Warszawa: Rozkopali Aleje i byle do fajrantu
Choć Warszawę paraliżują ogromne korki, w rozkopanych Alejach Jerozolimskich snują się pojedyncze grupki robotników. Byle do popołudnia i fajrant. Czy tak powinien wyglądać najważniejszy remont w mieście? – pyta Gazeta Wyborcza. Wczoraj od rana obserwowaliśmy, jak wygląda wymiana torów tramwajowych między rondem Waszyngtona a pl. Zawiszy. Od ponad dwóch tygodni na obu zwężonych jezdniach Alej kierowcy jeżdżą po jednym pasie. Wielu warszawiaków ma trudności, żeby dotrzeć do pracy. Widok opustoszałego torowiska, gdzie niewiele się dzieje, irytuje tych, którzy stoją obok uwięzieni w ogromnych korkach. Zwłaszcza że remont zaczął się obiecująco. W jeden weekend krakowska firma ZUE zerwała większość starych szyn i podkładów. Zapewniano, że praca wre codziennie od godz. 6. Wczoraj o tej porze między Marszałkowską a pl. Zawiszy było tam ledwie kilku robotników. Kwadrans przed godz. 7 jedna osoba w pomarańczowej kamizelce sprawdzała coś na wysokości Rotundy. Wreszcie w środku porannego szczytu, ok. godz. 8, na prawie pięciokilometrowym odcinku uzbierała się może setka ludzi. A prace i tak toczyły się niemrawo. Np. na rondzie de Gaulle’a dziesięciu panów przyglądało się, jak jeden z nich odłupuje kilofem ziemię wzdłuż wyciąganych szyn. Ożywili się dopiero, gdy zobaczyli fotoreportera 'Gazety’. Przez chwilę widać było robotników także przy skrzyżowaniu z Kruczą, ale potem zniknęli. Dłuższy czas zupełnie nic się nie działo na moście Poniatowskiego. Do godz. 17 z Al. Jerozolimskich ewakuowała się połowa robotników. Przy rondzie de Gaulle’a zostało ledwie kilku, przy Marszałkowskiej – trzech. Czy Tramwaje Warszawskie, które płacą za remont m.in. z dotacji Unii Europejskiej, są zadowolone z postępu prac? – Wszystko idzie zgodnie z harmonogramem – twierdzi prezes firmy Krzysztof Karos. Dlaczego jednak firma ZUE nie pracuje nocami albo przynajmniej do godz. 21-22? Może wtedy uciążliwy remont udałoby się zakończyć przed końcem wakacji. Krzysztof Karos przyznaje, że wykonawca mógłby pracować kilka godzin dłużej każdego dnia. – Ale mają problemy ze znalezieniem wykwalifikowanych pracowników – wyjaśnia. Zapewnia jednak, że naciska wykonawcę, by do minimum ograniczył utrudnienia w Al. Jerozolimskich przed powrotem warszawiaków z urlopów. – Są szanse, że skrócą się też prace. Te na torach być może skończą się we wrześniu.