Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Warszawa: Kradzież kabli wstrzymała pociągi

inforail
22.08.2007 20:57

Złodzieje miedzianych kabli na dwa dni sparaliżowali ruch kolejowy w Warszawie. We wtorek rano stanęło 80 pociągów podmiejskich, wcześniej aż 233 dalekobieżne. Sądny dzień – mówił we wtorek dyżurny peronu szóstego na Dworcu Wschodnim. Od godz. 4 do 11 nie wjechał tam punktualnie żaden pociąg podmiejski. Do pracy spóźniły się tysiące ludzi jadących m.in. z Łowicza, Grodziska Maz. i Skierniewic. Setki innych czekały na peronach.
Pasażerowie nie mogli się dowiedzieć, dlaczego ich pociągi nie przyjeżdżają. Próżno było szukać nawet odręcznie wypisanych kartek. – Wszystkiego można było się dowiedzieć w okienkach informacji. Nadawaliśmy też komunikaty przez megafony – zapewnia Krzysztof Łańcucki, rzecznik Polskich Linii Kolejowych. Ale na Dworcu Wschodnim dowiedzieliśmy się, że z głośników płynęła tylko sucha informacja o 'opóźnieniach z przyczyn technicznych’.
Bałagan spowodował, że wielu pasażerom puszczały nerwy. Do budki jednego z dyżurnych peronów przychodzili zniecierpliwieni ludzie. – Tłumaczyłem, komu mogłem, ale i tak się nasłuchałem wyzwisk – opowiada kolejarz. A opóźnienia były spore – od ośmiu minut do ponad godziny. Rekordzistą był pociąg SKM do Pruszkowa, który miał odjechać o 5.21, a ruszył 67 minut później. Oprócz niego we wtorkowy poranek spóźniło się 81 innych składów.
– Ja to już jestem przyzwyczajona. Codziennie się spóźniają. Jak który przyjedzie punktualnie, to się nawet dziwię – mówiła Małgorzata Madej ze Śródborowa. Jej pociąg dotarł do Olszynki Grochowskiej z dziesięciominutowym opóźnieniem.
Zamieszanie spowodowali złodzieje, którzy we wtorek o godz. 4 rano ukradli 20 m kabla zasilającego semafory przy Dworcu Stadion. Wtedy wszystkie semafory na linii średnicowej pokazały czerwone światło i żaden pociąg nie mógł wjechać do Śródmieścia. Część tych do Dworca Zachodniego utknęła na Wschodnim i tam musieli wysiąść pasażerowie. Kolejarze ratowali się, koordynując przejazdy telefonicznie. Niektóre składy podmiejskie skierowali przez Dworzec Centralny, więc ominęły przystanki: Stadion, Powiśle, Śródmieście i Ochota. Tylko niektóre ruszyły zwykłą trasą. Normalny ruch przywrócono dopiero o godz. 10.40.
Dlaczego kolejarze nie informowali w lokalnych mediach o tym, że mają takie problemy? – To byłaby dezinformacja i straszenie ludzi. Mogliby pomyśleć, że pociągi w ogóle nie jeżdżą. A jeździły, tylko z opóźnieniami – odpowiada Krzysztof Łańcucki.
To już druga tak dotkliwa kradzież na kolei w tym tygodniu. W poniedziałek po południu z wiaduktu nad ul. Targową zniknęło 10 m kabla. Trzeba było wstrzymać 233 pociągi dalekobieżne, które nie mogły dojechać na Dworzec Centralny. Część z nich skierowano torami linii podmiejskich.