Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Poznań: Karetka pacjenta szukać nie będzie

infotram
14.02.2008 10:43

Człowiek leżący na podłodze tramwaju nie interesuje motorniczego. A zawołana przez pasażera karetka przyjechać nie chce, póki wagon nie stanie. Na szczęście okazało się, że przyczyną słabości pasażera był tylko alkohol. Pan Jakub wczoraj o godz. 9 wsiadł na Górczynie w tramwaj linii nr 28. W wagonie na podłodze leżał człowiek, głowę miał opartą o siedzenie. – Nie było wiadomo, co mu jest, ale przecież normalnie nikt w tej pozycji tramwajem nie podróżuje – opowiada nasz Czytelnik. Pan Jakub zaniepokoił się losem pasażera, tym bardziej że nikt nie reagował na leżącego. – Nawet motorniczy.
Tramwaje linii 28 to 'wahadła’ kursujące na samym Górczynie jednym torem. Na pozostałej części trasy jadą normalnie, dwoma torami. Wagony obsługujące tę linię – by zawrócić na pozbawionej pętli odcinku – muszą więc mieć po dwa stanowiska motorniczych – z przodu i z tyłu. Motorniczy dojeżdżając na przystanek końcowy po prostu przechodzi na drugi koniec wagonu. – To oznacza, że motorniczy po prostu musiał leżącego pasażera widzieć. I w ogóle nie interweniował – oburza się nasz Czytelnik. Mężczyzna postanowił więc sam zadzwonić po pogotowie: wybrał nr 112. – Dyspozytorka najpierw szczegółowo wypytała o moje dane, zapytała i o to, co pacjentowi dolega. A ja przecież nie wiedziałem, co mu jest: czy to ofiara pobicia, czy może po prostu podpity bezdomny. Dyspozytorka zażądała też, żebym zatrzymał tramwaj. Uznałem, że nie będę walczył z motorniczym. Wtedy usłyszałem, że pogotowie zgłoszenia nie przyjmuje, 'bo nie będzie szukać tramwaju po mieście’. A przecież znałem numer boczny wagonu – denerwuje się nasz Czytelnik.
Pogotowie potwierdza, że odmówiło wysłania karetki: – Nie możemy przecież szukać tramwaju po mieście – mówi dyrektor Rejonowej Stacji Pogotowia Witold Draber. Zapewnia jednak, że dyspozytorka nie zlekceważyła zgłoszenia i od razu skontaktowała się z nadzorem ruchu MPK. – Tam dowiedzieliśmy się, że motorniczy widział, że pasażer leży w wagonie. Zdaniem MPK interwencja pogotowia nie była potrzebna, więc sprawę uznaliśmy za zamkniętą – relacjonuje dyr Draber.
Co ma do powiedzenia MPK? – Nadzór ruchu – po telefonie z pogotowia – szukał wagonu z leżącym pasażerem. Nasi pracownicy znaleźli go dopiero w ostatnim, piątym wagonie. Okazało się, że ten człowiek wcale nie leży, tylko siedzi na podłodze, między siedzeniami. Mężczyzna był pijany. Interweniowaliśmy na policji, po niemal godzinie policja przyjechała i zabrała pasażera do izby wytrzeźwień – wyjaśnia Iwona Gajdzińska, rzeczniczka poznańskiego MPK.