Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Bydgoszcz: Autobusy i tramwaje musza mieć priorytet

infotram
21.02.2008 12:11

Jeśli miasto nie przeznaczy na poprawę funkcjonowania komunikacji miejskiej dużych pieniędzy, liczba pasażerów będzie drastycznie spadać. Trzeba działać i to szybko – pisze Krzysztof Aładowicz.
W ostatnich tygodniach przynajmniej dwa wydarzenia mogły spowodować duży odpływ pasażerów. Chodzi o kłopoty z funkcjonowaniem linii nr 69 po jej przejęciu przez firmę Mobilis oraz dwugodzinny strajk pracowników Miejskich Zakładów Komunikacyjnych.
Ratusz teoretycznie nie musi się martwić o tych bydgoszczan, którzy nie mają samochodów. Ale tych jest coraz mniej – co miesiąc w naszym mieście rejestrowanych jest 1,5 tys. aut. Jednym z czynników motywujących do zakupu pojazdu jest źle funkcjonująca komunikacja miejska, która zamiast szybko i sprawnie dowozić do pracy, wywołuje frustracje podczas czekania na przystanku z powodu opóźnień lub odwołań kursów.
Jeśli władze Bydgoszczy chcą zmienić ten stan, szybko muszą zmienić myślenie, że komunikacja jest tylko obowiązkowym balastem, który trzeba utrzymywać. Niestety, nie uda się tego zrobić bez znacznych nakładów finansowych. I nie chcę tu wcale wspominać o potrzebie rozbudowy sieci tramwajowej, co do której nasz prezydent nie jest, pomimo wieloletnich przemyśleń, przekonany. Skupię się na rzeczach, które można rozwiązać niemal natychmiast. Trzeba się tylko wziąć do ostrej i ciężkiej pracy.
A więc czas przejazdu. Dojście na przystanek, przejazd autobusem bądź tramwajem i dotarcie do celu musi być co najmniej porównywalnie długie jak dojście do parkingu i podróż samochodem. Jak tego dokonać? Trzeba nadać priorytet transportowi publicznemu w ruchu drogowym. Teraz podróż tramwajem z ul. Wyścigowej do Śródmieścia z powodu postojów na czerwonych światłach przyprawia o zawrót głowy. To nie zachęca do przejazdu tym środkiem transportu, dlatego jak najszybciej należy wprowadzić system dający pierwszeństwo tramwajom. To samo dotyczy autobusów, dla których warto byłoby wyznaczyć osobne pasy przejazdu. Może to być trudne ze względu na wąskie bydgoskie ulice, ale może warto poważnie zastanowić się nad znacznym ograniczeniem ruchu samochodów w centrum miasta, tak by do ścisłego Śródmieścia można było dojechać tylko komunikacją publiczną.
Zarząd Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej powinien także pomyśleć nad rozszerzeniem systemu biletowego. Godzinny nie rozwiąże problemu, bo przeznaczony jest tylko dla osób chcących przedostać się z jednej do drugiej części miasta. Trudno zrozumieć, dlaczego 2,2 zł ma płacić i ta osoba, która jedzie autobusem dwa przystanki, jak i ta, która niemal godzinę spędza w autobusie nr 69, by dostać się z Osiedla Tatrzańskiego na Błonie. Ten system nie jest sprawiedliwy i nie sprzyja popularności przejazdów na krótkich dystansach.
Problemem jest też rozkład jazdy. Codziennie pasażerowie widzą, jak autobusy różnych linii jadące tą samą trasą podjeżdżają na przystanki w rządku jeden po drugim, a potem na następne trzeba czekać kilkanaście minut. Albo ile kłopotów sprawia przesiadanie się, bo jeden z wozów odjechał kilkadziesiąt sekund przed przyjazdem drugiego. I nie wynika to ze złej woli kierowców, ale z błędnie skonstruowanego rozkładu jazdy.
I w końcu tabor. O ile ten autobusowy jest na całkiem niezłym poziomie, to tramwaje liczące ponad 20 lat wołają o pomstę do nieba. Trzeba mieć nadzieję, że zakup dwóch pierwszych niskopodłogowych stanowi dopiero początek ich wymiany.
Jeśli ratusz nie podejmie tych działań, bydgoszczanie w swoich samochodach będą stali w coraz dłuższych korkach. Autobusy i tramwaje staną w nich również, tyle że coraz bardziej puste.