Białystok: Tramwajem do studenckiego miasteczka?
Rok 2013 – w centrum studenci wsiadają w ekologiczny tramwaj i w 10 minut są na terenie kampusu przy ul. Ciołkowskiego. Brzmi jak bajka, ale pomysł może się urzeczywistnić. O sfinansowanie analiz potrzebnych do przeprowadzenia takiej linii stara się firma z Francji – pisze Gazeta Wyborcza. To Translohr, producent pojazdu, który porusza się na kołach, ale potrzebuje też jednej szyny do prowadzenia wagonów oraz jako uziemienia. Estetyczne i ekologiczne tramwajo-trolejbusy jeżdżą już między innymi po wąskich uliczkach Padwy i Wenecji. Nad wprowadzeniem takiego rozwiązania zastanawiają się też władze Olsztyna.
Sprowadzenie tramwajów do nas to pomysł Adama Byglewskiego, właściciela firmy Adampol z Zaścianek, jednej z największych polskich firm zajmujących się międzynarodowym i krajowym transportem samochodów. Trudno powiedzieć, czy realny, ale pierwsze drobne kroki w tym kierunku władze miasta już poczyniły.
Ponad dwa miesiące temu podczas wizyty u samorządowców we Francji, prezydent Tadeusz Truskolaski i jego zastępca odpowiedzialny za transport – Adam Poliński odwiedzali tamtejsze fabryki. Z inicjatywy Byglewskiego spotkali się też z właścicielem firmy Translohr ze Strasburga. Jest ona jedynym dostawcą na świecie lekkich, miejskich tramwajów nowej generacji.
– W Białymstoku cały czas zastanawiamy się nad tym, jak systemowo unowocześnić komunikację miejską. Jednak wprowadzenie takiego środka lokomocji to przede wszystkim kwestia stosownych analiz, które są bardzo kosztowne – mówi ostrożnie wiceprezydent Poliński. – Sami na pewno nie będziemy ich finansować, ale jeśli pojawiłyby się środki zewnętrzne i studium modernizacji miejskiej komunikacji wykazałoby, że da się u nas stworzyć taką linię, to byłoby ciekawe rozwiązanie.
Magistrat liczy więc, że takie analizy mógłby sfinansować ktoś z zewnątrz, na przykład francuski rząd. – Oczywiście, pieniądze na ten cel nie mogą pochodzić od prywatnej firmy. Jednak szef Translohra zamierza zwrócić się do rządu francuskiego o możliwość finansowania analiz z możliwością zwrotu pieniędzy, gdyby doszło do inwestycji. Władzom francuskim nie jest obojętny los lokalnych firm. Władze Białegostoku oczywiście musiałyby zlecić audyt tych analiz – tłumaczy Adam Byglewski. Biznesmen przyznaje, że jego firma mogłaby poprowadzić obsługę takiej linii tramwajowej. Łączyłaby sypialnie miasta z miasteczkami akademickimi uniwersytetu, politechniki, podstrefą ekonomiczną, która ma powstać w Białymstoku i lotniskiem regionalnym, gdyby oczywiście powstało na Krywlanach.
– Jako lokalnemu przedsiębiorcy zależy mi na rozwoju Białegostoku i jestem przekonany, że translohry są dla nas idealnym rozwiązaniem, w przeciwieństwie do kopcących po trzech latach użytkowania autobusów. Mam zapewnienie od właściciela firmy, że taki pojazd, po który inne miasta ustawiają się w kolejce, mógłby być oddany do naszego użytkowania w 2013 roku – mówi Byglewski. Oczywiście miasto ma swoje spółki komunikacyjne, ale nie ma przeszkód prawnych, abyśmy i my stanęli do przetargu na obsługę linii na jakieś 25 lat, bo tylko wtedy to się opłaci.
Miasto musiałoby też pozyskać środki na budowę infrastruktury dla translohrów – jeden kilometr kosztuje 10 mln euro. Link do źródła: http://miasta.gazeta.pl/bialystok/1,35235,5977119,Tramwajem_do_studenckiego_miasteczka_.html .