaju numer 12 nieoczekiwanie zapaliły władze Siemianowic Śląskich. Jest to nie lada zaskoczenie i pozytywny sygnał, ponieważ miasto to jeszcze niedawno było niechętne przejęciu Tramwajów Śląskich. Jak można było przeczytać w Reporterskim Okiem z dnia 14.11.2008 „Dariusz Bochenek, pierwszy zastępca prezydenta Siemianowic Śląskich przesłał na ręce Romana Urbańczyka, przewodniczącego zarządu KZK GOP stosowne pismo, w którym informuje o nie wyrażeniu zgody na propozycję zawieszenia funkcjonowania linii tramwajowej nr 12. Argumentacja jest prosta: z jednej strony bardzo duży opór społeczny (od czasu przekazania informacji o planach KZK GOP przez media siemianowicki magistrat „zasypywany”jest wręcz mailami od zaniepokojonych mieszkańców), a z drugiej przytoczony jest fakt, iż Siemianowice Śląskie przyłączyły się do projektu Górnośląskiego Związku Metropolitalnego i podjęły wysiłek współfinansowania projektu modernizacji infrastruktury tramwajowej (w kwocie 380 tys. zł), przyjmując stosowną uchwałę Rady Miasta w lipcu br.”Tak więc w ostatniej chwili likwidacja trafiła na pomarańczowe światło, a w zasadzie na biały x, natomiast najbliższe dni odpowiedzą czy po nim nastąpi kreska pionowa, czy pozioma.
„Niska efektywność 12-tki”
Tak KZK GOP widziałoby najchętniej tramwaje. Fot. P. Piech
Przytaczając jeszcze raz słowa Pana Prezydenta Chorzowa „Linia numer 12 okazała się najmniej efektywna. Gdyby została, miasto rocznie musiałoby dopłacić do jej funkcjonowania prawie milion złotych. A po co, skoro to jest najmniej obciążona linia?”Na to pytanie jest jedna bardzo prosta odpowiedź –linię 12 należy utrzymać, ponieważ jest po prostu niewłaściwie wykorzystywana i posiada olbrzymi potencjał rozwojowy, który dzięki kilku prostym sztuczkom dałoby się właściwie wykorzystać. Kłamstwem jest twierdzenie, że linia 12, przynajmniej na odcinku chorzowskim jest zbyt mało wykorzystywana. Przynajmniej przeczy temu zapchany tramwaj odjeżdżający z Chorzowa, gdzie w zasadzie większość osób wysiada dopiero na Węzłowcu, czyli już w Siemianowicach. Natomiast zmniejszone zainteresowanie linią występuje dopiero od Węzłowca do Siemianowic a mimo tego to właśnie władze Siemianowic wystosowały veto w tej sprawie. Problem Chorzowa polega na tym, że trasę 12-tki dublują aż 4 linie autobusowe, z czego (664 i 665 będące liniami okrężnymi policzono jako jedną). Czy naprawdę na odcinku Chorzów Stary –Chorzów występuje aż tak duże zapotrzebowanie na usługi przewozowe aby dublować tramwaj? Nie bez znaczenia jest również fakt, że władze Chorzowa już kilka lat temu wysnuły pomysł zamknięcia linii tramwajowej 12, ponieważ wzdłuż ulicy Kościuszki tory są wydzielone, natomiast władze miasta znacznie chętniej widziałyby tam dwa dodatkowe pasy ruchu, które prowadziłyby do przyszłej obwodnicy miasta… .
Odkrywamy potencjały 12-tki
Obecny układ przystanków w Chorzowie oraz możliwość ich ulepszenia.
Na linii 12 popełniono wiele można by powiedzieć, że wręcz szkolnych błędów. Zacząć należy od Chorzowa, gdzie podczas budowy pętli na placu Hutników zlokalizowano ją około 200 metrów od innych przystanków zarówno tramwajowych jak i autobusowych, czym konieczność przesiadki przeradza się w codzienny spacer lub wręcz Jogging. Częściowym rozwiązaniem tego problemu mogłoby być przesunięcie przystanku na łuk, jednak to rozwiązanie nie daje zbyt wiele poprawy, ponieważ pętla jest nadal w pewnej odległości od linii tramwajowej oraz uniemożliwia zatrzymanie na pętli dwóch pociągów, ponieważ ten drugi musiałby stanąć na ulicy. Mimo tego, przy obecnej wielkości przewozów przesunięcie przystanku dałoby pewne udogodnienia dla pasażerów przy znikomych kosztach, jednak docelowo pętla musiałaby zostać przesunięta bliżej linii tramwajowej 6. Przy ułożeniu torów tuż przy chodniku uzyskujemy przesiadki prawie drzwi w drzwi znacznie poprawiając przesiadki i powodując tramwaj bardziej atrakcyjnym. Koszty budowy można by znacznie zmniejszyć poprzez zastosowanie tramwajów dwukierunkowych dwustronnych. Zważywszy, że mówimy o zaledwie 4-5 tramwajach, pozyskanie takich pojazdów zarówno nowych jak i używanych nie powinno nastręczyć żadnych problemów, oraz dodając do tego przydatność tramwajów dwustronnych na odcinku ulicy Siemianowickiej (brak peronów po stronie ulicy) tramwaje dwustronne pozwoliłyby znacznie poprawić atrakcyjność połączenia oraz zmniejszyć koszty poprzez budowę peronu jedynie z jednej strony na odcinku jednotorowym.
Możliwości ulepszenia w okolicach Węzłowca
Dalsze udoskonalenia należałoby wprowadzić dla mieszkańców osiedla Węzłowiec, którzy są w głównej mierze pasażerami linii tramwajowej 12 na odcinku do Chorzowa. Na chwilę obecną tramwaje przejeżdżają bez zatrzymania od ulicy Wschodniej do skrzyżowania Bytkowskiej z Telewizyjną. Z tego powodu warto by wprowadzić dodatkowy przystanek na tym odcinku w pobliżu skrzyżowania z Grunwaldzką. Odległości 400 metrów od przystanku Węzłowiec Mijanka i 600 metrów od Bytków Telewizja sprawia, że przystanek ten miałby uzasadnienie, a w obszarze 400 metrów znajdują się bloki aż po ulicę Jagiełły. Jeżeli mimo tego ktoś dalej wątpi w sensowność tego przystanku, to można go wykonać na okres próbny po prostu z drewna. Dodatkowo dzięki temu przystankowi można liczyć na zwiększoną ilość pasażerów udających się do centrum Siemianowic. Kolejny kluczowy przystanek to Bytków Telewizja, gdzie największym problemem jest brak możliwości przesiadki z autobusów 0, 30, 50 i 110 na tramwaj. Obecnie bowiem przystanki są oddalone od siebie o 300 metrów. Jednak dodając przystanek na wysokości skrzyżowania uzyskuje się dogodny węzeł przesiadkowy. Kluczowym byłoby tutaj udogodnienie przesiadek z kierunku Siemianowic w stronę Chorzowa i z Chorzowa do Siemianowic. Da się to osiągnąć stosunkowo tanim kosztem poprzez zastosowanie tramwajów dwustronnych i zamienienie przystanków tramwajowych stronami. Do tego należałoby wybrukować pobocze pod przystanek autobusowy i dzięki takiemu na prętce skleconemu węzłowi efektywność linii 12 staje się niekwestionowaną.
Zmiany w Siemianowicach
Rozważyć można również wprowadzenie przystanku w połowie długości między Placem Alfreda a Siemianowice Mijanka. Natomiast z bardziej ekspansywnych planów można wymienić przedłużenie linii z Siemianowicach o jeden przystanek do centrum. Problemem 12 jest również dublująca ją częściowo (odcinek w Chorzowie) linia autobusowa 663. Jednak tą sprzeczność interesów można rozwiązać poprzez skierowanie autobusów tej linii jadących z Siemianowic w Chorzowie Starym na ulice Bożogrobców –Legnicka –Stacyjna –Stabika –Katowicka. Dzięki temu udałoby się zlikwidować dublowanie tras przy jednoczesnym zaoferowaniu nowych relacji. I w zasadzie na tym polega problem KZK GOP, które nie jest w stanie zreformować sieci autobusowej i jednocześnie nie widzi potencjalnych możliwości rozwoju i integracji poszczególnych systemów. Wymienione powyżej działania są naprawdę znikomymi kosztami w stosunku do poprawy oferty i można je wdrożyć bez większych pieniędzy.
Tramwajowe science-fiction
Możliwość ekspansji tramwajów do Chorzowa Batorego.
Jednak linia 12 daje znacznie większe możliwości rozwoju, które w przypadku Chorzowa mogłyby by oznaczać połączenie torów linii 12 z torami na Rynku w kierunku ulicy Wolności. Częścią tego projektu byłaby łącznica z Wolności na ulicę Armii Krajowej, a od skrzyżowania Armii Krajowej ze Szpitalną można by wyprowadzić nową linię o długości około 3 km do silnie zurbanizowanej części Chorzowa, czyli dzielnicy Batory. Tory poprowadziłyby ulicą Szpitalną, Batorego i odrodzenia by przejąć potoki obecnie obsługiwane przez stada autobusów, Natomiast autobusy o dłuższych relacjach kursowałyby odcinkiem Czempiela, Graniczna, Kaliny i 16 lipca do Szpitalnej. Możliwe byłoby również aby trasa wymieniona dla autobusów stałaby się tramwajową, natomiast główna ulica pozostałaby dla autobusów. Kluczowym problemem jest tutaj ciasny i niski most pod torami kolejowymi, lecz niedogodność tą dałoby się wyeliminować niewielkim kosztem tworząc ją częścią programu modernizacji linii kolejowej Gliwice –Katowice. Dzięki temu dałoby się stworzyć pod mostami przystanki autobusowo –tramwajowe pozwalające wejść bezpośrednio na perony. Zresztą most ten warto by przebudować w taki sposób (dwa środkowe pasy dla samochodów i skrajne dla autobusów) aby stworzyć dogodny punkt przesiadkowy nawet bez budowy tramwaju. Jednak tej możliwości zarówno PKP jak i KZK GOP czy władze miejskie Chorzowa nie zauważą. 
Uzupełniające przedłużenie w Chorzowie Starym
Częścią budowy tej linii tramwajowej byłoby przedłużenie o jeden przystanek linii tramwajowej w Chorzowie Starym by stworzyć tam pętlę i węzeł przesiadkowy. Dzięki temu można by linie 74 i 974 przekierować na trasie Chorzów –Chorzów Stary tą samą trasą co wymieniona wcześniej linia 663. Po tych zmianach byłaby linia 12 w relacji Batory –Chorzów centrum (przez Wolności) –do Siemianowic, natomiast dodatkowa linia kursowałaby na trasie Batory –Chorzów Centrum (przez Hajducką) do Chorzowa Starego, co stworzyłoby pierwszą wewnątrz miejską linię tramwajową. Jednak ten akapit przedstawia naprawdę fikcję naukową i ma na celu pokazanie jakie możliwości drzemią w linii 12, której pochopna likwidacja przekreśli jakiekolwiek usprawnienia w przyszłości.
Tramwaje w ręce samorządów
Linia 40 odeszła już dawno w niepamięć. Fot. R. Piech
Częścią planu przejęcia tramwajów przez KZK GOP była możliwość ich późniejszego przekazania we własność poszczególnych miast. Teraz ten krok jest już bliżej, ponieważ Ministerstwo Skarbu zgodziło się, na przekazanie tych akcji do miast: Bytom, Chorzów, Czeladź, Dąbrowa Górnicza, Gliwice, Katowice, Mysłowice, Ruda Śląska, Siemianowice Śląskie, Sosnowiec, Świętochłowice oraz Zabrze. Jedynie Będzin odmówił przejęcia udziałów w spółce. Wielkość udziałów została rozdzielona według długości sieci tramwajowej w danym mieście. Być może to zakończy szaleńcze plany likwidacji jakie snuje obecnie KZK GOP, ponieważ miasta nie powinny działać na niekorzyść spółki będącej ich własnością. Natomiast na zakończenie warto przytoczyć jedną z pozytywnych zmian jaka nastała niedawno. Otóż po prawie dwóch latach remontu torowiska na ulicy Gliwickiej w Katowicach w końcu powracają na nią tramwaje oraz ulega likwidacji autobus komunikacji zastępczej. Co prawda remont odbywał się w typowy dla Polski sposób – w ubiegłym roku wyremontowano odcinek od ul. Żelaznej do Janasa, w tym roku prace prowadzono między ul. Janasa i Bracką –podczas gdy na zachodzie gdy zamyka się ulice z ruchem tramwajowym wykonuje się remont całego odcinka ograniczając niedogodności dla pasażerów. Jednak pomijając ten zgrzyt należy się cieszyć z kolejnego odcinka, który pozwala na wprowadzenie tramwajów niskopodłogowych. Oczywiście do pełni szczęścia brakuje tutaj ostatniego wyremontowanego kawałka w Chorzowie ale jest przynajmniej jakiś postęp, ponieważ o remoncie torów na tej ulicy rozmowy prowadzono już od 10 lat. Cała inwestycja kosztowała 10 milionów złotych.
Obecnie linia 20 zostaje przedłużona aż do Chorzowa. Fot. P. Piech
Na odcinek ten powracają tramwaje linii 7 ora linii 20, która kursuje w dawnym układzie linii 40 rozbitej na linie 36 i 37. Warto również wspomnieć, że linia 7 jest nadal skrócona do przystanku Łagiewniki Targowisko, ponieważ ze względu na stan techniczny dalszą część zamknięto. Jednak szczęśliwie już został ogłoszony przetarg na wykonanie modernizacji odcinka dwutorowego oraz remontu jednotorowego, ponieważ w przyszłości tory na tym odcinku (jednotorowym) mają zostać przerzucone na drugą stronę ulicy, gdzie ma powstać nowe torowisko dwutorowe. Natomiast za kilka dni ma ruszyć modernizacja odcinka od rynku w Katowicach do zajezdni w Zawodziu.
  
Jak więc widać ta największa obszarowo sieć tramwajowa w Polsce nadal pozostaje niedocenionym środkiem lokomocji o bardzo dużym potencjale rozwojowym. Niestety na wyjście z kryzysu brakuje wizji oraz wielu drobnych acz usprawniających życie pasażerom rozwiązań. Przykład linii 12 pokazuje to jednoznacznie. Czas więc najwyższy aby uświadomili to sobie organizatorzy komunikacji w regionie, których działalność póki co skupia się na dezorganizacji przewozów zamiast tworzenia spójnego systemu połączeń wzajemnie siebie uzupełniających.