Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Warszawa: Tramwajowe stada

infotram
06.10.2008 13:34

Nie ma szans na to, by tramwaje przestały przyjeżdżać na przystanki wszystkie jednocześnie. Zarząd Transportu Miejskiego odwleka reformę rozkładów jazdy – czytamy w Polsce. Urzędnicy tłumaczą, że zmian nie można wprowadzić do zakończenia najważniejszych remontów torowisk. A te będą się odbywały jeszcze przyszłym roku. Tramwajami nie pojedziemy też szybciej. Dlaczego? Bo zawiódł nowy system sterowania ruchem ulicznym.
W styczniu 2006 roku gruntownie zreformowano komunikację tramwajową. Przy jej wprowadzaniu ZTMowi pomogli zewnętrzni eksperci. Cel zmian: zminimalizować czas oczekiwania na przystankach. Pasażerowie narzekali bowiem na to, że
tramwaje kilku linii odjeżdżają z przystanków jednocześnie, a na następny skład trzeba było czekać nawet kilkanaście minut.
ZTM zdecydował się na likwidację aż pięciu połączeń. Stada znikły, a rozkłady ułożono w taki sposób, że na wspólnym odcinku trasy tramwaje kilku linii kursowały na zmianę.
Jednak przyjazne pasażerom rozkłady nie przetrwały długo. Zaledwie półtora roku urzędnicy potrzebowali na reaktywowanie tramwajowych 'stad’. Jak to się stało?
ZTM uruchomił nowe połączenia i zmienił trasy już istniejących. Teraz linii jest po prostu zbyt wiele i nie sposób skoordynować ich rozkładów. Z tego samego powodu tablice informacyjne znajdujące się na przystankach tramwajowych wzdłuż Al. Jerozolimskich często wpro-
wadzająpasażerów wbłąd. Niestety na szybką poprawę sytuacji nie mamy co liczyć, bo reformę trzeba byłoby powtórzyć, a przy tym zlikwidować niektóre połączenia.
Choć oficjalnie ZTM deklaruje, że 'stada’ znikną, to na zmiany w rozkładach poczekamy przynajmniej do początku przyszłego roku.
– Proszę dać nam jeszcze trochę czasu – mówi Igor Krajnow, rzecznik ZTM. Skoordynujemy rozkłady po zakończeniu remontów torowisk – zapowiada.
Uporządkowanie bałaganu w tramwajach zapowiadano już kilkakrotnie. Pierwotnie miało się to stać w październiku 2007 r. Początek przyszłego roku to już kolejny termin na realizację zaległych obietnic i prawdopodobnie nie ostatni, bo tramwajarze przymierzają się do kolejnych remontów w newralgicz-
nych miejscach. Wiosną przyszłego roku Tramwaje Warszawskie planują zamknąć torowisko wzdłuż Trasy W-Z na moście Śląsko-Dąbrowskim. Remont potrwa co najmniej do końca wakacji. Objazdami będą więc musiały jeździć kursujące co sześć minut tramwaje linii 26, które przez Wisłę przejadą prawdopodobnie mostem Poniatowskiego albo mostem Gdańskim. Zmiana trasy linii 26 z pewnością uniemożliwi koordynację rozkładów jazdy.
W przyszłym roku wymieniane mają być także rozjazdy przy kinie Femina. Pierwotnie ich remont miasto zapowiadało na wrzesień tego roku. Tramwaje Warszawskie wyremontują również torowisko na ulicy Marszałkowskiej od Senatorskiej do al. Solidarności oraz na ul. Nowowiejskiej od placu Zbawiciela do placu Politechniki.
Niestety mimo ambitnych planów modernizacji torowisk tramwajami nie pojedziemy szybciej. Przykład: wyremontowany rok temu odcinek linii wzdłuż Al. Jerozolimskich między Gocławkiem i pętlą Banacha. Przejazd tej trasy zajmuje dokładnie tyle samo, co przeo remontem.
Przyczyną takiej jazdy jest wart 34 mln zł zintegrowany system sterowania ruchem, który v planach miał przede wszystkim usprawnić poruszanie się tramwajów. Nie dość, że ruszył z wielomiesięcznym opóźnieniem, to zamiast uprzywilejować tramwaje, wymusza na motorniczych jazdę niezgodną z przepisami. Zbyt krótkie są bowiem światła dla tramwajów.
– Żeby nie blokować ruchu na rondach, przejeżdżamy przez nie szybciej, niż powinniśmy – żali się Dariusz Moczulski motorniczy z wieloletnim stażem. – Przez taką jazdę niszczą się rozjazdy. I jak tak dalej pójdzie, to trzeba będzie je wymieniać.
Dodaje, że problem nieprawidłowego ustawienia świateł na rondach wzdłuż Al. Jerozolimskich urzędnicy znają już od dawna, jednak dopiero w czwartek inspektorzy nadzoru ruchu stwierdzili nieprawidłowości.
Również Zarząd Transportu Miejskiego (jego pracownicy układają rozkłady jazdy) negatywnie zaopiniował organizację ruchu na rondach. Jednak stwierdzenie uchybień wcale nie oznacza, że program sterujący światłami na rondach zostanie poprawiony.
Raport z kontroli trafi bowiem na biurko inżyniera ruchu, który w tej sprawie po-
dejmie ostateczną decyzję. A ten uważa, że wszystko jest w porządku.
– Tramwaje mają przywileje na rondach, ale na tyle, na ile mieć mogą
– wyjaśnia enigmatycznie Janusz Galas, miejski inżynier ruchu.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że w wypadku, gdyby miasto zadecydowa-
łoby się na modernizację dopiero co przebudowywanych rond, to urzędnicy musieliby zwrócić do budżetu Unii Europejskiej otrzymaną na ten cel dotację.
Jak urzędnicy utrudnili życie pasażerom tramwajów
Reforma linii tramwajowych weszła w życie w styczniu 2006 r. ZTM zlikwidował wtedy pięć zbędnych połączeń i skoordynował rozkłady jazdy.
– Pierwsze modyfikacje ZTM wprowadził niespełna rok później. Alejami Jerozolimskimi pojechała linia 43. Wcale nie ułatwiła życia pasażerom, bo w efekcie tą trasą jeździło za dużo linii. Ta zmiana wprowadziła chaos.
– W czerwcu 2007 r. rozpoczął się remont torowiska
w Al. Jerozolimskich. Więcej tramwajów musiało kursować mostem Śląsko-Dąbrowskim. Po sześcioletniej przerwie zaczęła nim jeździć popularna czwórka. Mostem ruszyły również linie 46 i 23, a to spowodowało, że tramwaje na przystankach zaczęły się pojawiać 'stadami’. • Z kolei mostem Gdańskim oprócz 1, 2, 6, 16, 18 zaczęła kursować linia 28. I tu znów ZTM przedobrzył. Gdy jeden tramwaj się spóźnia, to opóźnienia powstają też
na innych liniach.
– W tym roku ZTM uruchomił dwie nowe linie 5 i 14. Jednak, tworząc kolejne połączenia, zaszkodził pasażerom. Tramwaje były zabierane z innych linii, żeby obsłużyć kursy na tych nowych.
– Tłoku na torowiskach nie rozładował zintegrowany system sterowania ruchem. Zaczął działać pod koniec sierpnia i od razu spowodował tramwajowe zatory przy wjeździe na pl. Zawiszy.