Węgry: Rząd zadecyduje o rozdziałach funduszy unijnych na inwestycje komunikacyjne
Jak pisze węgierski dziennik Magyar Hírlap, rząd węgierski w przyszłym tygodniu podejmie decyzję na temat finansowania poszczególnych projektów rozwoju komunikacji. Jedno jest pewne – budowa czwartej linii metra otrzyma poparcie budżetowe, bo nadburmistrz Demszky jeszcze od premiera Lajosa Medgyesyego wymusił podjęcie w tej sprawie decyzji. W zasadzie rząd popiera budowę dróg i autostrad, chociaż rozwój kolei i komunikacji szynowej oraz trolejbusowej również w wielu miastach na prowincji jest jednak o wiele ważniejszy.
Węgry w latach 2007-2013 otrzymają z Brukseli około 1700 miliardów forintów (ok. 26,154 miliardów złotych) na dofinansowanie projektów komunikacyjnych. Pierwsze, finansowane już z pieniędzy unijnych projekty zostaną zatwierdzone przez rząd 8 sierpnia – pisze Magyar Hirlap. Magistrat stołeczny aż 60% kosztów budowy metra chce ściągnąć ze źródeł unijnych, co wielu, nie tylko w Brukseli, ale i w Budapeszcie uważa za czysty nonsens. Dotychczas bowiem zatwierdzone koszty budowy metra wynoszą aż 485,4 miliardów forintów. Już obecnie jest wiadome, że jest to suma nierealna.
Szacuje się, że koszt budowy nowej linii metra może wynieść dwa razy tyle, bo ceny wzrastają szybciej, niż spodziewano się, a inwestycja ta stale przynosi coraz to nowsze opóźnienia. Preferowanie metra oznaczać może odsunięcie przebudowy najruchliwszej linii kolejowej Węgier Buadpeszt-Déli p.u. – Székesfehérvár, którą powinno się zakończyć wraz z rozpoczęciem budowy zakładów taboru kolejowego Stadlera. W dalszym ciągu resort tylko obiecuje linię SKM do lotniska Ferihegy2 a-b-c, ale konkretów brak. Nic nie słychać również o wciągnięciu stołecznej sieci kolejowej do komunikacji miejskiej i podmiejskiej, chociaż wcześniej i o tym była mowa. Tymczasem pełną parą trwa budowa najróżniejszych karłowatych odcinków nawet nie wytyczonych autostrad, które kto wie, kiedy staną się prawdziwymi autostradami. Taką jest np. droga M43 Szeged-Maroslelle czy M85 Győr-Csorna, albo kawałki autostrady M-8 i M-6.