Zielona Góra: Pociąg do Berlina przez Guben
Samorządowcy liczą na polsko-niemieckie koleje. W Zielonej Górze zakończyły się 26. Międzynarodowe Wschodniobrandenburskie Rozmowy Transportowe. Głównym tematem były perspektywy połączenia kolejowego między Berlinem a Zieloną Górą –poinformowała Gazeta Wyborcza. W debacie wzięło udział prawie stu specjalistów z Polski i Niemiec. Obie strony dyskutowały o możliwościach wznowienia połączeń między nadgranicznymi regionami Lubuskiego i Brandenburgii. Od 1996 r. kilkadziesiąt połączeń kolejowych polsko-niemieckich zniknęło z map komunikacyjnych. Regres pogłębił się w 2002 r., kiedy pociągi przestały jeździć m.in. na trasie Zielona Góra – Guben. Tymczasem statystyki pokazują, że Polacy do Berlina jeżdżą coraz chętniej. W 2005 r. trzy berlińskie lotniska obsłużyły aż milion polskich pasażerów. – Kiedy mówię inwestorom, że atutem Zielonej Góry jest bliskość Berlina, to trochę ściemniam. Bo przecież brakuje nam dobrych połączeń ze stolicą Niemiec – mówi Elżbieta Polak, dyrektor gabinetu prezydent Zielonej Góry, która zajmuje się promocją miasta. Dodaje, że Zielona Góra powinna zaangażować się w przywrócenie pociągów do Niemiec. Do Berlina można teraz jechać albo przez Frankfurt nad Odrą, albo przez Forst i Cottbus. Ale w obu wypadkach pasażer musi się przesiadać przynajmniej dwa razy. – Dlatego pociąg do Guben byłby najlepszym rozwiązaniem. Stamtąd do Berlina pociągi jeżdżą już co godzinę, więc przesiadka nie byłaby problemem – mówi Polak. Okazuje się, że szansą na przywrócenie połączenia między Zieloną Górą a Guben mogą być cztery nowe szynobusy, które pojawią się w województwie lubuskim do 2008 r. – Nowe szynobusy będą wprawdzie jeździć na już ustalonych liniach. Te trasy nie mogą się zmienić przez pięć lat, ze względu na współfinansowanie zakupu przez Unię Europejską. Jednak do Guben mógłby jeździć któryś ze starych szynobusów – wyjaśnia Piotr Tykwiński, dyrektor Departamentu Gospodarki w Urzędzie Marszałkowskim. Nie potrafi jednak podać konkretnych terminów wznowienia trasy do Guben. – Wszystko zależy od zaangażowania i umiejętności negocjacyjnych samorządów – tłumaczy.