Kraków: Komunikacyjny horror w centrum miasta
Ulica Stradom została całkowicie zablokowana. Dziś po raz kolejny zmienią się trasy tramwajów. Kilkanaście tramwajów stojących w olbrzymim korku od Dworca Głównego do ul. Stradom, znudzone miny motorniczych i tłumy pasażerów, którzy woleli iść pieszo niż jechać w żółwim tempie – tak wyglądała wczoraj komunikacja w centrum miasta. Jest szansa, że dziś korki pod Wawelem nieco się zmniejszą . Zarząd Dróg i Transportu po horrorze na torach zdecydował się na zmiany tras tramwajów linii 1 (pojadą przez Basztową), 10 i 40 (przez Dietla i Krakowską), a linia 18 zostanie czasowo zawieszona.
W związku z remontem torowiska między ul. Dominikańską a Pocztą Główną ZDiT skierował większość tramwajów jeżdżących Starowiślną na trasy objazdowe przez Stradom. Miało przejeżdżać tędy aż 11 linii tramwajowych, co daje ponad 50 tramwajów na godzinę. W efekcie doszło do monstrualnych korków.
Do horroru doprowadziły dwie miejskie firmy – Zarząd Dróg i Transportu oraz Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne, które toczą między sobą wojnę podjazdową i nie konsultują zmian w ruchu. A cierpią pasażerowie. Marta Gołębiowska na wieść, że spod Poczty Głównej na Dietla pojedzie ponad 20 minut, wysiadła z tramwaju. – Spieszę się na uczelnię, a piechotą będę szybciej – tłumaczyła. – Nie po to kasowałem bilet, żeby teraz zasuwać na nogach – mówił Mateusz Machnica, który został w tramwaju. Wielu pasażerów nerwowo spoglądało na zegarki i klnąc opuszczało tramwaj. Przez cały wczorajszy dzień inspektorzy MPK kierowali ruchem przy Stradomiu, jednak niewiele to dało.
MPK i ZDiT nawzajem obarczają się winą za paraliż miasta i utrudnienia. – Zarząd nie konsultował z nami zmian komunikacyjnych – poinformował Marek Gancarczyk z MPK. – Nie musimy konsultować zmian z MPK – ripostował Wit Nirski, rzecznik prasowy ZDiT. – Mamy tylko obowiązek poinformować o nich 14 dni wcześniej. I tak zrobiliśmy – dodał rzecznik.
Prezydent Krakowa, któremu podlegają obie instytucje, zachowuje powściągliwość. – Nie rozumiemy całej tej sytuacji – mówi Marcin Helbin, prezydencki rzecznik. – ZDiT i MPK mają współpracować. O żadnym konflikcie nie może być mowy – podkreśla.
Wczorajsza sytuacja to jednak nie pierwszy przypadek, gdy na skutek konfliktu ZDiT i MPK cierpią pasażerowie. 1 listopada ZDiT nie zgodził się na wysłanie tramwajów trzy-wagonowych w okolice cmentarzy, o co wnioskowało MPK. Doprowadziło to do niespotykanego tłoku w tramwajach.