Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Łódź: Wykolejał tramwaje, ale nie będzie ukarany

infotram
04.12.2008 16:05

To prawdopodobny finał sprawy, o której rok temu głośno było w całym kraju – czytamy w Gazecie Wyborczej. Styczeń, mroźny wieczór. Na skrzyżowaniu ul. Żeromskiego z Kopernika w Łodzi zderzają się tramwaje. Policja ustala, że wykoleił je 14-letni wtedy Adam. Po kilku dniach okazuje się, że chłopiec ma na sumieniu jeszcze kilka tramwajów. Wykolejał je pół roku. Mówi o nim całe miasto.
A wykolejał tak: wsiadał do drugiego wagonu i gdy pierwszy na zakręcie przejechał przez zwrotnicę, Adam ją przestawiał. Czymś, co sam zrobił, a co działa jak pilot do telewizora. Potem otwierał wajchą awaryjną drzwi. Wysiadał i z chodnika patrzył, co się wydarzy.
– W tramwajach spędzał całe dnie. Znał motorniczych, rodzaje zwrotnic, budowę wagonów. Potrafił rozszyfrować oznaczenia na słupach trakcyjnych, a rozkład jazdy miał w małym palcu – opowiadała policjantka, która towarzyszyła Adamowi na tzw. wizjach lokalnych. Chłopiec powiedział jej też, że lubił patrzeć, jak naprawia się wykolejony tramwaj. Jak dźwigi podnoszą wagon, stawiają z powrotem na tory, mechanicy uruchamiają napędy. Jak naprawiony rusza. Ludzie? Nigdy nikt nie ucierpiał. Dopiero w ostatnim wypadku ktoś złamał nogę, a kilka osób się potłukło. Adam był przerażony. Pierwszy raz nie czekał na ekipy techniczne. Uciekł do parku. Dlaczego nie do domu?
Wagarował (choć uczniem był niezłym), kłócił się z chorym ojcem, potrafił coś ukraść, popsuć, podpalić. Gdy w styczniu pisałem o Adamie reportaż, po rozmowie z jego matką zanotowałem: 'Syn mnie nie słucha. Jest złośliwy, miewa ataki histerii. Wtedy np. dziesięć razy zakłada skarpetkę, krzyczy głupoty albo kopie w meble. Winni są lekarze, bo nie chcą skierować go do zamkniętego ośrodka. Mówią, że Adam ma postawę opozycyjno-buntowniczą, a wielu w jego wieku tak ma. Kierowali na terapię rodzinną, a przecież ja jestem zdrowa. I wszystko na mojej głowie. Dom, młodsze dziecko, praca. Już nie mam siły’.
W styczniu Adam trafił do policyjnej izby dziecka. Potem był w schronisku dla nieletnich w Ignacewie. Latem sąd przeniósł go do ośrodka leczniczego dla młodych ludzi z zaburzeniami emocjonalnymi, którzy weszli w konflikt z prawem. Chłopiec był obserwowany przez psychologów i kilka razy badany. Diagnoza: jest chory i potrzebuje terapii.
W ostatni piątek w sądzie zapadło orzeczenie w innej sprawie, w której Adamowi zarzucano m.in. zniszczenie domofonu i uszkodzenie anteny telewizyjnej sąsiada. Sąd tę sprawę umorzył. – Ze względu na stan zdrowia chłopca, wobec którego nie można stosować środków wychowawczych, tylko leczyć – mówi Agata Mistrzak, przewodnicząca wydziału rodzinnego i nieletnich w Sądzie Rejonowym dla Łodzi-Śródmieścia.
Ta decyzja może być kluczowa dla sprawy tramwajarskiej, którą rozpatruje ten sam wydział, a do akt załączone są opinie tych samych psychologów i lekarzy. – Jeśli okazały się rozstrzygające w pierwszym procesie, mogą przesądzić również w sprawie tramwajarskiej. Ale ostateczną decyzję podejmie sędzia prowadząca tę sprawę – zastrzega przewodnicząca Mistrzak.
– Sąd będzie konsekwentny i sprawę z tramwajami również umorzy. A że w powszechnym odczuciu wykolejenie tramwaju jest większym przestępstwem od uszkodzenia domofonu, w tej sytuacji nie ma znaczenia – mówi 'Gazecie’ anonimowo znany łódzki adwokat. Link: http://miasta.gazeta.pl/lodz/1,35153,6017746,Wykolejal_tramwaje__ale_nie_bedzie_ukarany.html.