Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Ruszyły maszyny drążące tunele czwartej linii metra w Budapeszcie.

infotram
05.04.2007 16:29

Jak podaje prasa węgierska, w Budapeszcie wreszcie ruszyły maszyny drążące tunele czwartej linii metra, która połączy dworzec kolejowy Budapeszt-Kelenföld p.u. z dworcem Budapeszt-Keleti p.u. oraz placem Bosnyák tér w willowo-dyplomatycznej dzielnicy Zugló. Jak wiadomo jest to inwestycja, która cały czas natrafiała na problemy techniczno –organizacyjno – polityczne. Raz budowę zablokowała opozycja, następnym razem nad burmistrz uznaj projekt za megalomanię, następnie rząd odmówił finansowania, a na koniec UE zdecydowała pokryć jedynie 10% kosztów inwestycji.

Wagony Metropolis zamówione dla 4 linii metra. Fot. Alstom

Co więc jest nie tak z tą linią? Po pierwsze łączy ona dwa dworce kolejowe i dlatego znacznie bardziej opłacałoby się wykonać ją jako kolejową podziemną łącznicę, niż metro. Druga sprawa to ilość i odstępy między stacjami na trasie. Takim przykładem jest stacja przy Köztársaság tér, jeżeli zaledwie 200 metrów dalej jest druga i to przesiadkowa stacja przy dworcu Keleti pu? Podobne wygląda sytuacja przy placu Fővám tér czy Kosztolányi Dezső. We wszystkich tych sytuacjach 200 metrów dalej będzie kolejna stacja. Magistrat stolicy jeszcze w 1992 rozpisał przetarg na budowę tej linii metra, ale od tego czasu upłynęło okrągłe 15 lat. Wcale nie rekordowy okres, jeżeli weźmiemy pod uwagę historię drugiej linii, którą rozpoczęto budować między stacjami Stadion i dworcem Budapeszt-Keleti p.u. bezpośrednio po wojnie, by potem przez prawie dwadzieścia lat tunel praktycznie niczemu nie służył. Prace wznowiono dopiero w 1965 roku, ale samo metro ruszyło dopiero ponad pięć lat później.
Wnętrze wagonu Metropolis dla 4 linii metra. Fot. Alstom
Jednak niezadowolenie wielu mieszkańców stolicy wynika z innego powodu. Magistrat stolicy jeszcze nie dokończył budowy trzeciej linii, a już zabiera się do budowy czwartej oraz projektowania piątej! Trzecia linia metra, która łączy dworzec kolejowy Budapeszt –Kőbánya – Kispest oraz śródmieście dzielnicy Újpest, według oryginalnych planów miała połączyć dworzec lotniczy Ferihegy (wtedy był tylko Ferihegy-1) z dworcem kolejowym Budapeszt –Rákospalota – Újpest oraz z osiedlem mieszkaniowym Káposztásmegyer za Újpestem, a także przez odgałęzienie od centrum Újpesztu do osiedla mieszkaniowego Újpalota za Rákospalota. Jednak te trzy odcinki nigdy nie zbudowano. Tymczasem powołując się na to metro, przy jego oddaniu skasowano wiele popularnych, w godzinach szczytu stale przepełnionych linii tramwajowych, skazując mieszkańców Újpesztu, Rákospalota, Káposztásmegyer, Újpalota i Pestszentlőrinc na przesiadkową podróż autobusami i innymi niewygodnymi środkami transportu.
Mieszkańcy źle oceniają likwidację tramwajów po budowie poprzednich linii metra.
Hurtowa likwidacja tramwajów przy oddawaniu kolejnych linii metra to właśnie sprawa, która najbardziej oburza mieszkańców Budapesztu. Swojego czasu przy oddawaniu 2-ej linii metra, „towarzysze“ze stołecznej rady narodowej zlikwidowali tramwaj na alejach Rákóczi út i Kossuth Lajos utca oraz na moście Elżbiety. Wówczas partyjny szef Budapesztu

wiwatując bił się w piersi, że „samochodziarze dostaną wreszcie nowy pas ruchu“! Dostali na pół roku, bo potem wprowadzono wydzielony pas dla autobusów, których ilość rokrocznie rośnie proporcjonalnie do upływu czasu. Jednak nawet najnowszy autobus wydziela trujące spaliny, natomiast mieszkańcy jadąc niedaleko zamiast wchodzić do głębokiego metra wolą się przespacerować.

Combino Supra mając długość 54 metry udowadnia, że tramwaj może skutecznie zastępować metro
W roku 2003 rząd Medgyesyego sprawę budowy metra zagwarantował ustawowo, która stanowi, że rząd pokryje wszelkie przekroczenia limitów związanych z budową metra i opłaci 79% kosztów, które według tej ustawy miały wynieść 320 miliardów forintów (około 5 miliardów złotych). Mniej więcej 21% tej sumy podjął wtedy magistrat Budapesztu jako pożyczkę od Europejskiego Banku Inwestycyjnego EBI. W międzyczasie okazało się, że inwestycja ta będzie kosztować … dwa razy tyle. W ubiegłym roku ministerstwo finansów wystąpiło z wnioskiem do Brukseli o współ finansowanie przynajmniej połowy kosztów, ale władze unijne kategorycznie odmówiły. Są gotowe najwyżej na opłacenie 10% kosztów pod warunkiem wykreślenia z projektu zbędnych stacji i rezygnacji z odcinka między palcem Bosnyák i dw.Keleti p.u.
Znacznie tańszym i bardziej efektywnym rozwiązaniem byłoby zbudować linię 4 metra jako łącznicę kolejową SKM.
Rząd i nad burmistrz Demszky jednak uparli się i nie rezygnują z niczego. Większość stacji jest już w budowie, gotowe są przejścia podziemne we wielu miejscach, a tydzień temu zamknięto dla ruchu kołowego okolice placu Kálvin tér, gdzie już budują stację. Wczoraj przy dworcu Kelenföld p.u. wreszcie ruszyły maszyny drążące w kierunku dworca Keleti p.u. ale czy dotrą one do celu? To pytanie zadaje wielu dziennikarzy. Bo jest już faktem, że do wyborów linia ta nie będzie gotowa, a przecież nad burmistrz Demszky właśnie na to liczył, że inwestycja ta utrzyma jego popularność. A jeżeli za niespełna trzy lata wygra opozycja wówczas może się zdarzyć, że nowy rząd natychmiast wstrzyma tą inwestycję.