Warszawa: Pasażerowie stłoczeni jak sardynki
Nieopisany ścisk panuje w pociągach w kierunku Wołomina. Pasażerowie narzekają, że remont torowiska został fatalnie przygotowany. Najgorzej jest rano. Na niektórych stacjach, np. w Zielonce czy Ząbkach, pasażerowie nie mogą wejść do środka. – Jest tragicznie. Rozkłady zostały tak poszatkowane, że podróż pociągiem staje się koszmarem. Chyba przesiądę się do prywatnego autobusu – mówi Lucyna Karniewska z Kobyłki.
Inni narzekają na wolne tempo robót na torach. – Niewiele się dzieje. Nie sprowadzili nawet maszyny, która znacznie przyspieszyłaby roboty. Wszystko robi się ręcznie – denerwuje się Janusz Markowski z Wołomina.
Rzeczniczka Kolei Mazowieckich Donata Nowakowska twierdzi, że za kłopoty pasażerów jej firma nie odpowiada. – Zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy. Wydłużyliśmy składy. Roboty na torach zleca spółka Polskie Linie Kolejowe. Rzeczywiście mogliby je usprawnić, po godz. 16 podobno nikogo już nie ma placu budowy – mówi.
Przedstawiciele spółki PKP Polskie Linie Kolejowe też nie czują się winni. – Przecież Koleje Mazowieckie mogły uruchomić autobusową komunikację zastępczą, która złagodziłaby skutki remontu – twierdzi Ryszard Bandosz z regionalnego oddziału PKP PLK.
I zapewnia, że prace prowadzone są od świtu do zmierzchu. – To zrozumiałe, że z okien pociągu czasem nie widać robotników. Ze względów bezpieczeństwa w czasie przejazdu składu prace muszą być na chwilę wstrzymane – podkreśla Bandosz. Dodaje, że do prac na linii do Wołomina i Tłuszcza nie dało się sprowadzić maszyny, która szybko wymienia podtorze, bo wzdłuż linii ułożone są kable i mogłyby zostać zniszczone.
Dlaczego Koleje Mazowieckie nie uruchomiły zastępczego autobusu? – Bo z Wołomina czy z Tłuszcza do Warszawy nie ma dobrej drogi. Autobusy utykałyby w korkach – twierdzi Donata Nowakowska.
Prywatni przewoźnicy autobusowi jeżdżący z Wołomina potrafią jednak wykorzystać remont torów. Część pasażerów już się do nich przesiadła. Ci, którzy nadal będą jeździć koleją, muszą się liczyć z kłopotami przynajmniej do końca listopada. Wtedy ma się zakończyć przebudowa torów z Dworca Wileńskiego do Zielonki. Tory będą przystosowane do prędkości 100 km na godz.
Roboty na torach prowadzone są jeszcze na trzech liniach: do Legionowa, Piaseczna i Otwocka. Tam jednak ograniczenia są nieco mniejsze. W spółce Polskie Linie Kolejowe twierdzą, że prace są konieczne, żeby na tory można było wpuścić nowoczesne pociągi. Pierwsze składy mają się pojawić w przyszłym roku. Po remontach zniknie większość drastycznych ograniczeń prędkości.Teraz na niektórych odcinkach pociągi muszą zwalniać nawet do 20 km na godz.