Wrocław: Ciągle nie wiadomo, dlaczego świeżo położone torowisko na ul. Szewskiej nie nadaje się do jazdy
Wykonawca poprawia je drugi tydzień, a dyrektor miejskiego departamentu infrastruktury i gospodarki Rafał Guzowski zapowiada, że znajdzie winnego opóźnienia sztandarowej inwestycji w centrum Wrocławia –pisze Gazeta Wyborcza. Wyremontowana Szewska nakładem 49 mln zł ma stać się deptakiem, którym mogłyby jeździć jedynie tramwaje, i to z prędkością spacerową. Czegoś takiego we Wrocławiu jeszcze nie było. Ale dotąd nie zdarzyło się również, by nowe torowisko nie nadawało się do jazdy. Specjaliści od budowy torów od 29 grudnia próbują wyjaśnić, dlaczego na świeżo zbudowanym torowisku tramwaje wypadają z torów. W zeszłym tygodniu firma PRKiI zapewniała, że sprawę załatwi szlifowanie tzw. krzyżownic – miejsc, w których przecinają się szyny. Ale szlifowanie nie pomogło, skoro we wtorek na skrzyżowaniu Szewskiej i Kazimierza Wielkiego stanął niebieski namiot, pod którym robotnicy wyjmowali na jednym z rozjazdów świeżo ułożony bruk. Zgodnie z ostatnimi zapowiedziami Zarządu Dróg i Komunikacji prace na Szewskiej miały zakończyć się we wtorek. We wtorek Szewską jeździł nawet tramwaj, podobno wynajęty przez wykonawcę. Co zatem ma oznaczać demontaż gotowych elementów? ZDiK nie wie. – Pewnie wymieniają elementy, których nie są w stanie naprawić. Mogą nawet zbudować torowisko od nowa, ale i tak nie miną ich kary za opóźnienie – zapowiada rzeczniczka Ewa Mazur. Aleksander Lorych z wynajętej przez ZDiK firmy Scott Wilson, która nadzoruje prace, uspokaja, że chodzi tylko o drobne poprawki: – Szlifowanie właśnie się kończy. W miejscu, gdzie rozebrano bruk, trzeba poprawić ułożenie rozjazdu. Ale Lorych nie wie również, kto zawinił: – Naszym zdaniem wszystko zbudowano jak trzeba. Jednak dyrektor miejskiego departamentu infrastruktury i gospodarki Rafał Guzowski jest pewien, że winnego trzeba znaleźć: – Przy tak poważnej inwestycji nie może być niedoróbek, za które nikt nie odpowiada. Albo torowisko zostało źle zbudowane, a prace niewłaściwie nadzorowane, albo w projekcie był błąd. Ustalimy to. Wykonawca i nadzór zaklinają się, że po ich stronie wszystko było w porządku. A co z projektem? – Nic mu nie można zarzucić. Takie same rozwiązania sprawdzają się na Jedności Narodowej – zapewnia Marek Suchy, dyrektor biura projektów BBKS-Projekt. Nie ma szans, by jeszcze dziś przeprowadzono odbiór techniczny torowiska. – Najpierw sami wszystko pomierzymy – zapowiada przedstawiciel firmy nadzorującej prace na Szewskiej.