Warszawa: Kreatywna rachunkowość a’la PKP
Miał być historyczny zysk, a jest jak zawsze – strata. I blamaż. Lepiej było poczekać na audytora.
W kwietniu zarząd PKP zwołał konferencję prasową, z udziałem szefa resortu infrastruktury, żeby ogłosić historyczny komunikat: w 2007 r. kolej znalazła się na plusie. Po chudych, ciężkich latach, kiedy nie dofinansowana, pozostawiona sama sobie firma pokazywała tylko straty, to rzeczywiście było osiągnięcie. Wynik był skromny – 77 mln zł, ale zawsze jednak na plus. W poprzednich latach straty sięgały setek milionów.
Już wtedy smak sukcesu psuł nieco fakt, że wynik udało się zrobić w dużej mierze dzięki jednorazowym transakcjom przeprowadzonym przez jedną ze spółek grupy – PKP Przewozy Regionalne, które sprzedały taboru i udziały w Kolejach Mazowieckich samorządowi Mazowsza, co pozwoliło zadłużonemu po uszy i wiecznie notującemu stratę przewoźnikowi pokazać zysk – 40 mln zł. Też historyczny. Poprzedni rok PKP PR zakończył na dużym minusie – 142 mln zł.
Andrzej Wach pytany przez nas wtedy, czy udało by sie wypracować zysk bez one offowej transakcji, odpowiedział, że tak, wynik wyniósłby 'zero plus’.
Rzeczywistość, a w zasadzie audytor, zweryfikowała jednak optymistyczne zapowiedzi szefa PKP. Nie ma ani plusa, ani zera. Jest minus. I to solidny. Z raportu rocznego grupy wynika, że w 2007 r. strata wyniosła 118 mln zł. Znacznie niższe są też przychody. W kwietniu PKP chwaliły się, że wpływy do kolejowej kasy wzrosły do 11,2 mld zł. Tymczasem, owszem, były wyższe niż rok wcześniej, ale wyniosły 9,4 mld zł.
Michał Wrzosek, rzecznik grupy, tłumaczy, że wiosną PKP podawały szacunkowe wyniki, a poza tym mówiły nie o zysku netto, ale o zysku z działalności gospodarczej. To rzeczywiście dwie różne sprawy, choć podczas kwietniowej konferencji nie zostało to jasno wyartykułowane, o czym świadczą informacje, jakie potem znalazły się w mediach. Mowy w nich nie ma o zysku z działalności gospodarczej. Ale zakładając, że o tę pozycję wyników grupie od początku chodzi, to bardzo trudno dociec, jak kolejarze go wyliczyli. Z raportu rocznego wynika, że PKP na działalności operacyjnej miały 133 mln zł straty, a na działalności finansowej minus 68 mln zł.
– Próbowaliśmy się rozeznać w informacjach podawanych przez kolej. Bezskutecznie. Nie po raz pierwszy okazuje się, że mamy dwa standardy księgowości: międzynarodowe i PKP – kwituje Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR, który od początku sceptycznie traktował zapowiedzi szefa PKP.