Poznań: Wielka kraksa na rondzie Rataje
Dziewięć osób rannych po zderzeniu tramwaju z autobusem MPK. Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że sprawcą wypadku był kierowca autobusu. Dziewięć osób rannych po zderzeniu tramwaju z autobusem MPK na rondzie Rataje. To największa od czterech lat kraksa z udziałem poznańskiej komunikacji zbiorowej.Wszyscy poszkodowani jeszcze wczoraj mogli opuścić szpitale
Środa, godz. 6.43, rondo Rataje. Tramwaj linii 13 zjeżdża z ronda na ul. Jana Pawła II w kierunku Kórnickiej. W tym samym momencie z ronda, ale na poprzecznym kierunku (wzdłuż ul. Krzywoustego), chce zjechać do dworca Rataje autobus linii 52. Niestety, kierowcy nie udaje się w porę przejechać przez torowisko i 'trzynastka’ z impetem uderza w bok autobusu i wypada z szyn. – Aż się przeżegnałem, żeby nikogo nie zabiło – opowiada Aleksander Grabowski, świadek wypadku. – Autobus aż odrzuciło, gdyby obok na przystanek szli ludzie, pewnie by w nich uderzył – dodaje. – Od dawna obserwuję, jak jeżdżą motorniczowie i kierowcy MPK. Przejeżdżanie na czerwonym świetle, nieustępowanie pierwszeństwa, no i mamy efekty – komentuje. – Nie można napędzać psychozy strachu – mówi Iwona Gajdzińska, rzecznik MPK. – Na pewno każdy jeden wypadek to o jeden za dużo. Ale jak na 2500 kursów tramwajowych i 4500 autobusowych każdego dnia, komunikacja miejska jest bezpieczna – zapewnia.
Wypadek na rondzie Rataje był największą kraksą w komunikacji miejskiej w ciągu ostatnich czterech lat. Poszkodowanych zostało dziewięć osób: siedem z autobusu, dwie z tramwaju. Szóstkę odwieziono do szpitala na Kurlandzkiej, trójkę do szpitala HCP na Wildzie. Obrażenia nie były bardzo groźne. Po opatrzeniu wszyscy jeszcze wczoraj zostali wypisani do domów.
Według policji, sprawcą wypadku był prawdopodobnie kierowca autobusu. Wygląda na to, że nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu tramwajowi, który miał światło zjazdowe z ronda, ale oficjalnych ustaleń jeszcze nie ma. Jedno jest pewne – w chwili kraksy na rondzie działała sygnalizacja świetlna.
Skutki porannego zderzenia odczuwały rankiem tysiące poznaniaków. W gigantycznym korku stanęły całe Rataje. W okolicach ronda krążyły pielgrzymki ludzi wysiadających z zatrzymanych tramwajów. Zanim udało się usunąć uszkodzony pociąg i autobus, inne tramwaje jeździły zmienionymi trasami. MPK potrzebowało godziny, żeby przywrócić normalny ruch w tej części miasta. Tym bardziej że mniej więcej w tym samym czasie w dwóch innych miejscach ruch tramwajowy był wstrzymany. Samochody zatarasowały torowisko na ul. Chartowo i prymasa Wyszyńskiego. Korki rozładowały się dopiero ok. godz. 10.
– Główną przyczyną kolizji była śliska nawierzchnia. Nawet główne, czarne drogi, takie jak ul. Królowej Jadwigi, okazały się wczoraj zdradzieckie. Kierowcy zapominali o dostosowaniu prędkości do warunków, o zachowaniu odległości między pojazdami – mówi Józef Klimczewski, szef poznańskiej drogówki.
Od rana policja odnotowała ponad 20 drobnych wypadków. – Potrącenia pieszych, wjeżdżanie w tył samochodu… – wylicza Klimczewski. Do najpoważniejszego w dniu wczorajszym wypadku doszło krótko po godz. 15 w Kórniku. Na dwóch kolarzy jadących obwodnicą w kierunku z Poznania najechał od tyłu dostawczy mercedes. Jeden z rowerzystów zginął na miejscu, drugi, w stanie ciężkim, został przewieziony do szpitala. Trwa ustalanie przyczyn wypadku. Najprawdopodobniej doszło do niego wskutek nieuwagi kierowcy auta.