Kraków: Pasażer nie zawsze poinformowany
Liczysz na to, że jadąc niskopodłogowym tramwajem, będziesz na bieżąco informowany o wypadkach, awariach i zmianach tras? Okazuje się, że nie zawsze – pisze Gazeta Wyborcza. Wtorek. Kilka minut po godz. 16. Niskopodłogowy tramwaj linii nr 6 jadący w stronę Kurdwanowa, stoi na przystanku 'Korona’. Niespodziewanie motorniczy ogłasza przez głośnik: – Z powodu wypadku na ulicy Wielickiej jesteśmy zmuszeni do zmiany trasy i jedziemy do Borku Fałęckiego.
W tramwaju poruszenie. Połowa pasażerów wysiada. Chwilę później motorniczy zmienia jednak decyzję: – Podobno torowisko na Wielickiej jest już otwarte, więc możemy jechać na Kurdwanów. Pasażerowie, którzy dopiero co wysiedli, z poczuciem ulgi zaczynają wsiadać z powrotem. Ich radość jest jednak przedwczesna. Motorniczy po raz kolejny zmienia zdanie: – Przepraszam państwa, ale jednak jedziemy do Borku. Część pasażerów reaguje gromkim śmiechem, część irytuje się. – Jaja sobie z nas robią! – rzuca mężczyzna siedzący z tyłu pojazdu. Ostatecznie część pasażerów znowu wysiada, a tramwaj rusza do Borku Fałęckiego. O godz. 16.25 'szóstka’ dojeżdża do celu. Przez cały czas na zainstalowanych w tramwaju ekranach pojawiają się komunikaty, w których m.in. MPK chwali się uruchomieniem telewizji w 50 pojazdach, a na pasku przesuwa się niezmiennie serwis informacyjny PAP, z którego możemy dowiedzieć się np., że 'dolary z Zimbabwe są warte mniej niż papier, na jakim je wydrukowano, a król państewka Tonga na Pacyfiku zrzekł się władzy’. Nie pojawia się nawet najmniejsza wzmianka na temat utrudnień w ruchu i zmiany trasy tramwajów.
A miało to tak wyglądać… – Dyspozytor otrzymuje informacje na temat utrudnień w ruchu od kierowców i motorniczych MPK i przesyła je do obsługującej monitory firmy Novamedia, która następnie wysyła tekstowy komunikat na ekrany wszystkich 50 Bombardierów – informował nas Marek Gancarczyk, rzecznik MPK. – Chcemy, by czas między zauważeniem problemu przez kierowcę a wyświetleniem komunikatu w tramwaju nie przekraczał 10 minut – obiecywał.
Dzięki komunikatom wyświetlanym na pasku, przesuwającym się na dole ekranów, pasażerowie wszystkich niskopodłogowców mieli być na bieżąco informowani o wypadkach, objazdach i utrudnieniach w ruchu. System funkcjonuje od 10 lipca. Dlaczego w tej sytuacji nie zadziałał?
– Powodem tych utrudnień nie był wypadek, lecz wybrzuszenie się szyny przy ul. Wielickiej w wyniku wysokiej temperatury. Motorniczy nie zdecydował się na przejazd przez to miejsce i o godz. 15.44 zatrzymał tramwaj. Przekazał informację dyspozytorowi ruchu, który wstrzymał tramwaje pod halą Korony i na pl. Bohaterów Getta – wyjaśnia Marek Gancarczyk. – Wykonana została drobna naprawa, a przybyły na miejsce inspektor stwierdził, że można tamtędy jechać. Wstrzymanie ruchu trwało łącznie 19 minut. Cztery tramwaje zostały w tym czasie skierowane na objazdy. Cała sytuacja trwała zbyt krótko i nie zdecydowaliśmy się na wyświetlenie komunikatu na ekranach, gdyż mogłoby to wprowadzić w błąd pasażerów następnych tramwajów, które pojechały już normalną trasą – tłumaczy Gancarczyk. – Poza tym system jest jeszcze w fazie testowej. Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu opracujemy bardziej precyzyjne schematy, jakimi będziemy się kierować przy wyświetlaniu takich komunikatów.