Warszawa: Dalsza gra w „spółkowanie” tym razem kasy biletowe
O tym, że polska kolej to obraz nędzy i rozpaczy widzi chyba każdy. Każdy za wyjątkiem samego PKP. Powoływanie co rusz różnych mniej lub bardziej podejrzanych spółek, przejmowanie jednych spółek przez drugie, transfer majątku między spółkami czy inne takie działania można już chyba określić mianem „spółkowanie”. Byłby to więc już drugi neologizm związany z koleją po „usamorządowieniu”. Tym razem PKP postanowiło powołać do życia spółkę PKP Bilety Kolejowe… . Zasadność tego pomysłu jest na tyle irracjonalna, że oprócz stworzenia monopolisty na rynku biletów kolejowych w Polsce nie wnosiłaby żadnych korzyści, Na dzień dobry bowiem przewoźnicy a dokładniej pasażerowie zapłaciliby 9% prowizji za wydanie biletu kolejowego! Wobec trendów na zachodzie, gdzie przechodzi się na sprzedaż przez internet oraz za pomocą automatów, gdzie bilety są tańsze PKP stwierdza, że należy rozwijać odrębną sprzedaż biletów. Tłumaczenie za takim rozwiązaniem jest takie, iż spółka ta sprzedawałaby bilety na wszystkich przewoźników, którzy mogliby pozyskiwać udziały w tej spółce. Jednak co takiej ArrivaPCC z 2% udziałów w spółce, w której nie będzie miała żadnej kontroli? Po co pasażerom bilety o 9% droższe? Jeżeli przewoźnicy sami nie będą widzieli korzyści z prowadzenia wspólnych kas oraz wspólnego rozliczania się i prowadzenia wspólnych taryf przewozowych, wówczas odrębna spółka kasy biletowe nigdy nie doprowadzi do porozumienia stron mających sprzeczne interesy. Wobec tego rodzi się pytanie po co i komu ta spółka jest potrzebna i jedyne wyjaśnienie może się kryć po stronie miejsc pracy. Jedyną korzyścią tej spółki będzie bowiem zachowanie dotychczasowych struktur kadrowych pod nową nazwą i centralą w Warszawie. To z kolei zapieczętuje stare układu i pozwoli zachować ważną rolę central związków zawodowych. Bowiem w przeciwnym wypadku przedsiębiorstwa przewozowe same zaczną organizować sieć sprzedaży, gdzie strefa odpowiedzialności zmaleje i rozpłynie się na mniejsze miasta, stawiając ponownie lokalnych liderów związków zawodowych na ważniejszej pozycji niż władzę centralną.
Jak podkreśla Maciej Królak, rzecznik Arrivy w wypowiedzi dla Rzeczpospolitej: „Moje wątpliwości budzi przede wszystkim fakt, że będzie to kolejna spółka w holdingu PKP. W Wielkiej Brytanii problem wzajemnej sprzedaży biletów przez przewoźników został rozwiązany przez powołanie specjalnego stowarzyszenia czuwającego nad rozliczeniami. Kasy są z reguły własnością tej spółki kolejowej, która z danego dworca odprawia najwięcej pociągów.”
Jak więc widać zarząd PKP S.A. chce po raz kolejny „uszczęśliwić”pasażerów dla osiągnięcia własnych korzyści poprzez dalsze „spółkowanie”. W Polsce nie trzeba kolejnej centralnej spółki do sprzedaży biletów, tylko ustalenia jasnych zasad rozliczania się między przewoźnikami oraz określenia parametrów technicznych potrzebnych do kompatybilności systemów kasowych. Wobec tego całego pomysłu rodzi się kolejna, bardziej praktyczna myśl, aby PKP S.A. utworzyło w końcu spółkę PKP Przewozy Muzealne, gdzie skieruje połowę taboru kolejowego w Polsce i aportem włoży jeszcze setki linii kolejowych pamiętających ostatnie modernizację w okresie wojennym i wczesnym PRL. Oczywiście tą całość należy dokrasić dopłatą za przejazd muzealny i już mamy przepis na przyszłą kolej w Polsce. Taka przyszłość nas czeka jeżeli linie lotnicze nie przejmą najdłuższych krajowych relacji.