Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Kraków: Szybki tramwaj byłby zabójczy

infotram
05.06.2008 12:06

Nawet jeśli jesienią prezydent miasta otworzy tunel łączący rondo Mogilskie z ul. Pawią, to mający nim jeździć 'szybki tramwaj’ wcale nie będzie szybki. Straci czas na zdezelowanych torach Kazimierza i Podgórza. W końcu października tego roku prezydent Krakowa Jacek Majchrowski prawdopodobnie będzie 'przecinał wstęgę’ na pierwszej linii szybkiego tramwaju. Wtedy do użytku powinien być już oddany zarówno tunel tramwajowy łączący rondo Mogilskie z ul. Pawią, jak i przebudowane rondo Grzegórzeckie. W teorii zatem budowa szybkiej linii tramwajowej będzie zakończona. I w teorii będzie ona szybka, bo po przejechaniu po nowych torach z Krowodrzy przez tunel i oba ronda niskopodłogowe maszyny utkną w centrum na zdezelowanych torach ul. Starowiślnej i Limanowskiego.
– Po takich torowiskach jak obecnie nie da się szybko jeździć. Na niektórych rozjazdach nawet prędkość ledwo przekraczająca 5 km/h jest dla tramwajów zbyt niebezpieczna. To nie jest normalne, bo na Zachodzie motorniczy bez przeszkód mogą sunąć po 20 czy 30 km/h na zakrętach i rozjazdach. Dla nich przeszkodą jest jedynie siła odśrodkowa działająca na pasażerów, a w Krakowie mogłoby się to skończyć katastrofą – potwierdza problem Julian Pilszczek, prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego.
Nie dalej jak w zeszły wtorek na skrzyżowaniu ul. Na Zjeździe i Limanowskiego – przez które będzie jeździł szybki tramwaj – doszło do wykolejenia i zderzenia tramwajów. Jedna z pasażerek trafiła do szpitala. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy były cztery takie zdarzenia, na szczęście tylko w ostatnim ucierpiał pasażer.
Przez cały wtorek trwało naprawianie rozjazdów. To nie jedyne takie krytyczne miejsce na krakowskich torowiskach. W równie kiepskim stanie są choćby tory na skrzyżowaniu Stradomia z Dietla czy na skrzyżowaniu tej ostatniej ze Starowiślną. O remont tego skrzyżowania od kilku tygodni prezydent walczy z radą miejską.
Rada już dwa razy nie zgodziła się na przyznanie pieniędzy na te prace. Dlaczego? – To zupełnie nieprzygotowana inwestycja. Skoro ten remont jest taki pilny, dlaczego nie został wpisany do budżetu już w grudniu? – pytali radni obydwu ugrupowań, zarzucając prezydentowi brak koordynacji remontów torowisk.
– To nieprawda. Jeśli dwa miesiące temu radni tego nie wiedzieli, to teraz już nie mogą nam zarzucić, że nie planujemy takich rzeczy. Od połowy 2007 roku mam przygotowany przez Zarząd Dróg i Transportu ranking torowisk pod względem pilności remontu – mówi wiceprezydent Wiesław Starowicz. ZDiT umieścił w nim ponad 30 km szyn, które należy wyremontować w ciągu najbliższych pięciu lat. – Przyznaję, że nie chwaliłem się tym harmonogramem. Ale tworzenie kolejnej uchwały, która planowałaby ściśle wydatki budżetowe pod kątem torowisk, jak sugerowali niektórzy radni, uważam za chybiony pomysł. To tworzenie niepotrzebnych dokumentów – ocenia. Najlepszym jego zdaniem przykładem jest Wieloletni Plan Inwestycyjny, który z miesiąca na miesiąc staje się coraz bardziej zdezaktualizowany (niektóre planowane na najbliższe lata inwestycje się opóźniają, a inne, przewidywane na następną dekadę, mają szansę na realizację już teraz ze względu na przyznane dotacje unijne).
Prezydent podejmie jeszcze jedną próbę przekonania rady, by pozwoliła przeznaczyć 40 mln zł na niezbędne prace. – Z tego, co wiem, tym razem może się udać. Jeśli tak się stanie, to w ciągu kilku tygodni rozpoczniemy prace. Musimy do końca września wymienić rozjazdy na płycie skrzyżowania, a do końca listopada tory między Dietla a Pocztą Główną. Inaczej szybki tramwaj rozpocznie kursowanie od postoju z powodu remontu – podsumowuje Starowicz.