Olsztyn: Jeden człowiek wygrał z znakami STOP
Tak długo pisał do kilku ministrów i PKP, aż policja, drogowcy i kolejarze zgodzili się usunąć znaki stop przed dwoma przejazdami kolejowymi, przez które pociągi już nie jeżdżą. Teraz chce walczyć, by to samo kolejarze zrobili na innych nieczynnych przejazdach w Polsce. Kazimierz Niezgoda to warszawiak, na Mazury jeździ drogą przez Napiwodę i Wielbark. Mijając tory w tych miejscowościach za każdym razem – zgodnie z przepisami – musiał się zatrzymywać przed znakiem stop stojącym przed przejazdem kolejowym. Zatrzymywał się, choć nigdy nie widział jadącego tam pociągu. Pytał o to nawet okolicznych mieszkańców, ale oni też mówili, że pociągi tamtędy nie jeżdżą, czasami najwyżej jakaś drezyna. – Dlaczego kilka tysięcy samochodów ma się zatrzymywać przed drezyną, która jeździ raz na kwartał? W całym kraju takich absurdalnych znaków i nieczynnych linii kolejowych jest więcej – opowiadał nam. Wysyłał listy do ministra spraw wewnętrznych i administracji, transportu i budownictwa, PKP, policji. Warszawiak połowiczny odniósł sukces po kilku miesiącach. Komisja, w skład której weszła policja, zarząd dróg wojewódzkich i kolejarze z Warmii i Mazur, zgodziła się, że w Napiwodzie można znak zdjąć. Nikt jednak tego nie zrobił, znak stał dalej. Niezgoda nie poddawał się. Pisał dalej, przekonywał, że należy zdjąć znak także w Wielbarku. W zeszłym miesiącu oba znaki usunięto. Policja zgodziła się, ale postawiła warunki. – Kolejarze muszą na tych przejazdach wstrzymywać ruch samochodów, gdy będzie jechał pociąg – mówi Zygmunt Daniluk z wydziału ruchu drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji. – Pracownicy kolei są do tego przeszkoleni i mają uprawnienia do krótkotrwałego wstrzymania ruchu. Jeśli kolej spełni te warunki także na innych przejazdach, to będzie można usuwać kolejne znaki stop – dodaje Daniluk. – Półtora roku trwała walka, ale opłaciło się, bo w Napiwodzie i Wielbarku znaki zostały zdjęte – mówi zadowolony Kazimierz Niezgoda. – Wnioskowałem też, by rozpowszechnić akcję na całą Polskę, ale jeszcze nie dostałem odpowiedzi z kolei. – I dobrze, że pisze. Niech walczy dalej, może wreszcie kolej zrozumie, że znaki z przejazdów można zdejmować – mówi Janusz Jędrasik, dyrektor Zarządu Dróg Wojewódzkich w Olsztynie. – PKP powinny przyjrzeć się wszystkim przejazdom, bo my nie wiemy, które z nich nie są już uczęszczane przez pociągi. – Takich miejsc jest więcej. Chcemy przyjrzeć się przejazdom na wszystkich liniach, gdzie nie ma ruchu pociągów i nie planujemy przywrócenia go, np. na linii Olecko – Gołdap czy Biskupiec – Szczytno – komentuje Ireneusz Merchel, dyrektor zakładu PKP Polskich Linii Kolejowych w Olsztynie. – Chcemy jeszcze w tym roku powołać komisję i także tam usunąć znaki stop.