Radom: Od lipca pociągi pojadą objazdem do stolicy
Od 1 lipca do końca czerwca przyszłego roku całkowicie wyłączony z ruchu będzie odcinek linii kolejowej między Warszawą Zachodnią a Okęciem. Dla radomian dojeżdżających do pracy do prawdziwy dramat – czytamy w Gazecie Wyborczej. Zamknięcie ruchu na tej części trasy spowodowane jest generalnym remontem linii. Obecnie trwa rozstrzyganie przetargu na modernizację odcinka. W ubiegłym tygodniu kolejarze otworzyli dwie oferty firm chętnych do przebudowy – za 205 i 208 mln zł. Spółka Polskie Linie Kolejowe zapowiada, że przetarg zostanie rozstrzygnięty w ciągu tygodnia. – Na razie trwa sprawdzanie ofert pod względem merytorycznym – mówi Krzysztof Łańcucki, rzecznik PLK. Dlaczego prace na dziewięciokilometrowym odcinku torów mają trwać aż rok? – Trzeba pamiętać, że chodzi nie tylko o remont tego odcinka, ale także o prace przygotowawcze do budowy łącznika z lotniskiem na Okęciu – wyjaśnia Łańcucki. Podkreśla, że zakres prac, jaki trzeba wykonać, jest spory, wymieniony zostanie tłuczeń pod torami, same tory i podkłady. Konieczne jest także zamontowanie nowej trakcji elektrycznej i urządzeń m.in. sterowania ruchem. Przy okazji powstaną dwie dodatkowe stacje – pod Al. Jerozolimskimi niedaleko Blue City i obok ul. Żwirki i Wigury przy salonie Fiata Carserwis. W poniedziałek i wczoraj prowadzono rozmowy dotyczące trasy objazdu, jaką będą w tym czasie kursować pociągi. Jak najszybciej mają się rozpocząć pracę nad nowym rozkładem jazdy, przygotuje go PLK na prośbę przewoźników, którzy później przekażą go podróżnym. – Będziemy się starali, żeby zmiany były jak najmniej dotkliwe dla pasażerów, bo mamy świadomość, że wielu z nich dojeżdża pociągami pośpiesznymi do pracy. Rozważane są różne warianty nowej trasy m.in. przez Dęblin i Pilawę – mówi Łukasz Kurpiewski, rzecznik PKP Przewozy Regionalne. Następnie pociągi odbijałyby na Otwock, albo Mińsk Mazowiecki. Dwa inne proponowane przez Przewozy Regionalne objazdy biegną na zachód od linii Warszawa – Radom -Kraków. Według pierwszego z nich pociągi z Warszawy jechałyby w kierunku Grodziska Mazowieckiego, później wjeżdżałyby na Centralną Magistrale Kolejową, a następnie przez miejscowość Szeligi i Czachówek wracały na ósemkę, czyli linię do Radomia. Druga koncepcja zakłada, że pośpieszne jechałby CMK aż do Idzikowic i z tej miejscowość trasą 22 (od strony Tomaszowa Mazowieckiego) docierały do Radomia. Kolejarze nie chcą na razie mówić, o ile wydłuży się czas przejazdu. Jest jednak pewne, że którakolwiek trasa zostanie wybrana, podróż zajmie przynajmniej kilkadziesiąt minut więcej. Nie wiadomo też jeszcze, jak będą kursowały pociągi spółki Koleje Mazowieckie. – Czekamy na oficjalną informację od PLK w sprawie zamknięcia tego odcinka – mówi Donata Nowakowska, rzeczniczka KM. Pasażerowie są przerażeni (w Warszawie pracuje kilkanaście tysięcy radomian, część z nich dojeżdża do stolicy właśnie koleją). – Nie wyobrażam sobie tego. Jazda pośpiesznym według mnie w ogóle odpada, podróż przez Dęblin trwa półtorej godziny dłużej niż normalnie, z kolei osobowy jedzie długo. I co mam zrobić, jak się będą zatrzymywać na Okęciu? Przesiadać się do autobusu i stać w korku, żeby dojechać do pracy do centrum? To jakaś paranoja, chyba kupię sobie samochód, bo inaczej będę musiała zrezygnować z pracy, albo przeprowadzić się. A nie mam na to najmniejszej ochoty – mówi pani Aneta, radomianka pracująca w Warszawie.