Szczekociny: Nowe ustalenia w sprawie katastrofy, jeden pociąg nie hamował

inforail
03.12.2012 12:44
Jeden z pociągów, które w marcu tego roku zderzyły się pod Szczekocinami, w ogóle nie hamował – to jedno z ostatnich ustaleń toczącego się śledztwa w sprawie katastrofy. Postępowanie właśnie zostało przedłużone o kolejne trzy miesiące, do 3 marca przyszłego roku – poinformował Tomasz Ozimek z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie. W czołowym zderzeniu dwóch pociągów zginęło 16 osób, 98 odniosło obrażenia. Zarzuty usłyszało dwoje dyżurnych ruchu. Jednym z najważniejszych dowodów w śledztwie jest opinia biegłych z zakresu transportu szynowego, którzy dokonali odczytu z rejestratorów obu lokomotyw. W jednym przypadku było to bardzo trudne, ponieważ rejestrator był zniszczony po katastrofie – mówią śledczy. Jak wynika z opinii biegłych, jeden z pociągów, relacji Warszawa-Kraków, na krótko przed katastrofą jechał 100 km/h. – 400 metrów przed zderzeniem rozpoczął manewr hamowania, w chwili zderzenia miał prędkość 40 km/h – powiedział Ozimek. Zaskoczeniem dla śledczych jest informacja na temat szybkości drugiego pociągu, relacji Przemyśl-Warszawa. Okazało się, że jechał on 98 km/h i w ogóle nie zaczął hamować. – Zbyt wcześnie na odpowiedź na pytanie, dlaczego tak było. Mamy nadzieję, że dowiemy się tego z ostatecznej opinii biegłych – powiedział prokurator. Do tej pory w śledztwie przesłuchano około 200 świadków. 166 z nich to pasażerowie obu pociągów, pozostali to pracownicy różnych spółek kolejowych. W ostatnim czasie do prokuratury dotarły też dane kilkunastu obywateli Hiszpanii i Francji, którzy jako poszkodowani w katastrofie zwrócili się do ubezpieczyciela jednej ze spółek kolejowych o wypłatę odszkodowania. Wkrótce polska prokuratura wystąpi do prokuratur w Hiszpanii i Francji o przesłuchanie tych osób w charakterze świadków, w ramach międzynarodowej pomocy prawnej.
3 marca wieczorem w pobliżu Szczekocin k. Zawiercia – na zjeździe z Centralnej Magistrali Kolejowej w kierunku Krakowa – zderzyły się czołowo pociągi TLK 'Brzechwa’ z Przemyśla do Warszawy i Interregio 'Jan Matejko’ relacji Warszawa-Kraków. Pociąg Warszawa-Kraków wjechał na tor, po którym z naprzeciwka jechał pociąg Przemyśl-Warszawa. Według prokuratury dyżurny ze Starzyn Andrzej N. doprowadził do skierowania pociągu Warszawa-Kraków na niewłaściwy tor, co spowodowało czołowe zderzenie z drugim składem. Dyżurnym postawiono zarzuty nieumyślnego spowodowania katastrofy kolejowej. Andrzej N. jest podejrzany ponadto o poświadczenie nieprawdy w dokumentacji dotyczącej ruchu pociągów.