Warszawa: Następna stacja: bazar Marymont
W piątek zniknął płot wokół budowy nowej stacji metra i do Hali Marymonckiej znów dostaniemy się głównym wejściem. Straganiarze z całej okolicy tylko na to czekają –dowiadujemy się z Gazety Wyborczej. Otwarcie stacji, planowane na 15 grudnia, będzie początkiem większych zmian w tej części Żoliborza. Spróbujmy sobie wyobrazić, co zobaczymy po wyjściu z peronów. Jeżeli pójdziemy w stronę przystanków tramwajowych, czeka nas spacer przejściem podziemnym pod ul. Słowackiego. – Wcześniej to było paskudne miejsce, po remoncie będzie jak nowe – mówi Tomasz Grochulski, burmistrz Żoliborza. ZDM zapowiada, że korytarz ma być gotowy razem ze stacją. Nie spotkamy tam już pawilonów handlowych. Ci, którzy ruszą w stronę bazaru przy Włościańskiej (w przyszłości będzie tu nowa pętla autobusów, które zawracają teraz na pl. Wilsona), najpierw natkną się na mało ciekawe architektonicznie wyjście ze stacji. Tandetny daszek oparty na dziwacznej metalowej konstrukcji może jednak dobrze wkomponować się w otoczenie – niewykluczone, że na placyku wokół wyjścia z metra pojawią się uliczne stragany. Czy tak się stanie, przekonamy się już dzisiaj, kiedy znikną ostatnie fragmenty płotu, który oddziela od Hali Marymonckiej teren nad stacją (tradycyjnie już wyłożony kostką bauma). Do tej pory wzdłuż ogrodzenia ciągnął się sznur straganów z mydłem i powidłem. Niektórzy handlarze planują przenieść swoje kramy bliżej wejścia do metra. – Zastanawiamy się nad tym. To dobre miejsce, a przecież musimy z czegoś żyć – mówili wczoraj chłopak z dziewczyną sprzedający rękawiczki i szaliki. – Będziemy tam wysyłać naszych inspektorów i informować straż miejską – zapewnia Adam Czugajewicz, rzecznik prasowy ZDM, któremu podlega część terenu. – Spróbuję przenieść się na Włościańską, bo nie stać mnie na płacenie mandatów. Zresztą, jak ten plac wypięknieje, to nie wypada tu stawiać takich straganów – przyznała z kolei sprzedawczyni zimowych czapek. Na dziki handel raczej nie zezwolą również władze żoliborskiego 'Społem’, właściciela Hali Marymonckiej. Wybudowany jeszcze przed wojną budynek, przejdzie generalny remont. Na pierwszy ogień poszły wejścia do hali (w głównym będą ruchome drzwi) i niektóre elementy elewacji, przy których stoją już rusztowania. – Okolica się cywilizuje, to i hala musi wypięknieć – twierdzą w spółdzielni. Ale na razie hala to skansen PRL-u: stare zamrażarki, wyszczerbione posadzki, tanie dywany zwisające z półpiętra nad samem spożywczym. Wkrótce zmieni się za to wygląd placyku przed halą, na którym dzisiaj stoją stragany. Działkę wykupił deweloper, który wybuduje tutaj nowoczesny biurowiec. – Dzięki temu róg ul. ks. Popiełuszki i Słowackiego będzie domknięty estetyczną zabudową – uważa Tomasz Grochulski. Paradoksalnie nowa stacja metra nie będzie jednak przełomem w komunikacji. Przez najbliższy rok między Żoliborzem a Marymontem pociągi będą kursowały wahadłowo co 15 minut. Wszystko dlatego, że miejsce na tory do zawracania pociągów przewidziano dopiero za następną stacją Słodowiec. – Przejadę metrem jedną stację i będę musiał się przesiadać? Odpada – mówi jeden z kierowców stojących na czerwonym świetle przy ul. Słowackiego. Dlatego pustkami może też na razie świecić jeden z pierwszych w Warszawie garaży Park&Ride, który powstaje tuż za bazarkiem przy Włościańskiej. Ma być gotowy do końca roku. Szczegóły w Gazecie Wyborczej: http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34864,3740740.html .