Warszawa: Woda zalewa podziemną kolej
Przeciekające tunele, odpadający tynk, woda między torami –to obrazek z metra. Najgorzej jest na stacjach wybudowanych niedawno. Najlepiej na tych, które powstały w Polsce Ludowej. Metro Warszawskie nie potrafi temu zaradzić. – Zauważyłam, że w betonowym korytku między szynami na stacji Politechnika stoi woda –mówi Agata Kamionka z Ursynowa. –Wygląda to tak, jakby spływała ze ściany, bo są na niej zacieki.
Rdzawe plamy i łuszcząca się farba na ścianach to efekt działania wody, która przesiąka do tunelu. Władze metra próbują łatać nieszczelności. Dlatego w wielu miejscach ze ścian skuto tynk.
Niestety, Politechnika to niejedyna stacja, na którą wdziera się woda. Na Kabatach na suficie gołym okiem widoczne są ślady usuwania zacieków, na Świętokrzyskiej woda zalewa… plakat wyborczy Marka Borowskiego. Na Polu Mokotowskim woda stoi pomiędzy torami. Ścieka po ścianach, jej ślady widać na płytkach, którymi obłożone są przejścia, a dwa miejsca przecieków na suficie zasłania ohydna dykta. Łuszczącą się farbę i odpadający tynk zobaczyć można także na Dworcu Gdańskim i innych stacjach. –Przecieki to duży problem –przyznaje Jerzy Lejk, prezes Metra Warszawskiego. –Walczymy z nimi od dłuższego czasu.
–To nie jest łatwe –dodaje Grzegorz Żurawski, rzecznik metra. –Woda przedostaje się najczęściej przez szczeliny dylatacyjne.
Paradoksalnie, w lepszym stanie są stacje na Ursynowie, które budowano jeszcze w PRL. Miały one być także schronami i ich konstrukcja jest solidniejsza. –Duże znaczenie mają także warunki geologiczne –dodaje Lejk.
–Na Ursynowie stacje są w piasku, a Dworzec Gdański jest niemal cały w wodzie, bo wody podziemne są tam na głębokości trzech metrów.
Prawdopodobnie woda będzie także na bielańskim odcinku. Tam stacje są w starorzeczu Wisły i poziom wód też jest wysoki.