Najnowsze w Infoship
Brakuje najnowszych.

Turyści na tory!

inforail
21.08.2007 20:06
Z mapy Polski znika coraz więcej linii kolejowych. Część z nich zostaje rozebrana, inne niszczeją powoli w zapomnieniu. Tymczasem, nawet gdy chwilowo nie jeżdżą po nich pociągi, w przyszłości mogą się okazać potrzebne. Co więcej, jest wiele metod ich zagospodarowania. W poniższym artykule przedstawimy kilka takich rozwiązań. Chcielibyśmy również zwrócić uwagę na ich walory turystyczne.
Karkonoskie Drezyny Ręczne
Nie zwijajmy torów…
Obecnie na wielu polskich liniach kolejowych zawieszono ruch. Miejmy nadzieję, że tylko do czasu uzdrowienia fatalnej sytuacji finansowej spółek PKP, która jest ewenementem w skali kontynentu. Dość powiedzieć, że cała polska kolej przewozi tylu pasażerów rocznie, ile w Niemczech sam berliński S-Bahn i pięciokrotnie mniej niż 50 lat temu. Tymczasem koleje brytyjskie przewiozły w zeszłym roku najwięcej pasażerów od 50 lat, a wielkość przewozów rośnie tam o niemal 20% co roku.
Również w Polsce można zauważyć pewne oznaki odbijania się od dna. Straty najsłabszych spółek kolejowych systematycznie się zmniejszają, a wiele już przynosi zyski (np. PKP Intercity). W ostatnich dwóch latach udało się wznowić regularny ruch pasażerski na kilku nieczynnych przez lata liniach, np: Brzeg – Nysa, Kluczbork – Opole, Sławno – Darłowo, Wałcz – Piła, Ełk – Olecko. Co więcej, wiele samorządów intensywnie poszukuje rozwiązań dla ponownego uruchomienia następnych. Przykładowo, starostwo w Hajnówce przejęło linię Hajnówka –Białowieża i przygotowuje projekt unijny na jej modernizację i zakup szynobusu. Wójt gminy Sokoły doprowadził zaś do wznowienia ruchu towarowego z Łap dla swoich przedsiębiorców, a docelowo zamierza przejąć całą linię Łapy –Ostrołęka i wznowić na niej ruch pasażerski. Bardzo ambitne są też plany samorządów Euroregionu Nysa, które z funduszy Interreg zamierzają przywrócić do życia kilka linii w rejonie Lubania i Lwówka Śląskiego.
Pyrzyckie Koleje Drezynowe
… także tych wąskich
Warto również zwrócić uwagę na działalność Stowarzyszenia Kolejowych Przewozów Lokalnych, które w porozumieniu z gminami przejęło i wznowiło ruch na szeregu kolei wąskotorowych: Śmigielskiej, Krośniewickiej, Kaliskiej, Mławskiej, Nałęczowskiej, Przeworsko – Dynowskiej. Na większości z nich prowadzi ruch towarowy, w tym przewożenie całych wagonów normalnotorowych na wąskotorowych platformach. W ten sposób do lokalnych przedsiębiorców docierają ładunki nawet z Ałma-Aty! Poza tym stowarzyszenie uruchamia regularne przewozy turystyczne. Na przykład sezonowe przejazdy kolejką Przeworsko –Dynowską w każdą sobotę i niedzielę należą do największych atrakcji turystycznych Podkarpacia (najdłuższy w Europie tunel wąskotorowy) i gromadzą za każdym razem po kilkuset uczestników.
Na kolejkach Śmigielskiej i Krośniewickiej prowadzone są nawet codzienne przewozy pasażerskie, dowożące mieszkańców Śmigla i Krośniewic na pociągi normalnotorowe.
Ciekawostką jest kolejka Pleszewska, która ma tory trójszynowe, umożliwiające ruch taboru zarówno wąsko-, jak i normalnotorowego. A wszystko to przy zapachu frytek, gdyż cały tabor spalinowy SKPL napędzany jest biodieslem, dzięki projektowi na który finansowanie pozyskało Zielone Mazowsze. SKPL prowadzi rozmowy z szeregiem gmin, w sprawie wznowienia ruchu na liniach normalnotorowych.
Puśćmy drezyny
Tam, gdzie na wznowienie przewozów kolejowych na razie nie ma szans, można postawić na turystykę drezynową. To naprawdę świetna atrakcja turystyczna. Podziw budzi rozmaitość pojazdów, wykonywanych najczęściej chałupniczo przez zapaleńców, czasem na bazie rowerów lub samochodów osobowych. Takich inicjatyw jest już w kraju kilkadziesiąt, m.in. w Piasecznie, Trójmieście, Puszczy Białowieskiej, górach Sowich, Kościanie, czy Ełku (patrz tabela). Cieszą się one powodzeniem, gdyż przejazd drezyną jest oryginalną i niedrogą atrakcją, z której skorzystać można indywidualnie, bądź w grupie. Doskonale nadaje się ponadto na wycieczkę klasową lub firmowy wyjazd integracyjny. Koszty przejazdów bywają różne –zależą od liczby osób i długości trasy. Za krótką przejażdżkę możemy zapłacić dosłownie kilka złotych (np. Karkonoskie Drezyny Ręczne, Krzywińska Kolej Drezynowa). Dłuższa przygoda kosztować nas będzie średnio 15-25 zł (np. półtoragodzinny przejazd organizowany przez Stowarzyszenie „Bractwo Drezynowe”). Można na drezynie spędzić także cały dzień –przykładowo Grodziska Kolej Drezynowa oferuje 10 godzinne wyprawy za jedyne 35 zł od osoby! A gdyby dla kogoś to było mało, większość organizatorów przejazdów organizuje też dodatkowe atrakcje –np. wyścigi, ogniska, a nawet survivale. Dla miłośników historii i militarystyki polecamy zaś wizytę w jednym z najciekawszych i największych obiektów pomilitarnych w Europie –Międzyrzeckim Rejonie Umocnionym. Tam, 30 m pod ziemią, zobaczyć można wojskową drezynę o napędzie ręcznym, a także podziemny dworzec kolejki wąskotorowej.
Piaseczyńska Kolej Wąskotorowa
Byle do lepszych czasów
Liczy się jednak nie tylko turystyczna atrakcyjność przewozów drezynowych. Ważne, że takie zabawy ucinają zazwyczaj dyskusje o rozbiórce linii i pozwalają przeżyć infrastrukturze kolejowej do “lepszych czasów”. Tak stało się na przykład w Karpaczu, gdzie plany rozbiórki torów pod ścieżkę rowerową były już bardzo zaawansowane. Zostały one jednak uratowane dzięki działalności KDR –Karkonoskich Drezyn Ręcznych, których misją stała się rewitalizacja linii kolejowych łączących Karpacz, Podgórzyn, Mysłakowice oraz Kowary i Jelenią Górę. Oprócz uruchomienia przejazdów drezynowych, założyciele KDR podjęli działania, zmierzające do przekazania majątku publicznego znajdującego się w posiadaniu PKP S.A. na rzecz jednostek samorządu terytorialnego, które mógłyby go wykorzystać racjonalnie i z pożytkiem dla społeczności lokalnej. Oprócz przywrócenia połączenia kolejowego planowane jest także utworzenie centrum kultury na bazie Dworca Kolejowego w Karpaczu (przy zachowaniu jego pierwotnej funkcji), co pozwoli zarówno na realizację lokalnej polityki transportowej, jak i turystycznej. Na rzecz przejęcia od PKP przez lokalne samorządy nieczynnych odcinków linii kolejowych działają także np. Pyrzyckie Koleje Drezynowe utworzone na Pomorzu Zachodnim przez Towarzystwo Miłośników Kolei Drezynowych i Zabytków Kolejnictwa. Działają one dopiero od roku, ale prężnie propagują ideę rewitalizacji nieczynnych linii dla uruchamiania turystycznego ruchu drezynowego. Jak mówi Dariusz Trzciński Prezes TMKDiZK – Pyrzyckie Koleje Drezynowe są priorytetem, ale na terenie województwa znajdują się nieczynne linie kolejowe, które posiadają o wiele więcej
walorów widokowych, architektonicznych, zabytkowych, czy wreszcie kulturowych. Chcemy zająć się także ratowaniem tych linii, a w szczególności linii Worowo –Resko –Płoty –Wysoka Kamieńska –opowiada Trzciński.
Pożyteczność i atrakcyjność tego typu przedsięwzięć powoduje, że coraz więcej osób się w nie angażuje. Czasem mają pomysł, lecz brak im środków na uruchomienie przejazdów. Często zaś problematyczne okazuje się zdobycie zezwolenia od właściciela torów na ich wykorzystanie. Mimo to, warto inwestować w drezyny, gdyż przynoszą one wiele satysfakcji, pożytku, a także dochodu – gdy zrobić z nich atrakcję turystyczną. Wśród inwestycji w fazie planowania wymienić można chociażby Puszczańską Kolej Drezynową, która powstać ma w okolicach Białowieży, czy też Turystyczną Kolej Drezynową, tworzoną przez Stowarzyszenie na rzecz Kolei Wieluńsko –Wrocławskiej. Z pewnością istnieje w kraju jeszcze więcej lokalnych, nie znanych szerszemu gronu drezynowni, zachęcamy więc czytelników do indywidualnych poszukiwań podczas wyjazdów wakacyjnych. A ci, których zauroczy świat drezyn być może zdecydują się na otwarcie własnej kolejki…
Trasy drezynowe w Polsce
Nadzieja na przyszłość
Jak widać, powstaje w Polsce coraz więcej inicjatyw wykorzystujących porzucone przez PKP torowiska. Często są to nieduże, lokalne przedsięwzięcia, z czasem jednak potrafią się przekształcić w atrakcję turystyczną znaną nie tylko w regionie, ale i w całej Polsce. Pozwala to na zachowanie linii kolejowych, które inaczej uległy by całkowitej destrukcji, a powrót regularnych przewozów byłby na nich niemożliwy. Tymczasem, dzięki działaniom podtrzymującym lub rewitalizacyjnym zachowany zostaje ich potencjał, który w przyszłości będzie mógł zostać wykorzystany.
Artykuł pochodzi z Biuletynu Centrum Zrównoważonego Transportu 'Zielone Światło’ nr 11/2007. Całośćdostępna pod adresem: http://www.czt.zm.org.pl/?a=czt.biuletyn .