Kraków: Koniec linii 30 – dwukierunkowce pojadą do Bronowic
Od poniedziałku pomiędzy budynkiem Politechniki przy Warszawskiej a pętlą w Bronowicach pojadą tramwaje nowej linii nr 24. Zlikwidowana będzie zaś linia 30. Nie zobaczymy już dwukierunkowych tramwajów obsługujących linię 30 na trasie wokół Plant, którą uruchomiono razem z otwarciem Galerii Krakowskiej w końcu września minionego roku. W niedokończone torowisko na ul. Pawiej wjechały wtedy kupione specjalnie na tę okazję dwukierunkowe tramwaje z Norymbergi. Z linii tej mieli korzystać głównie klienci Galerii i pasażerowie PKP. Mimo że centrum handlowe i Dworzec Główny nie cierpią na brak odwiedzających, tramwaje linii 30 odjeżdżające tuż sprzed Galerii jeździły puste. – Nie ma się co oszukiwać, utrzymywanie tej linii jest nieopłacalne. W tramwajach nr 30 podróżowało po kilku pasażerów – przyznaje Julian Pilszczek, prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. – Stworzyliśmy tę linię z dwu powodów. Po pierwsze liczyliśmy, że jednak większa liczba osób będzie nią zainteresowana, a po drugie chcieliśmy wypróbować nowe tramwaje – twierdzi Pilszczek. Nowa linia ma być – zdaniem prezesa MPK – o wiele bardziej dochodowa. – Jeszcze przed wakacjami zakładaliśmy, że jeśli tylko będzie możliwe dojechanie ul. Pawią tuż pod Politechnikę, skierujemy tam dwukierunkowe tramwaje – zapewnia prezes Pilszczek. Jego zdaniem pasażerowie będą chętnie korzystać z tego połączenia, bo tuż obok zatrzymują się autobusy wielu linii. W przyszłości linia 24 ma przebiegać od Krowodrzy Górki do Bronowic. By do tego doszło, konieczne jest jednak dokończenie torowiska tramwajowego łączącego ul. Pawią z pętlą przy ul. Kamiennej. Według obecnych założeń do połączenia torowisk dojdzie za około pół roku. MPK chce sprowadzić z Norymbergi jeszcze osiem dwukierunkowych tramwajów. Te, które już jeżdżą, sprawują się zdaniem tramwajarzy bez zarzutu. – Po bombardierach to najnowocześniejsze maszyny, jakie mamy. Pod względem elektroniki ustępują im nieznacznie, brak im jedynie niskiej podłogi na całej długości i bardziej atrakcyjnego opakowania – twierdzi Julian Pilszczek. Więcej w Gazecie Wyborczej: http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,44425,3863197.html .