Katowice: Metro na Śląsku? To przecież żaden problem
Prof. Kazimierz Kłosek, kierownik katedry dróg i mostów Politechniki Śląskiej: Ależ plany wybudowania śląskiego metra już były! Jakieś 15 lat temu pojawił się pomysł stworzenia Śląskiej Kolei Regionalnej, łączącej najważniejsze miasta aglomeracji. Część linii miała biec pod ziemią, w specjalnych tunelach. Zrobiliśmy na politechnice szczegółowe obliczenia, jak zabezpieczyć tunele przed szkodami górniczymi. Okazało się, że nie byłoby to zbyt skomplikowane technicznie. Ale ostatecznie pomysł upadł, bo kolej znalazła się w finansowych tarapatach.
Może warto dziś wrócić do tej koncepcji?
– Jestem przekonany, że prędzej czy później metro na Śląsku powstanie. Nie będziemy mieli zresztą innego wyjścia, bo dla transportu publicznego nie ma już innej alternatywy. Musi zejść pod ziemię, ponieważ na powierzchni zaczyna brakować miejsca. Jeżdżę po międzynarodowych konferencjach i wszędzie jest ten sam problem. Nie ma gdzie parkować, nie ma gdzie budować nowych domów, każda wolna przestrzeń jest koszmarnie droga. Nawet Rzym zastanawia się nad połączeniem wszystkich tamtejszych zabytków za pomocą podziemnej kolei. I nikt nie boi się, że antyczne budowle zostaną zniszczone. W Madrycie budują tunel o średnicy aż 15,5 metra. Na jednym poziomie jezdnia dla samochodów, na drugim metro, na trzecim droga dla karetek pogotowia czy straży pożarnej.
Jeżeli nie metro, to trzeba budować estakady, ale one nie zawsze się sprawdzają. Wystarczy popatrzeć na tę w Chorzowie…
Jednak w sytuacji, gdy po Śląsku jeżdżą stare autobusy i zdezelowane tramwaje, mówienie o metrze jest trochę śmieszne.
– Już chyba Einstein powiedział, że od wiedzy ważniejsza jest wyobraźnia. Ja z łatwością mogę sobie takie metro wyobrazić, tym bardziej że zmieniły się niektóre realia. Jesteśmy w Unii, która daje pieniądze na sensowne projekty komunikacyjne. Przecież nie musimy od razu budować takiego metra jak w Nowym Jorku czy Moskwie. Mówimy o połączeniu 15 najważniejszych miasta Śląska za pomocą kilku podziemnych linii kolejowych, z których w miarę często odjeżdżałyby pociągi.
Jak głębokie musiałoby być śląskie metro?
– Wystarczyłoby 10-15 metrów, by zejść poniżej fundamentów lub piwnic. W niektórych miejscach, tam, gdzie nie kolidowałoby to z tradycyjnymi drogami, linia mogłaby wychodzić na powierzchnię. Takie połączenie metra z tradycyjną koleją.
A co z kopalniami, które fedrują na Śląsku?
– W większości przypadków ich działalność nie byłaby żadnym problemem dla budowy metra. Istnieją przecież bardzo skuteczne zabezpieczenia przed szkodami górniczymi, poza tym górnictwo będzie musiało w przyszłości pomyśleć o nowoczesnych metodach eksploatacji. Na przykład zgazowaniu węgla i wydobywaniu go na powierzchnię w płynnej postaci. Wiele problemów związanych z tradycyjną eksploatacją zniknie.