Warszawa: Za osiem lat w dwie godziny do Gdańska
Wreszcie rozpoczyna się remont zniszczonych torów z Warszawy do Gdańska. Na razie na odcinku od Dworca Wschodniego do Legionowa. Niestety nie będzie dodatkowych przystanków, a niektórzy mieszkańcy Białołęki blokują budowę wiaduktów nad torami. Tory z Warszawy do Trójmiasta są bardzo zaniedbane. Jeszcze w połowie lat 90. InterCity Kaszub trasę ze stolicy do Gdańska pokonywał w 3 godz. 12 minut. Teraz jedzie ponad cztery godziny, a ekspresy nawet o pół godziny dłużej. To ma się jednak zmienić. Jak obiecuje prezes spółki PKP Polskie Linie Kolejowe Krzysztof Celiński, za kilka lat podróż do Gdańska klasyczny express z lokomotywą zajmie 2 godz. 43 minuty, a tzw. składem zespolonym typu TGV lub Pendolino, które chce kupić spółka Intercity – tylko 2 godz. 14 minut. Według optymistycznych założeń będzie to możliwe w 2012 przed mistrzostwami Europy w piłce nożnej, a według realistycznych – dopiero w 2015. Na pierwszy ogień do remontu idą tory na jednym z bardziej zniszczonych odcinków z Dworca Wschodniego do Legionowa a także w Nasielsku, gdzie ma powstać nowoczesne centrum sterowania ruchem. Roboty zaczną się pod koniec wakacji i potrwają do początku 2009 roku. Już wtedy nieco skróci się także czas przejazdu nie tylko pociągów dalekobieżnych, ale także podmiejskich. Prace będą kosztować aż 600 mln zł. Jak tłumaczą kolejarze, zakres prac jest jednak ogromny. Trzeba nie tylko wymienić tory i podłoże, ale także złagodzić łuki i przebudować wiadukty np. koło Tesco u zbiegu Radzymińskiej i al. 'Solidarności’ i koło ronda Żaba. Przystanki: Praga, Żerań, Płudy, Choszczówka będą wyremontowane i przystosowane dla niepełnosprawnych. Problem w tym, że część z nich znajduje się daleko od osiedli i niewiele osób z nich korzysta. Kolejarze zlekceważyli zaś propozycje Społecznego Rzecznika Niezmotoryzowanych Krzysztofa Rytla, by zbudować nowe przystanki koło osiedli Bródno, w pobliżu Bartniczej, a także przy rondzie Żaba koło Targówka oraz przy Tesco, obok Radzymińskiej, gdzie mógłby powstać węzeł przesiadkowy z samochodów czy autobusów. Według niektórych specjalistów te przystanki byłyby bardziej przydatne niż nowy peron w 11 tys. we Włoszczowie na Centralnej Magistrali Kolejowej, którego budowę wymusił rok temu obecny wicepremier Przemysław Gosiewski. Tymczasem budowę tych przystanków dla Szybkiej Kolei Miejskiej postulowała już w kampanii wyborczej Hanna Gronkiewicz-Waltz. Teraz Michał Dąbrowski z Zarządu Transportu Miejskiego liczy, że jeszcze nic nie jest stracone. Dyrektor Leszek Ruta zamierza rozmawiać w sprawie przystanków ze spółką Polskie Linie Kolejowe. Tymczasem kolejarze zmagają się z innym problemem. Remont linii gdańskiej i przystosowanie jej do prędkości 200 km na godz. wymuszą likwidację przejazdów przez tory. Mają zostać zastąpione wiaduktami. W Warszawie dotyczy to dzielnicy Białołęka, gdzie korki tworzą się przed przejazdami w Płudach i Choszczówce. Niestety wiadukty prędko nie powstaną, bo ich budowie sprzeciwiają się niektórzy mieszkańcy. Nie chcą sprzedać fragmentów działek pod budowę poszerzonych dojazdów przy ul. Klasyków i Mehoffera. Kolejarze skarżą się, że pomóc w tej sprawie nie chce Zarząd Dróg Miejskich. Mógłby on skorzystać z tzw. specustawy drogowej, która przyspiesza wywłaszczenie gruntu. Wiceprezydent Jacek Wojciechowicz w rozmowie z 'Gazetą’ obiecał interwencję w tej sprawie. Remont torów na linii do Gdańska na dobre rozpocznie się dopiero pod koniec wakacji. Kolej nie chce na razie utrudniać przejazdu pociągom nad morze. Potem trzeba będzie liczyć się z utrudnieniami. Tymczasowy rozkład najprawdopodobniej zostanie ogłoszony w sierpniu.