Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Warszawa: Nie każde metro pojedzie do Młocin?

infotram
03.11.2008 13:30

Tłok w metrze jest już tak wielki, że ZTM chce skrócić trasę części pociągów. Dzięki temu zaczęłyby kursować częściej na najbardziej obleganym odcinku między Kabatami a Placem Wilsona i tam tłok by zelżał – czytamy w Gazecie Wyborczej. Pasażerowie coraz częściej nie mieszczą się w wagonach. Rekord padł w zeszłym tygodniu po otwarciu trzech ostatnich stacji na Bielanach – metro wozi już pół miliona osób dziennie.
Najgorzej jest rano. Bywa, że ludzie muszą zostawać na peronach, licząc, że następny pociąg będzie luźniejszy. Takie sytuacje kiedyś zdarzały się zazwyczaj na stacjach ursynowskich. Teraz powoli staje się to normą także w północnej części linii na stacjach Ratusz-Arsenał, Dworzec Gdański, a czasem już nawet Plac Wilsona.
Dwa dodatkowe pociągi wpuszczone do tuneli w godzinach szczytu niewiele pomogły. Teoretycznie według rozkładu wszystkie 27 składów powinno kursować co 3 min, ale zdarzają się dłuższe przerwy. Wtedy tłok jest jeszcze większy. Wciąż brakuje pięciu nowych pociągów, które Metro Warszawskie kupiło niedawno w Rosji.
– Dziś działa to na styk – ocenia szef Zarządu Transportu Miejskiego Leszek Ruta, który zdecydował się na nowe rozwiązanie: kilka kursów z Kabat w godz. 7-8 kończyłoby się nie na Młocinach, ale już na Placu Wilsona. Wtedy na najbardziej uczęszczanym odcinku pociągi jeździłyby częściej niż co 3 min. W dodatku pasażerowie wsiadający na stacjach Dworzec Gdański i Ratusz-Arsenał mogliby mieć nadzieję, że uda im się trafić na mniej zatłoczony skład. Na trzech bielańskich stacjach w godz. 6-10 do metra wsiada ok. 10 tys. osób. Jest więc jeszcze dość luźno (jeden pociąg zabiera ok. 1,5 tys. pasażerów).
A co z mieszkańcami Tarchomina, których autobusy przywożą teraz na stację Marymont? Dyrektor Ruta twierdzi, że po skróceniu wybranych kursów metro zabierałoby ich tylko trochę rzadziej niż dzisiaj – co 3,5-4 min.
Rzecznik Metra Warszawskiego Krzysztof Malawko przyznaje, że pomysł jest technicznie możliwy – za stacją Plac Wilsona są tory do zawracania. – Ale jak na to zareagują pasażerowie? Czy zorientują się, dokąd dojeżdża który pociąg? – zastanawia się.
Według dyrektora Ruty wystarczą informacje wyświetlane w wagonach, na peronach i komunikaty nadawane przez głośniki. Dodaje, że pomysł ze skracaniem części kursów świetnie sprawdził się na powierzchni, np. w linii nr 1, która przywozi do metra wielu mieszkańców Bródna. Kilka tramwajów, zamiast jechać puste aż do ul. Banacha, zawraca już na pl. Narutowicza, by szybciej zabrać kolejnych pasażerów z Bródna. Stąd wyruszają co trzy minuty i w ten sposób udało się rozładować tłok. Podobnie jest z autobusami 116 – niektóre jeżdżą tylko między Chomiczówką a stacją Marymont, a nie do Wilanowa. Tu jednak problemem jest oznakowanie skróconych kursów – wielu pasażerów ich nie rozpoznaje. Dlatego ZTM rozważa, czy w takich przypadkach nie tworzyć jednak osobnych linii z nowymi numerami.