Warszawa: Tablice na przystankach nadal nie działają
Tym razem zapowiadał się wielki dzień i pokaz supertechniki. Tablice na warszawskich przystankach miały wreszcie rozjarzyć się informacjami dla pasażerów. Na dodatek miały być odpalone… ze Szwajcarii. Jednak znów wyszło jak zwykle. Włączą – nie włączą? To pytanie od rana zadawali sobie warszawiacy, którzy śledzą los elektronicznych tablic. Pojawiły się na przystankach tramwajowych przy rondzie Waszyngtona, w Al. Jerozolimskich i na części Grójeckiej już na przełomie października i listopada. Miały pokazywać który tramwaj nadjeżdża i ile minut zostało do przyjazdu określonej linii.
Podczas testów wyświetlacze informowały, ale tylko o niektórych tramwajach. Innym razem wykonawca twierdził, że system informatyczny Tramwajów Warszawskich nie jest dobrze zabezpieczony, hakerzy mogliby się łatwo do niego włamać i wprowadzić na tablice nie wiadomo co.
Wczoraj miał nastąpić przełom. Tak przynajmniej zapowiadał wykonawca systemu firma Ascom Poland i Tramwaje Warszawskie.
– Ciągle nas okłamują. Te wyświetlacze już chyba nigdy nie zostaną włączone. Po co w ogóle je instalowano – komentował jeden z pasażerów na przystanku na rondzie Waszyngtona, który nie dowierzał, że tym razem się uda.
Jego sceptycyzm okazał się proroczy – rano znów nic zadziałało. Jednak tym razem zaangażowane w uruchamianie tablic firmy nie dały za wygraną.
Rzecznik Tramwajów Warszawskich Wojciech Szydłowski po godz. 14 zapowiedział, że firma Ascom zacznie włączać tablice o godz. 15. Choć na razie tylko na przystankach między Rotundą i pl. Zawiszy. Przy okazji wyjawił także nowoczesny sposób uruchamiania systemu. Miał być włączany aż ze Szwajcarii, gdzie znajduje się siedziba spółki-matki Ascom Poland.
– Jeden pracownik z komórką będzie stał na przystanku w Warszawie – objaśniał rzecznik tajniki technologicznej operacji – i mówił pracownikowi w Szwajcarii, czy te tablice dobrze działają. Ten ostatni będzie w tym czasie próbował kalibrować system za pomocą przesyłanych do Warszawy maili.
Kalibrowanie chyba nie wyszło, gdyż ok. godz. 17 tablice wciąż były czarne. Pasażerowie mogli tylko nacisnąć przycisk pod wyświetlaczem, a wtedy przez głośnik zaczęły płynąć zapowiedzi. Niestety, jak zwykle, nie były w pełni zgodne z rzeczywistością. Np. głośnik zapowiadał, że podjeżdża 'ósemka’, a tymczasem podjeżdżała 'dziewiątka’.
Godzinę później udało nam się dodzwonić do Łukasza Wróbla z firmy Ascom. – To nieprawda, że nic się nie dzieje – zapewniał. – Właśnie uruchamiamy tablice między centrum i pl. Zawiszy. Wkrótce powinny działać między centrum i pl. Zawiszy – powtórzył.
I rzeczywiście, ok. godz. 19 usytuowane w tamtym rejonie tablice zapaliły się. Jednak po chwili znowu zgasły. Ascom zapowiada, że wszystkie tablice uda się uruchomić w poniedziałek rano.
Spółka Tramwaje Warszawskie wciąż formalnie nie odebrała systemu od wykonawcy. Stanie się to dopiero wtedy, gdy rzeczywiście wszystkie tablice będą działać bez zarzutu. Od połowy listopada Tramwaje naliczyły Ascomowi niemal 800 tys. zł kary.