Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Kraków: Bombardier nie wyhamował

infotram
09.09.2007 12:58

Po zderzeniu tramwajów w Krakowie 15 osób z niegroźnymi obrażeniami trafiło na kilka godzin do szpitala. Teraz MPK zastanawia się nad systemem ostrzegania motorniczych o maszynach stojących na tym samym torze. Nieuwaga motorniczego, zbyt duża prędkość na mokrych torach, a może ograniczona ekranami dźwiękochłonnymi widoczność – to niektóre z możliwych przyczyn wczorajszego wypadku tramwajów na ul. Nowosądeckiej. – Czekamy na orzeczenie prokuratury – mówi Marek Gancarczyk, rzecznik Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego.
Do wypadku doszło po tym, jak o godz. 8.40 tramwaj linii 34 zatrzymał się na przystanku Bieżanowska, przy skrzyżowaniu ulic Nowosądeckiej i Wielickiej. Jeden z pasażerów dostał ataku padaczki. Wezwano karetkę, więc tramwaj czekał na jej przybycie na przystanku. Za nim w ciągu kilku minut ustawiły się trzy tramwaje, które czekały na udrożnienie torów. Ostatnim w kolejce był tramwaj typu 105Na obsługujący kolejny kurs linii 34 – do szczytu wzniesienia na Nowosądeckiej brakowało kilkudziesięciu metrów. Kilka minut przed dziewiątą doszło do zderzenia. Zza wzniesienia wyjechał bombardier obsługujący linę 6. Motorniczy tej maszyny nie wyhamował przed kolejką tramwajów i uderzył w tył stojącej '105′.
– W wypadku 15 osób zostało poszkodowanych. Głównie były to potłuczenia, ale jedna osoba miała też złamany palec. Wszyscy byli opatrzeni na miejscu i na kilka godzin trafili do szpitala – mówi Gancarczyk. – Motorniczy tramwaju, który został uderzony, ma złamaną rękę – dodał.
Zdaniem przedstawicieli MPK przebieg wypadku dowodzi, że w krakowskich tramwajach coraz bardziej potrzebny jest system ostrzegania o odległości do następnej maszyny na torze. – Tramwajów będzie coraz więcej. Na trasie między Kurdwanowem a Krowodrzą będą też jeździć coraz szybciej, kiedy na dobre ruszy linia szybkiego tramwaju. Przybędzie też miejsc, gdzie przy sporej prędkości motorniczowie będą mieć ograniczoną widoczność – ocenia Gancarczyk i wylicza: przejazd nad torami pomiędzy pętlą przy Dworcu Towarowym a ul. dr. Twardego czy tunel pomiędzy rondem Mogilskim a ul. Pawią, który ma być uruchomiony za rok. – Jeśli motorniczy z odpowiednim wyprzedzeniem będzie wiedział, że ma przed sobą stojący tramwaj, z pewnością zatrzyma się przy każdej prędkości. Kiedy jest zaskoczony, może nie wyhamować, nawet gdy porusza się 20 km/h. To w końcu 30-tonowe maszyny – argumentuje.
Aby zapobiec takim sytuacjom, MPK będzie chciało wykorzystać lokalizację satelitarną tramwajów, która będzie używana w systemie sterowania światłami dla szybkiego tramwaju za rok. – W ten sposób motorniczy znałby niemal co do metra odległość od poprzedzającej go maszyny. Będziemy starali się wykorzystać tę możliwość – stwierdza rzecznik MKP.
Przerwa w ruchu na pętlę Kurdwanowską spowodowana wypadkiem trwała blisko dwie godziny. W tym czasie wszystkie tramwaje jadące w kierunku Kurdwanowa kończyły jazdę na pętli Prokocim.