Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Łódź: To cud, że nikt nie zginął!

infotram
04.09.2008 14:22

O wielkim szczęściu mogą mówić uczestnicy wypadku, do którego doszło wczoraj około godz. 14.30 na rondzie Biłyka (u zbiegu ul. Zgierskiej i al. Włókniarzy). Jego świadkowie byli przekonani, że nie obejdzie się bez ofiar. Na szczęście skończyło się na niegroźnych obrażeniach, których doznały dwie osoby. Gdy tramwaj linii 16A ruszył z przystanku przy ul. Zgierskiej (w stronę centrum), na tory wjechał tir skręcający z ul. Zgierskiej w prawo w al. Włókniarzy. Tramwaj uderzył w tył jego naczepy. Siła uderzenia była tak wielka, że wyrzuciła pierwszy wagon z szyn. Pojazd ściął sygnalizator i wpadł na przejście dla pieszych. Następnie zaczął się przechylać, jadąca w nim pasażerka (na szczęście jedyna) upadła, a motorniczy wyskoczył przez otwarte drzwi z niemal kompletnie zmiażdżonej kabiny.
– Byłem na przejściu dla pieszych, gdy usłyszałem straszny huk. Ułamki sekund później zobaczyłem motorniczego, który zrobił niemal salto w powietrzu i wypadł z tramwaju – opowiada Radosław Piesiak , naoczny świadek wypadku. Zszokowany motorniczy nie mógł uwierzyć w to, co się stało. – Próbowałem hamować, ale byłem bez szans, takiego kolosa niełatwo zatrzymać. Wjechałem na zielonym świetle i miałem pierwszeństwo – mówi motorniczy z 9-letnim stażem. – W pewnym momencie myślałem, że już będzie po mnie. Na szczęście skończyło się na otarciach i siniakach. Dobrze, że pierwszy wagon był niemal pusty i ucierpiała tylko jedna pasażerka.
Kierowca ciężarówki jechał ze Świnoujścia i wiózł w chłodni ryby do Tuszyna. Jego zdaniem, zawinił motorniczy. – Skręcałem w prawo na zielonym świetle i już kończyłem manewr, gdy tramwaj bardzo szybko ruszył z przystanku – tłumaczy. – Niech pan zobaczy, że wagon nie uderzył w przód mojego samochodu, a w koniec. Motorniczy miał więc sporo czasu na wyhamowanie.
Policja uznała jednak, że winę za zdarzenie ponosi kierowca ciężarówki i ukarała go mandatem. Pechowa pasażerka linii 16A z obrażeniami nie zagrażającymi jej życiu została przewieziona na oddział urazowy do szpitala. Przerwa w ruchu tramwajów trwała ponad trzy godziny. MPK uruchomiło w tym czasie autobusy zastępcze.